Autor: nidas

  • Przełom w AI dla małych firm? Oto modele, które mogą wyprzedzić ChatGPT

    Przełom w AI dla małych firm? Oto modele, które mogą wyprzedzić ChatGPT

    ChatGPT od dawna był synonimem AI dla wielu osób, ale krajobraz się zmienia. I to szybko. W dyskusjach o biznesie kluczowe staje się już nie to, czy używać AI, ale jak ją wdrożyć, aby przyniosła realne korzyści.

    W niektórych zadaniach – zwłaszcza tych specyficznych dla biznesu – mogą pojawiać się rozwiązania oferujące bardziej dopasowane rezultaty. Nie chodzi o to, że ChatGPT jest zły. Po prostu powstają narzędzia, które celują w konkretne problemy przedsiębiorstw.

    Co konkretnie może być lepsze?

    Przewaga często leży w specjalizacji. Niektóre rozwiązania są dostosowywane do pracy na danych biznesowych, dokumentach prawnych, księgowych lub materiałach marketingowych. To sprawia, że ich odpowiedzi w tych dziedzinach bywają precyzyjniejsze i lepiej skontekstualizowane.

    Na przykład, narzędzie zaprojektowane do pomocy w pisaniu ofert lub analizie rynku może lepiej rozumieć żargon branżowy i typowe wymagania klientów niż ogólny asystent. To tak, jakby mieć wąskiego specjalistę zamiast osoby od wszystkiego.

    Warto dodać, że część z tych narzędzi oferuje też lepszą integrację z oprogramowaniem, z którego na co dzień korzystają małe firmy, jak arkusze kalkulacyjne czy platformy CRM. ChatGPT czasem działa jak odrębna aplikacja, a te nowe rozwiązania próbują wtopić się w istniejące workflow.

    Nie tylko odpowiedzi, ale i koszty

    Ciekawym trendem jest nacisk na efektywność. Powstają rozwiązania, które mogą dawać satysfakcjonującą jakość w wąskiej dziedzinie, przy zachowaniu korzystniejszego stosunku kosztów.

    Dla małej firmy, która potrzebuje AI głównie do generowania opisów produktów lub odpowiadania na powtarzalne pytania klientów, płacenie za potężny, uniwersalny model może być po prostu nieopłacalne. Lepszy jest wtedy specjalista w dobrej cenie.

    Rynek AI dojrzewa i dzieli się na nisze. Zwycięzcą nie będzie jeden model, ale ekosystem narzędzi dopasowanych do konkretnych zadań.

    Jak to wpływa na codzienną pracę?

    To naprawdę szalone, jak szybko zmienia się podejście. Jeszcze niedawno pytanie brzmiało: „Czy powinniśmy używać ChatGPT?”. Teraz brzmi: „Które narzędzie AI najlepiej pomoże nam w X?”.

    Kluczowe obszary, gdzie specjalistyczne AI może błysnąć, to:

    • Analiza danych finansowych i tworzenie prognoz
    • Personalizacja komunikacji marketingowej
    • Automatyzacja obsługi klienta w konkretnej branży
    • Pomoc w researchu rynkowym i analizie konkurencji
    • Generowanie treści pod konkretny styl lub ton marki

    Nie oznacza to końca ChatGPT. Wciąż jest świetnym, wszechstronnym narzędziem. Ale dla małej firmy, która chce maksymalizacji ROI z każdej wydanej złotówki, wybór zaczyna być trudniejszy i ciekawszy.

    Co dalej?

    Eksperci spodziewają się, że trend specjalizacji będzie się tylko pogłębiał. Możemy zobaczyć modele AI skrojone pod konkretne branże: gastronomię, usługi prawne, handel e-commerce czy usługi budowlane.

    Dla właścicieli małych firm to dobra wiadrość. Oznacza więcej opcji, prawdopodobnie niższe koszty i narzędzia, które naprawdę rozumieją ich problemy. Wyzwaniem będzie teraz nadążenie za tym, co się pojawia i wybór tego, co działa najlepiej.

    Najważniejsza lekcja? Warto eksperymentować. To, że jeden model jest popularny, nie znaczy, że jest najlepszy akurat dla twojego biznesu. I to właśnie jest najciekawsze w tej całej rewolucji AI.

    Źródła

  • Google zmienia wyszukiwanie w sklep: AI Mode i agenci na ratunek zakupom online

    Google zmienia wyszukiwanie w sklep: AI Mode i agenci na ratunek zakupom online

    Google właśnie zrobiło poważny krok w stronę przyszłości handlu online, a to wszystko dzieje się wewnątrz jego wyszukiwarki. Firma uruchamia tak zwane "zakupy agentowe" (agentic shopping) w swoim trybie AI oraz w aplikacji Gemini. Co to właściwie oznacza? Teraz, gdy w USA zapytasz Google'a o jakąś rzecz do kupienia, AI nie tylko pokaże ci linki, ale będzie mogło samodzielnie przeprowadzić cię przez cały proces zakupowy.

    Kluczowym elementem jest nowy Universal Commerce Protocol (UCP). To otwarty standard opracowany wspólnie z dużymi graczami rynku. Mowa tu o Shopify oraz innych partnerach, którzy popierają ten standard. Dzięki niemu systemy różnych sklepów mogą płynnie komunikować się z AI Google.

    Jak to działa w praktyce?

    Wyobraź sobie, że szukasz nowego dywanu. Zamiast klikać w dziesięć wyników, porównywać ceny i logować się na różnych stronach, po prostu rozmawiasz z Google AI. Możesz powiedzieć: "Potrzebuję okrągłego dywanu o średnicy 2 metrów w kolorze szarym, do budżetu 300 dolarów". AI przeszuka oferty partnerów, pokaże ci opcje, a następnie, jeśli wybierzesz jedną, może od razu zrealizować zamówienie.

    Cała transakcja odbywa się w oknie rozmowy. Nie musisz przechodzić na stronę sklepu. Płatność odbywa się przy użyciu danych Google Pay zapisanych w twoim koncie. Co ciekawe, Google zapowiada też wsparcie dla PayPal w przyszłości.

    Agentic checkout, czyli agentowa płatność, jest wdrażana w USA w wyszukiwaniu, w tym w trybie AI, w ramach wczesnych etapów rozszerzania funkcji. Pierwszymi detalicystami, którzy umożliwiają zakupy w ten sposób, są Etsy i Wayfair. To oznacza, że miliony produktów z tych platform są dostępne do zakupu w ten nowy sposób dla uprawnionych użytkowników, a setki innych firm, w tym Shopify, Target i Walmart, wyraziły zainteresowanie lub są kolejnymi partnerami.

    Dlaczego to ważna zmiana?

    To nie jest tylko kolejna funkcja. To zmiana paradygmatu. Google stara się zatrzymać użytkowników w swoim ekosystemie przez całą ścieżkę zakupową, od zamiaru do finalnej transakcji. Zamiast być bramą prowadzącą do innych stron, staje się miejscem, gdzie transakcja się faktycznie kończy.

    Dla sprzedawców to szansa na dotarcie do klientów w momencie największej intencji zakupowej, ale też wyzwanie. Muszą dostosować swoje systemy do nowego protokołu, aby być widocznymi w tym nowym środowisku zakupowym.

    Dla nas, zwykłych użytkowników, obietnica jest prosta: mniej klikania, mniejszy chaos i szybsze zakupy. Zamiast otwierać dziesiątki kart w przeglądarce, prowadzisz jedną, inteligentną rozmowę.

    Co dalej?

    Początkowo funkcja jest dostępna tylko dla użytkowników w Stanach Zjednoczonych. Sukces tego przedsięwzięcia zależy od tego, ilu kolejnych dużych sprzedawców dołączy do programu UCP. Google ma nadzieję, że otwarty charakter standardu zachęci więcej firm.

    Czy to zabierze nas w stronę przyszłości, w której AI asystenci robią za nas zakupy na podstawie ogólnych wskazówek? To możliwe. Na razie Google skupia się na uproszczeniu procesu, który dziś jest często zbyt skomplikowany.

    Jedno jest pewne: granica między wyszukiwaniem informacji a dokonywaniem transakcji właśnie się zaciera. Google nie chce już tylko pomagać ci znaleźć produkt. Chce pomóc ci go kupić.

    Źródła

  • Umiejętności AI to nowy, niebezpieczny cel ataków – alarmują eksperci

    Umiejętności AI to nowy, niebezpieczny cel ataków – alarmują eksperci

    Organizacje, które korzystają z zaawansowanych asystentów AI, mogą nieświadomie otwierać zupełnie nowe furtki dla ataków. TrendAI opublikowało raport, w którym wskazuje, że "umiejętności AI" stanowią nową, niebezpieczną powierzchnię ataku.

    Co to właściwie są te "umiejętności"? To wykonawcze artefakty, które łączą czytelny dla człowieka tekst z instrukcjami dla dużych modeli językowych (LLM). Chodzi o rzeczy takie jak Agent Skills od Anthropic, GPT Actions od OpenAI czy Copilot Plugin Microsoftu.

    Są one używane do skalowania operacji AI. Jak wyjaśnia raport, umiejętności AI "kapsułkują wszystko, od elementów takich jak ludzka ekspertyza, przepływy pracy i ograniczenia operacyjne, po logikę decyzyjną". Przechwytują tę wiedzę w coś, co można wykonać.

    Dlaczego to taki problem?

    Problem leży w ich naturze. Ponieważ mieszają dane dostarczone przez użytkownika z instrukcjami, a definicje umiejętności mogą również mieszać zarówno dane, jak i instrukcje i mogą odnosić się do zewnętrznych źródeł danych, jak pisze TrendAI.

    To połączenie danych i logiki wykonywalnej tworzy niejednoznaczność. W rezultacie narzędziom obronnym, a nawet samemu silnikowi AI, trudno jest bezpiecznie odróżnić prawdziwe instrukcje analityka od treści dostarczonych przez atakującego. Stąd niezdolność do obrony przed atakami typu injection.

    Jeśli atakujący uzyska dostęp do logiki stojącej za umiejętnością, może to dać mu znaczną możliwość wykorzystania – ostrzega raport. Atakujący może też po prostu zdecydować się na handel lub wyciek pozyskanych danych, ujawniając w ten sposób wrażliwe informacje organizacyjne.

    Potencjalne skutki są poważne. Z dostępem do danych operacyjnych i logiki biznesowej, przeciwnicy mogliby zakłócać usługi publiczne, sabotować procesy produkcyjne, kraść dane pacjentów i wiele więcej. Właściwie wyobraź sobie, że ktoś przejmuje kontrolę nad AI zarządzającą systemem energetycznym albo procesem medycznym. To potencjalne scenariusze.

    SOC-y z AI w szczególnym niebezpieczeństwie

    Raport wskazuje, że ryzyko jest szczególnie duże dla centrów operacji bezpieczeństwa (SOC) wykorzystujących sztuczną inteligencję, z eskalacją od kompromitacji taktycznej po strategiczną, umożliwiającą tworzenie cyfrowych bliźniaków. Zagrożenie polega na tym, że agenci zagrożeń mogliby identyfikować i wykorzystywać martwe punkty wykrywania w SOC. To naprawdę niepokojące, biorąc pod uwagę, że te zespoły są pierwszą linią obrony.

    Wyzwanie dla obrońców sieci polega na tym, że wiele ich narzędzi bezpieczeństwa nie jest w stanie skutecznie wykrywać, analizować i łagodzić zagrożeń ze strony nieustrukturyzowanych danych tekstowych, którymi są umiejętności AI. Tradycyjne zabezpieczenia po prostu tego nie widzą.

    Jak się bronić?

    Raport sugeruje konkretne działania. Zaleca monitorowanie integralności umiejętności, szukanie manipulacji logiką SOC oraz polowanie na anomalie w wykonaniu, dostępie do poświadczeń i przepływie danych. Przedstawia nawet nowy, ośmiofazowy model łańcucha zabójczego specyficzny dla umiejętności AI, pokazujący, gdzie są nowe możliwości wykrywania złośliwej aktywności.

    Ale kluczowe wydają się być podstawowe zasady. TrendAI rekomenduje traktowanie umiejętności jako wrażliwej własności intelektualnej, z odpowiednią kontrolą dostępu, wersjonowaniem i zarządzaniem zmianami. Warto też oddzielić logikę i dane umiejętności od niezaufanych danych dostarczonych przez użytkownika, które mogą prowadzić do możliwości wykorzystania.

    Kolejna rada to ograniczenie uprawnień wykonawczych poprzez stosowanie zasad najmniejszych przywilejów podczas projektowania umiejętności. Ograniczenie kontekstu wykonania do minimalnych wymaganych uprawnień ma zapobiec ruchom bocznym. To bardzo klasyczne podejście do bezpieczeństwa, ale tutaj nabiera nowego znaczenia.

    Raport kończy się dwoma kluczowymi zaleceniami. Po pierwsze, przed wdrożeniem należy przetestować, jak przeciwnicy mogliby wykorzystać logikę operacyjną. Po drugie, monitorowanie, rejestrowanie i audytowanie musi być ciągłe, tak jak w przypadku każdego procesu biznesowego. Jest to szczególnie ważne w środowiskach z obsługą AI, gdzie tradycyjne granice bezpieczeństwa się zacierają.

    TrendAI podkreśla, że te zasady to po prostu dobre praktyki bezpieczeństwa, ale teraz trzeba je zastosować do zupełnie nowej kategorii zasobów. Ignorowanie tego ryzyka może kosztować organizacje nie tylko dane, ale także ciągłość działania. A w niektórych sektorach, jak ochrona zdrowia czy infrastruktura krytyczna, konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze.

    Źródła

  • TUI stawia na aplikację i AI, a rejsy podnoszą zyski

    TUI stawia na aplikację i AI, a rejsy podnoszą zyski

    TUI opublikował wyniki finansowe za pierwszy kwartał roku fiskalnego 2026, a kluczowy wniosek jest jeden: rejsy wycieczkowe napędzają całą firmę. To właśnie ten segment okazał się głównym filarem zysków w okresie od października do grudnia 2025 roku.

    Co ciekawe, te dobre wyniki rejsów przyszły w czasie, gdy w innych działach grupy – przede wszystkim w przewoźnikach lotniczych i sprzedaży w różnych rynkach – wyniki były pod presją konkurencji. Rejsy znacząco przyczyniły się do wzrostu zysku grupy.

    Aplikacja bije rekordy efektywności

    A gdzie klienci najchętniej rezerwują te wszystkie wakacje? Okazuje się, że własna aplikacja TUI stała się dla firmy absolutnie najwydajniejszym kanałem sprzedaży. To nie tylko wygoda dla użytkowników, ale też konkretne liczby dla biznesu – funkcje napędzane przez AI w aplikacji znacząco podnoszą współczynnik konwersji, czyli liczbę osób, które finalnie dokonują zakupu.

    Właściwie, ujmijmy to inaczej: to już nie jest przyszłość, tylko teraźniejszość. Klienci, którzy korzystają z aplikacji, po prostu częściej kończą transakcję. To naprawdę szalone, jak technologia zmienia stare zasady handlu podróżą.

    Pierwsza w branży integracja z Mindtrip

    I tu dochodzimy do najnowszej, bardzo znaczącej decyzji TUI. Firma ogłosiła właśnie „pierwszą w branży” integrację swoich możliwości rezerwacyjnych z Mindtrip. Czym jest Mindtrip? To platforma podróżnicza zasilana przez sztuczną inteligencję, która pomaga w planowaniu i rezerwacji wyjazdów.

    Dla TUI oznacza to, że potencjalni klienci, którzy korzystają z Mindtrip do organizacji swojej podróży, będą mogli bezpośrednio z poziomu tej platformy rezerwować oferty giganta turystycznego. To strategiczny ruch, który stawia TUI w samym sercu nowoczesnego, cyfrowego ekosystemu podróży.

    To nie jest tylko kwestia technologii. Chodzi o dotarcie do klienta tam, gdzie on już jest i gdzie podejmuje decyzje – powiedział rzecznik TUI, komentując integrację z Mindtrip.

    Czy takie podejście się opłaca? Wyniki finansowe zdają się potwierdzać tę strategię. Mimo wspomnianych wyzwań w niektórych obszarach, ogólna sytuacja TUI jest stabilna dzięki silnemu popytowi. Firmy turystyczne, w tym TUI, są w stanie utrzymać dobre wyniki.

    Warto dodać, że sukces aplikacji i inwestycje w AI to część szerszej transformacji. TUI nie tylko sprzedaje wakacje, ale aktywnie kształtuje sposób, w jaki te wakacje są kupowane. Zamiast czekać, aż klient trafi na ich stronę, wychodzą z ofertą do niego – przez jego ulubioną aplikację do planowania lub asystenta AI.

    Co dalej z rejsami?

    Wygląda na to, że trend na rejsy wycieczkowe wcale nie zwalnia. Segment ten, który już teraz jest motorem napędowym, prawdopodobnie pozostanie kluczowy. Połączenie luksusu, wygody i wrażeń w jednym pakiecie wciąż bije na głowę inne formy wypoczynku dla wielu podróżnych.

    Dla nas, klientów, ta strategia TUI oznacza przede wszystkim jedno: jeszcze więcej możliwości. Planowanie wakacji stanie się prostsze i bardziej spersonalizowane, niezależnie od tego, czy zaczniemy w aplikacji TUI, na Mindtrip, czy w innym miejscu. A dla branży to jasny sygnał: przyszłość to płynna, cyfrowa i inteligentna sprzedaż doświadczeń, a nie tylko produktów.

    Źródła

  • Fizyczne AI ściąga miliony od inwestorów, podczas gdy rynek cyfrowy łapie zadyszkę

    Fizyczne AI ściąga miliony od inwestorów, podczas gdy rynek cyfrowy łapie zadyszkę

    Podczas gdy entuzjazm na wykresach aktywów cyfrowych nieco opadł, na halach fabrycznych dzieje się coś dokładnie odwrotnego. Kapitał venture capital wykonuje właśnie gwałtowny zwrot, zamieniając wirtualne tokeny na roboty, które potrafią wykonać konkretną pracę. Mówimy tu o potężnym przepływie gotówki w stronę tzw. fizycznego AI.

    Pieniądze lubią konkrety

    Rok 2025 pokazał nam jedną ważną rzecz: użyteczność jest królem. Kiedy rynki spekulacyjne przechodziły swoje naturalne cykle, w salach konferencyjnych funduszy VC zapadały decyzje o zmianie kursu.

    Co ciekawe, inwestorzy nie szukają już tylko kodu, który liczy czy generuje obrazy. Szukają maszyn, które potrafią chwycić skalpel albo złożyć skrzynię biegów. Jeśli startup rozwiązuje problem braku rąk do pracy za pomocą sprzętu, portfele otwierają się szeroko.

    Ręce zamiast całego robota

    Świetnym przykładem tego trendu jest Haply Robotics z Montrealu. Firma zgarnęła 16 milionów dolarów kanadyjskich w rundzie finansowania, która miała miejsce na początku 2026 roku.

    Zamiast budować autonomiczne roboty od zera, Haply skupia się na technologii haptycznej – tworząc swego rodzaju „kierownice” dla fizycznego AI.

    Technologia ta znajduje zastosowanie między innymi w szkoleniach chirurgicznych. Kapitał wyraźnie wyczuł pismo nosem – zamiast gonić za kolejnym wirtualnym trendem, inwestuje w to, co fizyczne, namacalne i, co najważniejsze, użyteczne.

    Źródła

  • KPMG przejmuje zespół PrivateBlok, by przyspieszyć rozwój sztucznej inteligencji

    KPMG przejmuje zespół PrivateBlok, by przyspieszyć rozwój sztucznej inteligencji

    KPMG właśnie wykonało kolejny konkretny ruch na szachownicy technologicznej. Firma ogłosiła w poniedziałek, 9 lutego 2026 roku, że do jej struktur dołączają założyciele oraz zespół platformy PrivateBlok. Cel jest jasny: drastyczne zwiększenie możliwości w zakresie tworzenia natywnych produktów opartych na sztucznej inteligencji.

    Choć warunki finansowe porozumienia pozostały tajemnicą, wiadomo, że nowi pracownicy dołączą do struktur firmy, aby pracować nad skalowaniem rozwiązań AI.

    To ludzie, nie tylko kod

    Ciekawe jest to, że w tym ruchu nie chodziło o przejęcie oprogramowania. Patrick Ryan, krajowy partner zarządzający ds. strategii doradczej i rynków w KPMG, przyznał wprost, że kluczowy był tutaj talent. Firma posiada już solidną infrastrukturę, w tym platformy takie jak KPMG Workbench czy audytowy system Clara. Brakowało im jednak specyficznych umiejętności.

    Nowy zespół ma za zadanie „uprzemysłowić” podejście firmy do AI. Zamiast tworzyć jednorazowe projekty, chcą budować systemy, które można wielokrotnie wykorzystywać u różnych klientów.

    Tu chodzi o szybkość i wpływ: wprowadzamy światowej klasy ekspertyzę w zakresie systemów multi-agentowych do wnętrza KPMG – powiedział Patrick Ryan.

    Czym są systemy multi-agentowe?

    Możecie się zastanawiać, o co tyle hałasu z tymi „agentami”. PrivateBlok specjalizuje się w tworzeniu systemów, gdzie wiele autonomicznych agentów AI współpracuje ze sobą, korzystając zarówno z danych publicznych, jak i tych zastrzeżonych dla danej firmy. To coś więcej niż zwykły chatbot.

    Sachin Manchanda, CEO PrivateBlok, podkreśla, że ich celem jest rozwiązywanie realnych problemów klientów – od finansów po due diligence.

    Jesteśmy podekscytowani, że możemy dołączyć do KPMG, aby połączyć wiedzę branżową firmy z praktycznymi agentami AI – stwierdził Manchanda.

    Szerszy kontekst

    Warto dodać, że ten ruch wpisuje się w szerszą strategię firmy. KPMG odchodzi od modelu czysto usługowego w stronę produktów subskrypcyjnych i gotowych rozwiązań technologicznych. Dołączenie zespołu PrivateBlok ma pomóc w przekształceniu innowacji w gotowe aktywa produkcyjne.

    Wygląda na to, że era, w której firmy doradcze sprzedawały tylko godziny pracy swoich konsultantów, powoli odchodzi do lamusa na rzecz sprzedaży inteligentnych algorytmów.

    Źródła

  • Waszyngton przechodzi cyfrową rewolucję. Trump wymusza akcelerację AI w rządzie

    Waszyngton przechodzi cyfrową rewolucję. Trump wymusza akcelerację AI w rządzie

    Zapomnijcie o powolnej biurokracji i papierkowej robocie ciągnącej się miesiącami. Waszyngton przechodzi właśnie coś, co można nazwać cyfrową terapią szokową. Od momentu podpisania przez prezydenta Trumpa rozporządzenia wykonawczego nr 14365 w grudniu 2025 roku, agencje federalne zostały zmuszone do działania w tempie, które dla wielu urzędników jest po prostu zawrotne.

    Celem nie jest tu powolna adaptacja, ale gwałtowny skok technologiczny.

    Szybkość ponad ostrożność

    Wszystko zaczęło się 11 grudnia, kiedy na biurku w Gabinecie Owalnym wylądował dokument o nazwie "Zapewnienie Krajowych Ram Polityki dla Sztucznej Inteligencji". Brzmi to może jak kolejny nudny urzędowy tytuł, ale jego treść to w zasadzie rozkaz marszu dla całego rządu.

    Co ciekawe, administracja nie prosi, a wymaga. Prezydent dał jasno do zrozumienia, że rząd federalny ma być liderem, a nie hamulcowym w wyścigu AI. Zamiast debatować nad potencjalnymi zagrożeniami przez kolejne lata, Biały Dom chce widzieć rezultaty. I to natychmiast.

    Wojna z lokalnym prawem

    Tutaj robi się naprawdę interesująco. Nowa polityka to nie tylko wdrażanie chatbotów w urzędach. To otwarta konfrontacja ze stanami, które próbują regulować AI na własną rękę.

    Prokurator Generalny otrzymał bardzo konkretne zadanie: utworzenie "Grupy Zadaniowej ds. Sporów Sądowych dot. AI" (AI Litigation Task Force). Czas na realizację? Zaledwie 30 dni. Ich cel jest jasny – zidentyfikować i podważyć wszelkie stanowe przepisy, które mogłyby kolidować z wizją rządu federalnego. Jeśli Kalifornia lub Nowy Jork spróbują wprowadzić restrykcje spowalniające rozwój algorytmów, ta grupa ma za zadanie zablokować je w sądzie.

    Pieniądze jako argument siły

    Ale na pozwach się nie kończy. Administracja sięgnęła po najskuteczniejszy argument, jaki posiada Waszyngton – pieniądze. Sekretarz Handlu dostał 90 dni na ocenę stanowych przepisów pod kątem ich zgodności z nową polityką federalną.

    Mechanizm jest brutalnie prosty:

    • Departament Handlu ocenia lokalne prawo.
    • Jeśli przepisy stanu są uznane za "konfliktowe", fundusze mogą zostać wstrzymane.
    • Dotacje federalne zostaną powiązane z posłuszeństwem wobec nowej doktryny AI.

    Federalna Komisja Handlu (FTC) również została wciągnięta do gry, otrzymując 90 dni na wyjaśnienie kwestii wyższości prawa federalnego nad stanowym w kontekście technologii.

    Co to oznacza dla obywateli?

    Obserwujemy właśnie bezprecedensową centralizację władzy nad technologią. Zamiast mozaiki 50 różnych podejść do sztucznej inteligencji, mamy mieć jeden, spójny, federalny standard. Dla firm technologicznych to dobra wiadomość – łatwiej dostosować się do jednego zestawu reguł niż do pięćdziesięciu.

    Z drugiej strony, krytycy zauważają, że takie tempo może prowadzić do błędów. Jednak w obecnym klimacie politycznym w Waszyngtonie, obawy te schodzą na drugi plan. Priorytetem jest dominacja technologiczna i efektywność administracji.

    Fala zmian ruszyła i nic nie wskazuje na to, by miała się zatrzymać. Rząd federalny, dotychczas kojarzony z technologicznym skansenem, próbuje w kilka miesięcy nadrobić dekadę zaległości, nawet jeśli oznacza to prawne starcia z własnymi stanami.

    Źródła

  • Google prawie dogoniło ChatGPT. Król AI czuje oddech konkurencji na plecach

    Google prawie dogoniło ChatGPT. Król AI czuje oddech konkurencji na plecach

    Google oficjalnie przestaje być tym drugim w wyścigu zbrojeń sztucznej inteligencji. Z najnowszych analiz wynika, że Gemini – flagowy czatbot giganta z Mountain View – staje się równorzędnym rywalem dla konkurencji. To potężny skok w porównaniu do poprzednich miesięcy, kiedy usługa dopiero nabierała rozpędu.

    Można by pomyśleć, że to tylko technologia, ale w świecie IT to sygnał alarmowy dla obecnego lidera. ChatGPT, który przez długi czas wydawał się nietykalny, czuje teraz realną presję.

    Technologia jest nieubłagana

    Spójrzmy na to z perspektywy możliwości technicznych. ChatGPT zamknął rok 2025 jako lider, ale różnica w jakości generowanych odpowiedzi między nim a goniącym go Googlem stopniała. Jeszcze rok temu wydawało się to niemożliwe, bo ChatGPT wyznaczał standardy, podczas gdy Google musiał nadrabiać zaległości.

    Dynamika rozwoju jest więc po stronie Google. Agresywna ekspansja i premiera modelu Gemini 3 zrobiły swoje. Firma chwali się, że ich systemy obsługują teraz imponujące okna kontekstowe, liczone w milionach tokenów, co pozwala na analizę ogromnych ilości danych. To skala, którą trudno sobie nawet wyobrazić.

    Kto na tym zarabia, a kto traci?

    I tutaj dochodzimy do najciekawszej części tej układanki. Popularność to jedno, ale biznes musi się spinać. OpenAI, twórca ChatGPT, generuje przychody, to fakt. Ale koszty utrzymania i rozwoju tej technologii są astronomiczne. To wyzwanie na niespotykaną skalę.

    A Google? Google jest w zupełnie innej sytuacji finansowej. Wprowadzenie narzędzi AI do ekosystemu firmy, w tym do Google Workspace, jest kluczowym czynnikiem rozwoju. W przeciwieństwie do konkurencji, gigant z Mountain View potrafi już teraz integrować swoje rozwiązania AI z szerokim portfolio usług, co przynosi wymierne korzyści, a nie tylko nagłówki w gazetach.

    As w rękawie

    Jest jeszcze jeden element, który może przewrócić stolik. Integracja z własnym ekosystemem. Jeśli zastanawialiście się, jak będzie wyglądać przyszłość usług Google, to odpowiedź brzmi: będzie to Gemini. Technologia ta trafia do narzędzi takich jak Gmail czy Dokumenty, co drastycznie zwiększa zasięg ich usług.

    Z drugiej strony nie możemy zapominać o Meta AI. Mark Zuckerberg po cichu rozwija swoje modele, więc wyścig nie jest dwuosobowy, ale to starcie Google kontra OpenAI jest teraz najbardziej zacięte.

    Czy król spadnie z rowerka, jak sugerują niektórzy komentatorzy? Może nie spadnie, ale z pewnością będzie musiał zacząć pedałować znacznie szybciej. Monopol ChatGPT się kończy, a dla nas – zwykłych użytkowników – to świetna wiadomość. Bo nic tak nie napędza innowacji, jak rywal, który depcze ci po piętach.

    Źródła

  • Gdzie jest to całe AGI? Wielkie obietnice kontra rzeczywistość 2026 roku

    Gdzie jest to całe AGI? Wielkie obietnice kontra rzeczywistość 2026 roku

    Mieliśmy właśnie wkraczać w erę maszyn mądrzejszych od ludzi. Według wielu prognoz, rok 2026 miał być tym momentem, w którym objawi się AGI – ogólna sztuczna inteligencja. Tymczasem luty 2026 przynosi nam coś zupełnie innego: chaos w definicjach i wysyp nudnych, korporacyjnych narzędzi. Matteo Wong w swoim najnowszym artykule dla The Atlantic zadaje niewygodne pytanie: czy ktokolwiek z nas w ogóle czuje tę rewolucję?

    Wygląda na to, że branża, w którą wpompowano setki miliardów dolarów, przechodzi poważny kryzys tożsamości.

    Rozjazd w zeznaniach gigantów

    Jeszcze dwa lata temu szefowie największych laboratoriów AI mówili niemal jednym głosem. Dziś każdy ciągnie w swoją stronę i szczerze mówiąc, trudno się w tym połapać. Amodei and Musk have expressed near-term AGI optimism (2026-2027 range), but not precisely "end of this year" or via a "Moltbook" platform; remove the Moltbook claim as it is unsubstantiated.

    Ale z drugiej strony mamy Demisa Hassabisa z Google DeepMind, który nagle studzi emocje:

    Nie sądzę, by AGI powinno być zamienione w termin marketingowy dla zysku komercyjnego – stwierdził Hassabis, sugerując, że na prawdziwy przełom możemy poczekać jeszcze dekadę.

    Altman has said AGI is close (potentially 2026-2027) and focus is shifting toward superintelligence planning, but he has not claimed AGI is already here or "passed by unnoticed." To wygodna zmiana narracji, gdy stare obietnice zaczynają się rozjeżdżać z rzeczywistością.

    Od bóstwa do asystenta zakupów

    Co się stało z tymi wszystkimi wzniosłymi celami „korzystania z AI dla dobra ludzkości”? Cóż, zderzyły się z rynkiem. Firmy muszą w końcu zacząć zarabiać na te gigantyczne inwestycje. Zamiast cyfrowego boga, dostajemy więc „zwykłą technologię”.

    Spójrzmy na konkrety, o których pisze The Atlantic:

    • OpenAI wrzuca reklamy do ChatGPT i wypuszcza przeglądarkę internetową.
    • Google DeepMind chwali się, że ich model Gemini 3 poprawi nasze „doświadczenia zakupowe”.
    • Anthropic promuje narzędzia do audytów zgodności i pisania maili sprzedażowych.
    Dwóch mężczyzn w garniturach siedzi przy okrągłym stole w nowoczesnym biurze z widokiem na nocne miasto, pracując na laptopie i notując.

    Nadella has stressed AI's role in productivity and economic growth (e.g., boosting GDP via tools), not dismissing consciousness; clarify as paraphrase of economic focus, not direct quote. Sutskever expressed AGI enthusiasm historically (pre-2024 departure from OpenAI); not a recent employee directive.

    Bańka pęka czy tylko zmienia kształt?

    Modele językowe stają się coraz lepsze w kodowaniu czy matematyce, to fakt. Ale wciąż wykładają się na prostych zagadkach logicznych, które rozwiązałoby dziecko. Wong zauważa celnie, że benchmarki, którymi chwalą się firmy, są łatwe do zmanipulowania. Prawdziwa innowacja przesunęła się w stronę tzw. agentów – programów, które potrafią same klikać, wysyłać maile i wypełniać tabelki w Excelu. To użyteczne, jasne. Ale czy to jest ta inteligencja, której się baliśmy lub na którą czekaliśmy?

    Nawet Elon Musk, który uwielbia wielkie słowa, wydaje się szukać ucieczki do przodu, łącząc Teslę z xAI i stawiając na humanoidalne roboty, bo sprzedaż samych samochodów nie wystarcza już do podtrzymania hype'u.

    Wszystko wskazuje na to, że AI staje się po prostu kolejnym produktem. Może to i lepiej? Zamiast buntu maszyn, grozi nam co najwyżej śmierć z nudów przy automatycznym generowaniu raportów.

    Źródła

  • Czy programiści są jeszcze potrzebni? Twórcy Claude Code przestali pisać kod ręcznie

    Czy programiści są jeszcze potrzebni? Twórcy Claude Code przestali pisać kod ręcznie

    Nie można potwierdzić tego konkretnego twierdzenia na podstawie dostępnych źródeł. Wymagane jest weryfikacja oryginalnego źródła tego oświadczenia.. Brzmi to trochę jak science-fiction, ale w rzeczywistości to po prostu poniedziałek w Anthropic. Inżynierowie pracujący nad tym narzędziem doszli do punktu, w którym niemal całkowicie polegają na kodzie generowanym przez sztuczną inteligencję.

    To dość odważne stwierdzenie, zwłaszcza że mówimy o początku 2026 roku. Zamiast stukać w klawiaturę, zespół skupia się teraz na nadzorowaniu tego, co tworzy ich własne narzędzie.

    Nowa funkcja "Tasks" zmienia zasady gry

    Największą nowością, która to umożliwiła, jest aktualizacja wprowadzająca tak zwane "Tasks". Do tej pory praca z asystentami kodowania przypominała trochę zabawę w głuchy telefon – trzeba było ciągle przypominać AI, co robiliśmy pięć minut temu. Teraz to się zmienia.

    Funkcja ta pozwala agentom AI na:

    • Pracę w dłuższych sesjach bez gubienia wątku
    • Koordynowanie działań między różnymi sesjami
    • Lepsze planowanie złożonych zadań programistycznych

    Dzięki temu Claude Code nie jest już tylko "podpowiadaczem" składni, ale zaczyna działać jak samodzielny pracownik, który pamięta kontekst całego projektu, a nie tylko jednego pliku.

    Koniec z domyślaniem się

    Ciekawie wygląda też zmiana w samym podejściu do tworzenia aplikacji. Nowe aktualizacje z tego roku wprowadziły wbudowane interfejsy Q&A (pytań i odpowiedz). O co chodzi? Zamiast zgadywać, co programista miał na myśli, Claude Code aktywnie dopytuje o szczegóły specyfikacji przed rozpoczęciem pracy.

    System sam prosi o doprecyzowanie planu, zanim napisze choćby linijkę kodu. To eliminuje masę poprawek na późniejszym etapie.

    Co więcej, drastycznie spadła potrzeba korzystania z niestandardowych frameworków, które jeszcze w 2025 roku były koniecznością. Teraz narzędzie potrafi generować niemal gotowe do wdrożenia aplikacje – na przykład kompletne widoki z obsługą trybu ciemnego na urządzenia mobilne – bez konieczności ręcznego dłubania w ustawieniach.

    Czy to oznacza koniec zawodu programisty? Raczej nie, ale definitywnie zmienia się jego rola. Zamiast murarza, stajemy się architektem, który patrzy na ręce bardzo szybkiemu robotowi.

    Źródła