Czy tworzenie prototypów aplikacji musi oznaczać miesiące oczekiwania na wolną rękę programisty? Albo czy automatyzacja wewnętrznego workflow zawsze wymaga zakupu drogiego oprogramowania i długiej implementacji? Okazuje się, że niekoniecznie. W biznesie rodzi się właśnie nowa, bardziej dostępna praktyka: vibe coding. To nieformalne podejście do tworzenia kodu, w którym – za pomocą narzędzi AI takich jak Cursor czy Claude Code – nawet osoby nietechniczne, jak product managerzy czy projektanci, mogą szybko budować działające prototypy, automatyzować procesy i testować pomysły. Priorytetem jest tu szybkość i kreatywność, a nie perfekcyjny, gotowy do produkcji kod.
Jak zauważa Andrej Karpathy, który spopularyzował to pojęcie, to podejście przede wszystkim zmienia znaczenie ekspertyzy. AI nie zastępuje inżynierów, projektantów czy menedżerów produktu. Raczej sprawia, że twoja specjalistyczna wiedza w danej dziedzinie czyni cię lepszym w używaniu tych narzędzi. Inżynierowie, rozumiejący architekturę, używają AI do gigantycznego przyspieszenia pracy. Projektanci samodzielnie ożywiają mockupy z Figmy. To demokratyzacja możliwości prototypowania.
1. Przyspieszony prototyping i testowanie innowacji
Pierwsza faza innowacji – budowanie i testowanie prototypów – bywa często zarzucona z powodu braku zasobów lub umiejętności technicznych. Vibe coding zmienia tę dynamikę. Dzięki opisaniu koncepcji zwykłym językiem, zespoły mogą w kilka godzin stworzyć interaktywny szkielet rozwiązania, by zweryfikować założenia z użytkownikami czy klientami.
Przykładowo, osoba nietechniczna może samodzielnie, w krótkim czasie, zbudować prototyp środowiska VR (WebXR) na podstawie dokumentu wymagań (PRD), wykorzystując dostępne narzędzia i frameworki. Taki szybki prototyp pozwala zespołowi niemal natychmiast zobaczyć i poczuć pomysł, omijając biurokratyczne procedury dystrybucji aplikacji mobilnych. W firmach spoza technologicznego świata vibe coding może służyć do szybkiego dodawania nowych funkcjonalności do istniejących narzędzi, by sprawdzić reakcję klientów, lub do stworzenia interaktywnego proof-of-concept całkiem nowego produktu.
2. Automatyzacja wewnętrznych workflow
Ile czasu w twojej firmie marnuje się na ręczne przepisywanie danych, długie łańcuchy maili czy poszukiwanie zatwierdzeń? Wiele procesów dałoby się zautomatyzować, ale często brakuje gotowych, niedrogich narzędzi, szczególnie dla niszowych lub legacy’owych systemów.
Vibe coding pozwala samodzielnie sklecić lekkie, spersonalizowane automatyzacje. To może być prosty bot koordynujący onboardowanie nowego pracownika, narzędzie do generowania i akceptacji zleceń zakupu lub system planowania treści marketingowych. Kluczowa jest tu właśnie „lekkość” – nie chodzi o budowę skomplikowanego, korporacyjnego systemu ERP, ale o szybkie rozwiązanie konkretnego, wąskiego problemu, który paraliżuje codzienną pracę. Osoba najlepiej znająca ten problem – np. specjalistka ds. HR czy koordynatorka projektów – może sama, używając języka naturalnego, opisać idealny flow i otrzymać działający skrypt.
3. Wsparcie sprzedaży i obsługi klienta
Działy sprzedaży i wsparcia klienta często muszą działać w bardzo specyficznym kontekście firmy, produktu i grupy odbiorców. Gotowe rozwiązania bywają zbyt ogólne, a dedykowane – drogie i czasochłonne w rozwoju. Tutaj vibe coding otwiera nowe możliwości.
Można w ten sposób tworzyć spersonalizowane asystenty wirtualne czy AI agentów, którzy pomagają zespołom w codziennych wyzwaniach. Przykładowo, asystent sprzedażowy mógłby sugerować kolejne kroki w procesie lub podpowiadać odpowiedzi na typowe obiekcje klientów, bazując na wewnętrznej bazie wiedzy. Z kolei w supportie, vibe coding umożliwia szybkie budowanie narzędzi do diagnozowania i naprawiania prostych problemów technicznych zgłaszanych przez użytkowników, odciążając tym samym bardziej zaawansowane zespoły techniczne.
4. Raportowanie i dashboardy na żądanie
Standardowe panele analityczne i narzędzia raportujące często odpowiadają na generyczne pytania, a nie na te konkretne, które dręczą menedżera twojego działu. Budowa własnego systemu raportowego to z kolei poważne przedsięwzięcie IT. Vibe coding znajduje tu swoją niszę jako metoda na szybkie tworzenie lekkich, „szytych na miarę” dashboardów.
Chcesz wiedzieć, jak zmienia się średni czas realizacji zamówienia w zależności od dnia tygodnia i kanału sprzedaży? Zamiast żonglować filtrami w ogólnodostępnym narzędziu, możesz opisać swój problem, a AI pomoże ci wygenerować kod, który wyciągnie i zwizualizuje dokładnie te dane. Ponieważ takie narzędzie jest „natywne” dla języka naturalnego, użytkownicy końcowi mogą zadawać mu pytania wprost, bez konieczności nauki skomplikowanej nawigacji po interfejsie.
5. Kontrole zgodności i audytowe
To zastosowanie wymaga szczególnej ostrożności i nadzoru, ale w odpowiednich warunkach vibe coding może usprawnić także obszar compliance. Nie chodzi o zastąpienie prawników czy systemów nadzoru, ale o tworzenie pomocniczych narzędzi, które minimalizują ryzyko ludzkiego błędu.
Można w ten sposób budować inteligentne checklisty, które weryfikują kompletność dokumentów przed wysłaniem, lub konfigurować alerty wykrywające anomalie w danych finansowych. Innym pomysłem jest narzędzie monitorujące zmiany w przepisach i automatycznie aktualizujące wewnętrzne procedury zgodności czy wspomagające gromadzenie i przygotowanie dokumentacji na potrzeby audytu. Ważne, by takie rozwiązania działały w ściśle określonych ramach z odpowiednimi zabezpieczeniami.
Podsumowanie: od kodu do kultury organizacyjnej
Vibe coding to coś więcej niż chwilowa moda na AI. To symptomatyczna zmiana w podejściu do rozwiązywania problemów biznesowych. Firmy, które włączą tę praktykę do swojej kultury, zyskają strategiczną przewagę w postaci zdolności do szybszego eksperymentowania, iteracji i testowania pomysłów w rzeczywistości. Zamiast czekać miesiącami na priorytetyzację projektu przez działy IT, zespoły bezpośrednio zaangażowane w dany obszar mogą w ciągu dni, a nawet godzin, sprawdzić, czy ich koncepcja ma sens.
Oczywiście, vibe coding ma swoje granice. Nie zastąpi inżynierii w budowie krytycznych, bezpiecznych i skalowalnych systemów produkcyjnych. Kluczowe jest rozsądne wytyczenie granic: co jest bezpiecznym obszarem do prototypowania i automatyzacji przez nietechniczne zespoły, a co musi pozostać w gestii specjalistów. Jednak w obszarze wewnętrznych narzędzi, prototypów czy analiz, otwiera ona drzwi do nowej ery zwinności. To już nie tylko marzenie product managera – „a gdyby tak…?” – ale realna możliwość, którą można zweryfikować samodzielnie, zanim pomysł zdąży wywietrzeć.


Dodaj komentarz