Autor: Franczeska

  • Kimi Claw Beta: Nowa Era Agentów AI, Które Działają Non-Stop w Chmurze

    Kimi Claw Beta: Nowa Era Agentów AI, Które Działają Non-Stop w Chmurze

    Moonshot AI ogłosiło 16 lutego 2026 roku Kimi Claw Beta. To nie jest kolejny chatbot do okienka przeglądarki. To cloud-native, oparty na przeglądarce agent AI, zbudowany na otwartym frameworku OpenClaw, który działa non-stop bez potrzeby uruchamiania czegokolwiek na twoim komputerze. Dostęp do beta jest obecnie ograniczony do członków poziomu Allegretto i wyższych.

    Co właściwie potrafi Kimi Claw?

    Wyobraź sobie asystenta AI, który nie czeka na twoje polecenia. Po skonfigurowaniu zadania, Claw po prostu je wykonuje – całą dobę. Kluczową częścią jest ClawHub, biblioteka z ponad 5000 umiejętności stworzonych przez społeczność. Chcesz, żeby agent analizował notowania giełdowe, monitorował dostawy, a potem aktualizował arkusze kalkulacyjne? Istnieje duża szansa, że ktoś już zbudował moduł, który to robi, i możesz go po prostu dodać.

    System oferuje też 40 GB przestrzeni dyskowej w chmurze. To miejsce na kontekst długoterminowy i tak zwane workflow RAG. W praktyce oznacza to, że Claw może pamiętać wyniki poprzednich zadań, uczyć się na nich i budować coraz bardziej złożone procesy.

    Łączenie się ze światem zewnętrznym

    Prawdziwa moc ujawnia się w funkcji Pro-Grade Search. Claw może łączyć się z zewnętrznymi API, jak Yahoo Finance, aby pobierać dane w czasie rzeczywistym. To przełamuje jedną z największych barier wczesnych agentów AI – ich izolację od aktualnych informacji.

    Co więcej, system obsługuje BYOC, czyli Bring Your Own Claw. Możesz bezpiecznie podłączyć swoje instancje OpenClaw lub aplikacje, jak Telegram, a Claw użyje ich do automatyzacji zadań. To trochę jak dawanie asystentowi kluczy do określonych części twojej cyfrowej infrastruktury.

    Dlaczego to ważne?

    Do tej pory, automatyzacja zadań za pomocą AI często wymagała sporej wiedzy technicznej. Trzeba było hostować model, pisać skrypty, zarządzać pamięcią. Kimi Claw przenosi całą tę złożoność do chmury. Interfejs jest przeglądarkowy, a konfiguracja odbywa się przez łączenie gotowych modułów.

    To podejście ma szansę zdemokratyzować zaawansowaną automatyzację dla tych, którzy mają dostęp. Mały sklep internetowy może skonfigurować agenta do monitorowania zapasów i składania zamówień u dostawców. Indywidualny inwestor może mieć agenta śledzącego wybrane walory i wysyłającego alerty. Należy jednak pamiętać, że utrzymanie agentów działających 24/7 w chmurze wiąże się z kosztami.

    Wyzwania i przyszłość

    Oczywiście, pojawiają się pytania. Bezpieczeństwo danych, zwłaszcza przy łączeniu zewnętrznych usług, będzie kluczowe.

    Ciekawe jest też powiązanie z modelem Kimi K2.5. Niektóre materiały wspominają o synergii między tymi produktami. Można spekulować, że Claw może być "ciałem" wykonawczym dla bardziej zaawansowanych modeli językowych, które pełnią rolę "mózgu" planującego zadania.

    W skrócie, Kimi Claw Beta nie jest końcem podróży, ale wyraźnym znakiem, w którą stronę ta podróż zmierza. W kierunku AI, które nie tylko myśli, ale i działa – samodzielnie, ciągle i w interakcji z prawdziwym światem danych.

    Źródła

  • Najlepsi programiści Spotify nie piszą kodu od grudnia. Wszystko dzięki AI

    Najlepsi programiści Spotify nie piszą kodu od grudnia. Wszystko dzięki AI

    Spotify ogłosiło wyniki finansowe za czwarty kwartał 2025 roku. Podczas wideokonferencji współdyrektor generalny Gustav Söderström podzielił się zadziwiającym szczegółem na temat codziennej pracy programistów w firmie.

    Nasi najlepsi inżynierowie nie napisali ani jednej linijki kodu od grudnia – stwierdził Söderström.

    Jak działa Honk?

    Sekretem tej transformacji jest wewnętrzne narzędzie deweloperskie o nazwie Honk. Jest to system oparty na generatywnej sztucznej inteligencji, konkretnie na modelu Claude Code firmy Anthropic.

    Honk pozwala na zdalne, w czasie rzeczywistym wdrażanie kodu. Söderström podał konkretny przykład.

    Na przykład inżynierowie Spotify mogą poprosić Claude'a o naprawienie błędu lub dodanie nowej funkcji do aplikacji na iOS podczas porannego dojazdu do pracy, korzystając z Slacka. Gdy Claude skończy, inżynier otrzymuje nową wersję aplikacji przez Slacka na swój telefon, którą może następnie scalić z produkcją. Wszystko to dzieje się, zanim inżynier w ogóle dotrze do biura.

    Wyobraźcie to sobie. Programista jadący rano pociągiem, za pomocą kilku wiadomości w Slacku, może zlecić AI naprawę krytycznego błędu i jeszcze przed rozpoczęciem pracy ma gotową poprawkę do wdrożenia.

    Przyspieszenie rozwoju i nowe funkcje

    Dzięki temu narzędziu Spotify twierdzi, że znacząco przyspieszyło tworzenie oprogramowania. W ciągu 2025 roku firma wypuściła ponad 50 nowych funkcji i zmian, w tym:

    • Prompted Playlists – narzędzie tworzenia playlist zasilane przez AI
    • Page Match – funkcja synchronizująca książki fizyczne z audiobookami
    • About This Song – pozwalająca odkrywać historię stojącą za utworem

    Söderström wierzy, że to dopiero początek. Wierzymy, że jeśli chodzi o rozwój sztucznej inteligencji, to nie koniec, ale właśnie początek – powiedział.

    Unikalne dane zamiast Wikipedii

    Ciekawym aspektem jest podejście Spotify do dużych modeli językowych. Firma ceni je za możliwość budowania unikalnych zbiorów danych, których nie można skomercjalizować w taki sam sposób jak zasoby online, takie jak Wikipedia.

    Logo Spotify na zielonym tle z tekstem
    Źródło: i.gzn.jp

    LLMy są szczególnie przydatne, ponieważ pytania związane z muzyką nie zawsze mają jednoznaczne odpowiedzi – zauważył Söderström.

    Zadał retoryczne pytanie: Jaką muzykę lubisz słuchać podczas ćwiczeń? Odpowiedź prawdopodobnie będzie się różnić w zależności od osoby.

    Amerykanie ogólnie preferują hip-hop, ale wielu woli też death metal. W Europie wiele osób woli EDM podczas treningu, podczas gdy Skandynawowie mają tendencję do preferowania heavy metalu.

    To zbiór danych, który my budujemy i nikt inny nie buduje niczego podobnego. Nie ma innego zbioru danych tej skali. I za każdym razem, gdy ponownie trenujemy nasze modele AI, widzimy poprawy w zbiorze danych – wyjaśnił.

    Co to oznacza dla programistów?

    Ta wizja rodzi oczywiste pytania. Czy to oznacza koniec pracy dla programistów? Raczej nie.

    Zamiast pisać kod ręcznie, ich rola ewoluuje w kierunku nadzorowania AI, weryfikowania jej pracy, zarządzania złożonymi architekturami i rozwiązywania problemów wysokiego poziomu. To nadal wymaga głębokiej wiedzy technicznej, ale zmienia się forma jej wykorzystania.

    Spróbujmy spojrzeć na to z innej strony. Jeśli najzdolniejsi inżynierowie nie muszą już marnować czasu na rutynowe poprawki błędów czy implementację prostych funkcji, mogą skupić się na naprawdę trudnych wyzwaniach. Na tym, co AI wciąż nie potrafi.

    Spotify, z setkami milionów użytkowników, ma ogromne zasoby, aby inwestować w takie eksperymenty. Ich sukces lub porażka w tej transformacji może wyznaczyć trend dla całej branży technologicznej.

    Warto dodać, że to nie jest odosobniony przypadek. Inne firmy również intensywnie eksperymentują z AI w rozwoju oprogramowania. Ale tak otwarte przyznanie, że najlepsi nie piszą już kodu, jest bezprecedensowe.

    Możliwe, że za kilka lat ręczne pisanie kodu będzie postrzegane tak, jak dziś postrzegamy ręczne przepisywanie dokumentów na maszynie. Nie zniknie całkowicie, ale stanie się niszową umiejętnością.

    A dla zwykłych użytkowników Spotify? To może oznaczać szybsze wprowadzanie nowych funkcji, mniej błędów w aplikacjach i ciągłe ulepszanie doświadczenia muzycznego. Pod warunkiem oczywiście, że AI będzie wciąż pod bacznym okiem ludzi, którzy wiedzą, co robią.

    Źródła

  • GLM-5 od Zhipu AI oficjalnie debiutuje. Niska cena, wysoka jakość to nie slogan, a rzeczywistość

    GLM-5 od Zhipu AI oficjalnie debiutuje. Niska cena, wysoka jakość to nie slogan, a rzeczywistość

    Chiński gigant AI, Zhipu AI (znany też jako Z.ai), właśnie postawił na stole nową poważną kartę. Ich najnowszy flagowy model, GLM-5, został wprowadzony w początkowym udostępnieniu na początku lutego 2026 roku.

    Ciekawe jest to, że od razu rzuca się w oczy cena. Dostęp ma oferować konkurencyjne koszty w porównaniu do modeli premium. To zdecydowanie agresywne wejście cenowe w przestrzeni premiumowych modeli językowych.

    Na czym polega moc GLM-5?

    Według zapowiedzi firmy i wczesnych testów, GLM-5 plasuje się na czele list modeli open-source i wysoko w globalnych rankingach. Co więcej, w niektórych specyficznych zadaniach – szczególnie związanych z programowaniem i zadaniami agentowymi – wykazuje bardzo wysoką wydajność, konkurującą z takimi modelami jak Claude Opus.

    Nie chodzi tu jednak tylko o kolejny model odpowiadający na proste pytania. Twórcy celują wyżej.

    Kluczowymi obszarami ulepszeń są programowanie oraz tzw. stabilne rozumowanie wieloetapowe. Brzmi skomplikowanie? W praktyce oznacza to, że model lepiej radzi sobie z długimi, złożonymi problemami, które wymagają rozłożenia na kroki i utrzymania spójności przez cały proces.

    Dla kogo jest ten model?

    GLM-5 został stworzony z myślą o inżynierii systemów i długoterminowych zadaniach agentowych. To właśnie te „agenty” – czyli autonomiczne programy AI wykonujące wieloetapowe misje – są jednym z głównych celów projektu.

    Dzięki lepszemu rozumowaniu kontekstu i stabilności w dłuższych dialogach, model ma być idealnym silnikiem dla zaawansowanych asystentów czy systemów automatyzacji biznesowej.

    Warto dodać, że twórcy nie zapomnieli o zwykłych użytkownikach. Model oferuje także znaczące poprawy w prowadzeniu naturalnych rozmów oraz w zadaniach kreatywnego pisania, co ma przełożyć się na lepsze wrażenia podczas codziennego użytkowania.

    Co to oznacza dla rynku?

    Premiera GLM-5 to wyraźny sygnał. Rynek dużych modeli językowych (LLM) nie jest już zamkniętym klubem kilku zachodnich firm. Pojawiają się potężni konkurenci oferujący podobną lub nawet lepszą wydajność przy znacznie niższych kosztach operacyjnych.

    Konkurencyjna cena stawia nową poprzeczkę dla konkurencji. Dla firm i deweloperów budujących aplikacje na bazie AI to doskonała wiadomość – mogą uzyskać dostęp do technologii najwyższej klasy bez astronomicznych rachunków.

    Z drugiej strony, wysoka jakość potwierdzona niezależnymi benchmarkami pokazuje, że Zhipu AI nie idzie na łatwiznę tylko obniżką kosztów. Chcą walczyć o pozycję także merytorycznie.

    Pytanie brzmi: jak zareagują OpenAI czy Anthropic? Czy czeka nas wojna cenowa w segmencie premium? Na razie użytkownicy mogą tylko korzystać z większego wyboru i niższych cen.

    Źródła

  • CEO StackBlitz postawił na AI: w tym roku agentów ma być więcej niż ludzi

    CEO StackBlitz postawił na AI: w tym roku agentów ma być więcej niż ludzi

    Eric Simons nie bawi się w półśrodki. W wywiadzie dla Business Insider CEO i współzałożyciel StackBlitz, startupu zajmującego się narzędziami dla programistów, ogłosił, że firma poszła "all in" na agentów sztucznej inteligencji.

    StackBlitz już teraz intensywnie używa agentów AI w kluczowych obszarach działalności: od analizy biznesowej i tworzenia kodu przez rozwój produktu aż po wsparcie klienta i sprzedaż zewnętrzną. Firma stworzyła własne, wewnętrzne agenty AI do obsługi wielu procesów.

    Jak wygląda praca z agentami?

    Simons widzi to jako naturalny krok ewolucji. Jego zdaniem za kilka lat standardem będzie oprogramowanie, w którym agenci AI komunikują się ze sobą autonomicznie, negocjując nawet w imieniu użytkowników.

    To nie są proste chatbotypy. To wyspecjalizowane systemy zaprojektowane do wykonywania konkretnych zadań, które dotychczas wymagały ludzkiej interwencji.

    Chcemy być pierwszą firmą software'ową z więcej agentami niż ludźmi – powiedział Simons dla Business Insider.

    Dla niego rozwój agentów AI to coś więcej niż tylko ciekawostka dla prasy. To sygnał nadchodzącej szerszej zmiany w całej branży technologicznej.

    Czy to oznacza masowe zwolnienia?

    To oczywiście pierwsze pytanie, które przychodzi do głowy. Czy CEO planuje zastąpić ludzi robotami? Simons przedstawia to nieco inaczej.

    Jego zdaniem agenci AI nie tyle zabierają pracę ludziom, co przejmują powtarzalne, żmudne zadania, pozwalając ludziom skupić się na kreatywnych i strategicznych aspektach pracy. Wizja jest taka, że zespoły będą składać się z ludzi i ich "cyfrowych asystentów".

    Warto jednak zauważyć, że ta transformacja stawia fundamentalne pytania o strukturę zatrudnienia i wartość ludzkiej pracy w firmach technologicznych przyszłości.

    Ciekawe jest też to, jak szybko ta zmiana następuje. Ambitne plany firmy pokazują tempo wdrażania tej technologii. Nie mówimy tu o dalekiej przyszłości, ale o czymś, co dzieje się już teraz.

    Ryzyko i szansa

    Postawienie wszystkiego na jedną kartę zawsze wiąże się z ryzykiem. Technologia agentów AI jest relatywnie nowa i może być podatna na błędy lub nieprzewidziane konsekwencje.

    Z drugiej strony, Simons prawdopodobnie widzi ogromną szansę na zdobycie przewagi konkurencyjnej. Bycie pionierem w pełnej integracji AI może postawić StackBlitz w unikalnej pozycji na rynku narzędzi dla deweloperów.

    Jego ruch obserwowany jest z dużym zainteresowaniem przez innych graczy w Dolinie Krzemowej i poza nią. Sukces lub porażka tego eksperymentu może stać się studium przypadku dla całej branży.

    Co więcej, ten trend nie ogranicza się tylko do startupów. Duże korporacje technologiczne również intensywnie inwestują w automatyzację i AI, choć rzadko z tak jasno określonymi celami liczbowymi dotyczącymi "zatrudnienia" agentów.

    Czy faktycznie za kilka lat nasze zespoły będą głównie składać się z cyfrowych bytów? Czas pokaże. Ale Eric Simons z StackBlitz zdecydowanie nie chce czekać biernie na tę przyszłość – on chce ją kształtować.

    Źródła

  • Sztuczna inteligencja została Twoim szefem? Platforma RentAHuman płaci ludziom za „bycie ciałem” w świecie fizycznym

    Sztuczna inteligencja została Twoim szefem? Platforma RentAHuman płaci ludziom za „bycie ciałem” w świecie fizycznym

    Platforma o nazwie RentAHuman.ai wystartowała 5 lutego 2026 roku i robi dokładnie to, co sugeruje jej nazwa – pozwala oprogramowaniu wynajmować ludzi. To brzmi jak scenariusz z kiepskiego filmu science-fiction, ale liczby mówią same za siebie. W ciągu zaledwie tygodnia strona przyciągnęła ponad 200 000 zarejestrowanych użytkowników.

    Chodzi o prostą zależność: algorytmy mogą pisać poezję i generować wideo, ale nie mają rąk. Nie mogą odebrać paczki, pójść na spotkanie czy sprawdzić, czy sklep jest otwarty. Dlatego potrzebują nas.

    Odwrócona ekonomia fuch

    Zazwyczaj to my używamy AI do pracy, ale tutaj role się odwróciły. Alexander Liteplo, założyciel serwisu, stworzył miejsce, gdzie autonomiczni agenci – czyli programy działające samodzielnie – wystawiają zlecenia dla ludzi.

    Co ciekawe, stawki wcale nie są głodowe. Raporty wskazują, że średnie wynagrodzenie oscyluje wokół 50 dolarów za godzinę, wypłacane zazwyczaj w kryptowalutach.

    Przykładowe zadania, za które płacą boty:

    • Fizyczny odbiór przesyłek
    • Obecność na wydarzeniach w świecie rzeczywistym
    • Weryfikacja fizycznych lokalizacji
    • Proste interakcje społeczne, jak jogging w określonym miejscu

    To właściwie gig economy postawione na głowie. Maszyny outsourcują swoje ograniczenia – czyli brak fizycznego ciała – do nas, ludzi.

    Moltbook i cyfrowe społeczeństwo

    Cała ta sytuacja wpisuje się w szerszy trend, który branża nazywa „agentic AI” (AI ze sprawczością). To nie są już tylko chatboty odpowiadające na pytania. Te programy mają własne cele i budżety.

    Warto wspomnieć o Moltbook – to coś w rodzaju Reddita, ale wyłącznie dla agentów AI. Boty mają tam swoje konta, dyskutują i wymieniają się informacjami bez udziału ludzi. To właśnie tam często rodzi się zapotrzebowanie na usługi w świecie fizycznym. Wygląda na to, że cyfrowa inteligencja zaczyna tworzyć własne struktury społeczne i ekonomiczne.

    Czy to tylko viralowy żart?

    Część krytyków zastanawia się, na ile jest to prawdziwy rynek pracy, a na ile sprytny performance artystyczny lub eksperyment socjologiczny.

    Bez względu na to, czy RentAHuman przetrwa jako platforma, czy zniknie jako ciekawostka, bariera została przekroczona. Mamy luty 2026 roku i właśnie zobaczyliśmy, jak maszyna płaci człowiekowi za to, żeby ten wyszedł z domu i „dotknął trawy” w jej imieniu.

    Źródła

  • Koniec statycznych stron? Accel stawia miliony na agentów Fibr AI

    Koniec statycznych stron? Accel stawia miliony na agentów Fibr AI

    Accel właśnie wyłożył na stół 5,7 miliona dolarów w rundzie seed dla Fibr AI. To jasny sygnał, że gigant venture capital wierzy w koniec ery statycznych stron internetowych, jakie znamy.

    Co ciekawe, to nie jest ich pierwsza inwestycja w ten zespół. Accel wsparł ich już w 2024 roku przy rundzie pre-seed. Łącznie startup zebrał do tej pory 7,5 miliona dolarów, przyciągając do stolika również WillowTree Ventures, MVP Ventures oraz aniołów biznesu z listy Fortune 100.

    Śmierć testów A/B?

    Każdy, kto choć chwilę pracował w marketingu, wie, jak bolesne i powolne bywają testy A/B. Tworzysz dwie wersje nagłówka, czekasz tygodniami na wyniki, analizujesz, wdrażasz. Nuda. Fibr AI twierdzi, że to strata czasu i chce wysłać ten proces do lamusa.

    Diagram illustrating the comparison of AI models Gemini, ChatGPT, and Claude AI, highlighting Gemini as the best for travel cards, ChatGPT for utility cards, and Claude AI for shopping cards, all connected to a central interface labeled 'Dynamic LLM Experience'.
    Źródło: techcrunch.com

    Ich platforma robi coś znacznie ciekawszego. Zamiast statycznych szablonów, do gry wchodzą "agenci AI". Te cyfrowe byty integrują się ze stroną i w czasie rzeczywistym zmieniają nie tylko treść, ale i całą strukturę witryny.

    Jak to działa w praktyce

    Brzmi to trochę jak magia, ale zasada jest logiczna. System bierze pod lupę mnóstwo danych w ułamku sekundy. Agenci analizują między innymi:

    • Źródło ruchu (skąd przyszedł użytkownik)
    • Zachowanie na stronie
    • Typ odbiorcy
    • Konkretną intencję zakupową

    Dzięki temu strona przestaje być uniwersalną ulotką dla wszystkich. Staje się spersonalizowanym doświadczeniem "one-to-one". Jeśli szukasz konkretnego rozwiązania, strona przebuduje się tak, by podać ci je na tacy, zamiast zmuszać do przekopywania się przez menu.

    Skoro Accel podwaja stawkę w tej rundzie, widać wyraźnie, że rynek szuka automatyzacji. Zamiast zgadywać, co spodoba się klientom, firmy będą mogły pozwolić AI decydować o tym na żywo. To może być fundamentalna zmiana w tym, jak w ogóle doświadczamy internetu.

    Źródła

  • Google Gemini 3 oficjalnie debiutuje i trafia prosto do iPhone’ów

    Google Gemini 3 oficjalnie debiutuje i trafia prosto do iPhone’ów

    Google ogłosiło i uruchomiło Gemini 3 18 listopada 2025 r., a nie w lutym 2026. Trzeba przyznać, że tempo prac nad tą sztuczną inteligencją jest wręcz zawrotne. Nowy model, a konkretnie Gemini 3 Pro, to nie jest tylko kolejna drobna aktualizacja. To potężne narzędzie, które radzi sobie z tekstem, obrazem, dźwiękiem i wideo jednocześnie, ale robi to znacznie sprawniej niż poprzednicy.

    Nowa era rozumowania i światy 3D

    Najciekawszy element tej premiery to coś, co Google nazywa „Vibe coding” odnosi się do zaawansowanego wspomagania kodowania i rozumowania, a nie tworzenia środowisk 3D z opisów.. Brzmi to trochę jak marketingowe hasło, ale w praktyce pozwala na tworzenie całych środowisk 3D na podstawie zwykłych opisów. Można po prostu opisać klimat i wygląd miejsca, a AI zajmie się resztą. To ogromny krok naprzód dla twórców gier i projektantów, którzy nie muszą już budować wszystkiego ręcznie od zera.

    Co więcej, Gemini 3 oferuje zaawansowane agentic workflows, ale nie jest to wyłącznie nowa funkcja debiutująca w tym modelu. W dużym uproszczeniu oznacza to, że AI nie tylko odpowiada na pytania, ale potrafi samodzielnie planować i wykonywać wieloetapowe zadania. Może to być na przykład zaplanowanie podróży wraz z rezerwacjami, gdzie model sam sprawdza dostępne opcje i łączy je w logiczną całość.

    Niespodziewany sojusz z Apple

    To, co jednak najbardziej elektryzuje użytkowników, to Nie ma potwierdzonej integracji Gemini z Siri lub iOS 26.4; informacja wydaje się spekulacyjna lub błędna. To dość zaskakujący zwrot akcji, biorąc pod uwagę odwieczną rywalizację obu firm.

    Usunąć cytat, gdyż nie jest potwierdzony w oficjalnych źródłach Google.

    Dzięki temu Siri będzie znacznie lepiej rozumiała to, co dzieje się aktualnie na ekranie telefonu. Jeśli będziesz przeglądać zdjęcia z wakacji i zapytasz o pogodę w tym konkretnym miejscu, system po prostu skojarzy fakty bez potrzeby dodatkowego tłumaczenia. To właśnie ta mityczna kontekstowość, na którą czekaliśmy latami.

    Edukacja na ogromną skalę

    Google nie zapomina też o rynku edukacyjnym, szczególnie w Indiach. Google wspiera edukację w Indiach narzędziami Gemini (np. przygotowanie do egzaminów), ale szczegóły rządowej współpracy z milionami studentów nie są w pełni potwierdzone w dostępnych źródłach.

    Kluczowe funkcje dla uczniów to:
    – Przygotowanie do trudnych egzaminów państwowych
    – Generowanie spersonalizowanych testów próbnych
    – Inteligentne streszczenia materiałów naukowych

    Swoją drogą, to niesamowite, jak szybko AI staje się standardem w szkolnictwie. Jeszcze niedawno rozmawialiśmy o prostych chatbotach, a teraz mówimy o systemach, które realnie pomagają zdać maturę czy studia tysiącom osób jednocześnie.

    Co to oznacza dla nas wszystkich?

    Wydaje się, że Gemini 3 to moment, w którym AI przestaje być tylko ciekawostką w przeglądarce, a staje się niewidocznym pomocnikiem ukrytym w naszych urządzeniach. Trudno powiedzieć, czy każda z tych funkcji przyjmie się od razu, ale kierunek jest jasny. Google chce, żeby Gemini było wszędzie, nawet tam, gdzie do tej pory królowało Apple.

    Czy to bezpieczne? To już inna kwestia, o której pewnie będziemy jeszcze wielokrotnie dyskutować. Na razie jednak wygląda na to, że luty będzie bardzo intensywnym miesiącem dla fanów technologii. Przy okazji warto obserwować, jak na te nowości odpowie OpenAI, bo w tej branży nikt nie lubi zostawać w tyle.

    Źródła

  • Claude Code nabiera prędkości. Nowa aktualizacja 'Tasks’ to rewolucja w programowaniu z AI

    Claude Code nabiera prędkości. Nowa aktualizacja 'Tasks’ to rewolucja w programowaniu z AI

    „Anthropic wprowadziło aktualizacje dla Claude Code, w tym system 'Tasks’ w wersji v2.1.19, około 23 stycznia 2026 roku.”, a jedna z nich, nazwana 'Tasks’, naprawdę zmienia zasady gry dla programistów.

    Właściwie, to co ona robi? Pozwala agentom AI pracować nad projektami przez znacznie dłuższy czas i, co ważniejsze, koordynować pracę pomiędzy różnymi sesjami. Wcześniej agent mógł pracować nad zadaniem tylko w obrębie jednej sesji czatu. Po jej zamknięciu, kontekst i stan pracy znikały.

    ##Dłuższa pamięć, lepsza koordynacja

    Dzięki aktualizacji 'Tasks’, agent może teraz prowadzić długoterminowe zadania. Możesz mu zlecić coś złożonego, wrócić do projektu za dzień lub dwa, a on będzie pamiętał, gdzie skończył i jakie były ustalenia. To jak mieć asystenta, który nigdy nie wychodzi z biura.

    Co więcej, aktualizacja umożliwia koordynację między sesjami. To oznacza, że możesz mieć wiele otwartych zadań, a agent potrafi zarządzać ich zależnościami. Na przykład, jeśli zadanie B wymaga wyników z zadania A, agent to zrozumie i odpowiednio zaplanuje pracę.

    ##To nie jest jedyna nowość

    Analiza z połowy stycznia 2026 roku pokazuje szerszy obraz tego, co dzieje się z Claude Code. Wspomniano tam o wbudowanym systemie pytań i odpowiedzi, który pomaga doprecyzować specyfikacje poprzez symulację wywiadu z użytkownikiem. To brzmi technicznie, ale w praktyce oznacza, że AI lepiej rozumie, czego naprawdę potrzebujesz, zanim zacznie pisać kod.

    Kolejna rzecz to zmniejszona potrzeba używania niestandardowych frameworków. Claude Code ma teraz więcej wbudowanych, natywnych możliwości. Dla programisty oznacza to mniej czasu spędzonego na konfiguracji narzędzi, a więcej na faktycznym tworzeniu.

    A co najciekawsze, twórcy podkreślili znaczenie fazy planowania przed rozpoczęciem autonomicznego budowania. Okazuje się, że gdy AI najpierw dokładnie zaplanuje architekturę i podejście, ma znacznie wyższy wskaźnik sukcesu. To trochę jak z ludźmi – lepszy plan prowadzi do lepszego wyniku.

    Usunąć cytat lub zmienić na: „Ta aktualizacja zmienia sposób wspierania złożonych projektów, jak opisano w changelog Claude Code.”

    ##Co to daje w praktyce?

    „Według raportu Schrödingera, Claude Code może przyspieszyć rozwój kodu nawet 10-krotnie.” Dziesięć razy szybciej. To nie jest drobna optymalizacja, to skok na zupełnie inny poziom produktywności.

    Wyobraź sobie, że zamiast tygodni pracy nad prototypem, masz go gotowego w ciągu dnia. Albo że refaktoryzacja dużego modułu, która zwykle zajmuje kilka dni, kończy się w kilka godzin. O to właśnie chodzi w tej rewolucji.

    Kluczowe funkcje z ostatnich aktualizacji to:
    – Długoterminowe zarządzanie zadaniami (Tasks)
    – Koordynacja pracy między sesjami
    – Wbudowane Q&A do doprecyzowania wymagań
    – Nacisk na fazę planowania przed kodowaniem
    – Wyższe natywne możliwości, mniej frameworków zewnętrznych

    Warto dodać, że te zmiany nie są oderwane od rzeczywistości. Są odpowiedzią na prawdziwe problemy programistów, którzy korzystali z wcześniejszych wersji. Brak ciągłości między sesjami był często wymieniany jako główne ograniczenie.

    Co dalej? Wygląda na to, że Anthropic nie zwalnia tempa. Firma konsekwentnie rozbudowuje Claude Code z narzędzia do generowania fragmentów kodu w pełnoprawne środowisko do zarządzania całymi projektami. Granica między pomocą programiście a autonomicznym budowniczym oprogramowania powoli się zaciera.

    Dla każdego, kto zajmuje się tworzeniem oprogramowania, to bardzo ekscytujący czas. Narzędzia takie jak Claude Code nie zastąpią (jeszcze) programistów, ale mogą stać się ich niezwykle potężnymi multiplikatorami. A po ostatnich aktualizacjach, ta wizja jest bliższa niż kiedykolwiek.

    Źródła

  • Claude Code: jak narzędzie do kodowania zdominowało rynek w rok?

    Claude Code: jak narzędzie do kodowania zdominowało rynek w rok?

    Jeśli śledzicie świat sztucznej inteligencji i programowania, pewnie słyszeliście o Claude’u. Ale czy wiecie, że jego specjalizowana wersja dla programistów, Claude Code, właśnie przeżywa coś w rodzaju szaleństwa? I mam na myśli szaleństwo w bardzo, bardzo dużych liczbach.

    Sprawa jest prosta: pod koniec 2025 roku Anthropic wypuściło Claude Code. Sześć miesięcy później narzędzie osiągnęło roczny przychód na poziomie miliarda dolarów. Tak, przeczytałeś dobrze. Milard. A do początku 2026 roku ten wskaźnik zbliżył się już do dwóch miliardów. To nie jest po prostu dobry start. To jest start rakiety.

    Skąd te liczby? Cóż, spójrzmy na podstawowe dane. W ciągu krótkiego czasu średnia dzienna liczba instalacji rozszerzenia Claude Code w VS Code wzrosła z 17,7 miliona do 29 milionów. To jest wzrost o ponad 11 milionów aktywnych użytkowników w ciągu kilku miesięcy. Ci ludzie nie instalują narzędzia dla zabawy – oni z niego codziennie korzystają.

    I tutaj dochodzimy do naprawdę ciekawej części. Ten wzrost nie pochodzi tylko od indywidualnych programistów-hobbystów. Claude Code zdobywa ogromną popularność wśród dużych przedsiębiorstw. Weźmy na przykład Microsoft. Tak, ten Microsoft. Ich wewnętrzne zespoły zaczęły używać Claude Code. Kiedy gigant technologiczny, który ma własne narzędzia programistyczne, przyjmuje produkt konkurencji, to coś musi być na rzeczy.

    A potem są historie z pierwszej ręki. Na spotkaniu programistów w Seattle na początku 2026 roku, inżynier z Google’a podzielił się anegdotą. Powiedział, że Claude Code był w stanie odtworzyć roczną pracę architektoniczną… w godzinę. Jedną godzinę. Niezależnie od tego, jak bardzo byśmy się starali, trudno jest przecenić, jak bardzo zmienia to grę dla zespołów planujących duże projekty.

    Co sprawia, że Claude Code jest tak skuteczny? Ostatnie aktualizacje w 2026 roku mocno skupiły się na uproszczeniu przepływu pracy. Wcześniej niektóre zadania wymagały skomplikowanego przygotowania i wielu kroków. Teraz proces jest dużo bardziej płynny. Nowa funkcja o nazwie 'Tasks’ pozwala agentom AI pracować dłużej nad pojedynczymi problemami i koordynować pracę pomiędzy różnymi sesjami. To brzmi technicznie, ale w praktyce oznacza, że możesz dać Claude’owi złożone, wieloetapowe zadanie, odejść od komputera, a on będzie nad tym pracował i zarządzał postępem, aż do skończenia.

    Article image

    Wydaje się, że Anthropic zrozumiało kluczową rzecz: programiści nie chcą kolejnego gadżetu. Chcą solidnego partnera, który pomoże im skupić się na trudnych, kreatywnych częściach ich pracy, odciążając ich od powtarzalnych, czasochłonnych zadań. Claude Code ewidentnie trafia w tę potrzebę.

    Oczywiście, sukces Claude Code nie istnieje w próżni. To część szerszej strategii Anthropic dotyczącej odpowiedzialnego rozwoju AI. Firma niedawno opublikowała nową, bardzo szczegółową 'konstytucję’ dla modeli Claude. Ten dokument opisuje ich wizję wartości, bezpieczeństwa i etyki, które mają kierować rozwojem ich systemów. Można się domyślać, że te same zasady leżą u podstaw narzędzi takich jak Claude Code – chodzi o stworzenie asystenta, który jest nie tylko potężny, ale także godny zaufania i przewidywalny w działaniu.

    Co to oznacza dla przyszłości programowania? Cóż, trudno nie być podekscytowanym, a jednocześnie trochę zaskoczonym tempem tych zmian. Claude Code pokazuje, że zapotrzebowanie na inteligentną pomoc w kodowaniu jest ogromne i że programiści są gotowi na adopcję, gdy narzędzie naprawdę działa. To nie jest futurystyczna obietnica. To dzieje się teraz, w milionach edytorów kodu na całym świecie.

    Gdzie to zmierza? Jeśli obecne tempo się utrzyma, możemy zobaczyć, jak Claude Code i podobne narzędzia staną się tak powszechne jak autouzupełnianie kodu czy debugery. Mogą zmienić samą naturę pracy programisty, przesuwając punkt ciężkości z pisania każdej linijki na projektowanie, nadzorowanie i rozwiązywanie naprawdę złożonych problemów. A to, przyjaciele, jest całkiem ekscytująca perspektywa.

    Źródła

  • Claude Code: Jak narzędzie do generowania kodu ewoluowało w rok? Oto najnowsze odkrycia

    Claude Code: Jak narzędzie do generowania kodu ewoluowało w rok? Oto najnowsze odkrycia

    Jeśli śledzicie świat sztucznej inteligencji i programowania, pewnie słyszeliście o Claude Code. To narzędzie od Anthropic, które ma pomóc w pisaniu kodu. Ale to, co działo się z nim przez ostatni rok, to nie jest zwykła aktualizacja kilku błędów. To właściwie całkiem nowa jakość. Przyjrzyjmy się, co się zmieniło.

    „Pamiętacie, jak w okolicach początku 2025 roku, wkrótce po uruchomieniu Claude Code, wymagało ono szczegółowej specyfikacji?” Wiecie, takiej instrukcji krok po kroku. Albo musieliście używać różnych frameworków, żeby nakierować model na właściwe tory. Cóż, teraz to już w dużej mierze przeszłość.

    Największą nowością, o której donoszą użytkownicy, jest coś, co można nazwać trybem 'pytającego agenta’. Jak to działa? W skrócie: zamiast pisać esej o tym, co ma zrobić program, możesz po prostu powiedzieć Claude’owi: 'Hej, potrzebuję skrypt, który robi X’. A on w odpowiedzi zacznie cię pytać. Będzie zadawał naprawdę trafne, szczegółowe pytania, żeby samemu uzupełnić brakujące założenia. Na przykład: 'Jaki format danych wejściowych przewidujesz?’ albo 'Czy w przypadku błędu ma się wyświetlić komunikat, czy cicho zakończyć działanie?’. To trochę jak rozmowa z bardzo dociekliwym, ale niesamowicie pomocnym juniorem.

    I tu dochodzimy do kluczowej sprawy. Okazuje się, że sukces Claude Code w obecnej formie w ogromnym stopniu zależy od fazy planowania. Użytkownicy, którzy odnoszą największe sukcesy, podkreślają, że nie rzucają się od razu na generowanie kodu. Zamiast tego spędzają czas na przemyśleniu zadania, na doprecyzowaniu go właśnie przez tę interakcję Q&A. To takie podejście 'najpierw pomyśl, potem buduj’. A kiedy już agent ma jasny plan, potrafi działać całkiem autonomicznie. To zdecydowanie redukuje potrzebę ręcznego pisania skomplikowanych 'rusztowań’ lub używania zewnętrznych frameworków, które były popularne jeszcze rok temu.

    Co jeszcze potrafi? Integracje. I to nie byle jakie. Claude Code nauczył się płynnie współpracować z narzędziami, których używamy na co dzień. „Integracje z narzędziami takimi jak GitHub (poprzez pluginy i skills) czy Linear do zarządzania zadaniami (w ramach ekosystemu pluginów).”, a nawet potrafi obsłużyć wiele instancji jednocześnie. Wyobraźcie sobie, że możecie przekazać plan działania z jednej sesji do drugiej, poprosić o przegląd kodu, a na końcu – i to jest naprawdę cool – automatycznie stworzyć Pull Requesta z gotowymi zmianami. To nie jest już tylko generator fragmentów kodu. To zaczyna być asystent, który uczestniczy w szerszym procesie developmentu.

    A co z tą 'ukrytą funkcją’, o której czasem się mówi? W kręgach, na przykład na forach takich jak Hacker News, przewijał się termin 'swarms’, czyli 'roje’. Brzmi tajemniczo, prawda? Koncepcja, o której dyskutowano, mogła dotyczyć możliwości koordynowania wielu agentów Claude Code do pracy nad jednym, rozłożonym w czasie projektem. Jeden agent planuje, inny pisze testy, jeszcze inny dokumentację. To wizja, która pokazuje, w jakim kierunku to wszystko może zmierzać – w stronę zautomatyzowanych, współpracujących zespołów AI. Choć trzeba tu zachować ostrożność, bo szczegóły implementacji bywają płynne, sama idea jest niezwykle pociągająca dla złożonych projektów.

    Article image

    Czy to oznacza, że programiści stracą pracę? Absolutnie nie. Raczej zmienia się jej charakter. Claude Code wydaje się najlepiej sprawdzać jako 'wzmacniacz’ dla programisty. Odbiera mu żmudną, powtarzalną pracę, ale wymaga od niego bycia klarownym architektem i recenzentem. To narzędzie błyskawicznie generuje kod, który potem człowiek musi zweryfikować, zintegrować i utrzymywać. To wciąż człowiek decyduje o architekturze systemu i ponosi za niego odpowiedzialność.

    Co dalej? Firma Anthropic cały czas pracuje nad swoimi modelami, czego dowodem są publikacje o nowych 'konstytucjach’ dla AI – czyli zestawach zasad, które mają kierować ich zachowaniem i bezpieczeństwem. To pokazuje, że rozwój nie dotyczy tylko nowych funkcji, ale też podstaw, na których te funkcje działają. Możemy się spodziewać, że Claude Code będzie stawał się coraz bardziej niezawodny i świadomy kontekstu.

    Podsumowując, po roku Claude Code przestał być ciekawostką, a stał się poważnym narzędziem w arsenale developerów. Jego siła nie leży już tylko w szybkim pisaniu kodu, ale w zdolności do prowadzenia dialogu, planowania i integracji z ekosystemem. Sekretem skutecznego użycia jest poświęcenie czasu na początku – na dobrą, szczegółową rozmowę z maszyną. A jeśli tak zrobimy, może nas ona bardzo pozytywnie zaskoczyć efektami swojej pracy.

    Źródła