Jeśli korzystasz z produktów Google, to pewnie zauważyłeś, że sztuczna inteligencja przestała być czymś, czego szukasz, a zaczęła być czymś, co po prostu tam jest. I to właśnie jest główny cel najnowszych ruchów firmy z Mountain View. Ich flaga sztandarowa, Gemini, przestaje być po prostu chatbotem. Staje się czymś w rodzaju cyfrowego asystenta, który działa w tle, poznając twoje zwyczaje.
Na przykład, Google wprowadza coś, co nazywa Personal Intelligence. Brzmi trochę górnolotnie, ale chodzi o coś bardzo praktycznego. „Ta funkcja, dostępna dla subskrybentów Google AI Pro i Ultra”, ma uczyć się z twoich aktywności w Gmailu, Zdjęciach, Wyszukiwaniu i YouTube. Wyobraź sobie, że szukasz przepisu na ciasto, a potem otwierasz Gmaila i widzisz podpowiedź związaną z zakupem składników. Albo przeglądasz stare zdjęcia z wakacji, a Gemini sugeruje stworzenie albumu. To nie jest już tylko odpowiadanie na pytania. To proaktywne dostosowywanie się do ciebie.
A co z samą aplikacją Gemini? Też się zmienia. Google regularnie publikuje informacje o aktualizacjach. Ostatnie poprawki dotyczą na przykład możliwości przesyłania plików – teraz możesz wysłać do Gemini więcej typów plików jednocześnie, co jest sporym ułatwieniem. Poprawiono też obsługę wyszukiwania obrazów i ogólną wydajność. To może brzmieć jak drobiazgi, ale w codziennym użytkowaniu właśnie takie rzeczy mają znaczenie.
Co ciekawe, Google mocno stawia na to, żeby Gemini było dostępne. Na ich stronie z najnowszymi wiadomościami wyraźnie podkreślają, że Gemini jest darmowe dla studentów. To sprytny ruch – przyzwyczajają przyszłych profesjonalistów do swojego ekosystemu AI od samego początku.
A gdzie jeszcze znajdziemy Geminiego? No właśnie, wszędzie. „Weźmy Gmaila. Dla subskrybentów wersji Pro i Ultra, w skrzynce odbiorczej pojawiają się narzędzia oparte na modelu Gemini (np. Gemini 2.0).” Mowa o funkcjach takich jak 'Help Me Write’, która pomaga w redagowaniu maili, czy konwersacyjne wyszukiwanie w skrzynce. Zamiast precyzyjnie formułować zapytania, możesz po prostu porozmawiać z AI, żeby znaleźć ten ważny załącznik sprzed miesięcy.
Pojawia się też coraz więcej plotek i zapowiedzi integracji z urządzeniami innych firm. „Apple ogłosiło wersję Siri zasilaną przez Geminiego, planowaną na luty.” (jeśli ogłoszenie potwierdzone; w przeciwnym razie: usunąć lub zaznaczyć jako niepotwierdzone). To byłaby ogromna zmiana i pokazuje, jak poważnie rynek traktuje technologię Google. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, Gemini mogłoby stać się domyślną AI na setkach milionów iPhone’ów. To zmieniałoby całkowicie układ sił.
Co to wszystko oznacza dla nas, zwykłych użytkowników? Przede wszystkim to, że granica między 'korzystaniem z AI’ a 'korzystaniem z internetu’ powoli zanika. Gemini nie jest już osobną aplikacją, którą otwierasz, żeby zadać pytanie. Staje się warstwą inteligencji rozsianą po wszystkich usługach, z których i tak korzystasz. Personalizuje, podpowiada, pomaga pisać i szukać.
Oczywiście, rodzi to pytania o prywatność. Google zapewnia, że użytkownicy mają kontrolę nad tym, czego Personal Intelligence się uczy i jakie dane wykorzystuje. To kluczowy aspekt, o którym warto pamiętać, aktywując nowe funkcje.
Podsumowując, najnowsze wieści o Gemini pokazują wyraźny kierunek. Google nie chce rywalizować tylko o to, kto ma lepszego chatbota. Chce zbudować AI, która jest płynnie wpleciona w naszą codzienność, ucząc się naszych przyzwyczajeń i działając z wyprzedzeniem. Czy to się uda? Czas pokaże. Ale jedno jest pewne – wyścig o to, czyja sztuczna inteligencja będzie nam najbliżej, właśnie wszedł w nową, znacznie bardziej osobistą fazę.


Dodaj komentarz