Tag: donald trump

  • Waszyngton przechodzi cyfrową rewolucję. Trump wymusza akcelerację AI w rządzie

    Waszyngton przechodzi cyfrową rewolucję. Trump wymusza akcelerację AI w rządzie

    Zapomnijcie o powolnej biurokracji i papierkowej robocie ciągnącej się miesiącami. Waszyngton przechodzi właśnie coś, co można nazwać cyfrową terapią szokową. Od momentu podpisania przez prezydenta Trumpa rozporządzenia wykonawczego nr 14365 w grudniu 2025 roku, agencje federalne zostały zmuszone do działania w tempie, które dla wielu urzędników jest po prostu zawrotne.

    Celem nie jest tu powolna adaptacja, ale gwałtowny skok technologiczny.

    Szybkość ponad ostrożność

    Wszystko zaczęło się 11 grudnia, kiedy na biurku w Gabinecie Owalnym wylądował dokument o nazwie "Zapewnienie Krajowych Ram Polityki dla Sztucznej Inteligencji". Brzmi to może jak kolejny nudny urzędowy tytuł, ale jego treść to w zasadzie rozkaz marszu dla całego rządu.

    Co ciekawe, administracja nie prosi, a wymaga. Prezydent dał jasno do zrozumienia, że rząd federalny ma być liderem, a nie hamulcowym w wyścigu AI. Zamiast debatować nad potencjalnymi zagrożeniami przez kolejne lata, Biały Dom chce widzieć rezultaty. I to natychmiast.

    Wojna z lokalnym prawem

    Tutaj robi się naprawdę interesująco. Nowa polityka to nie tylko wdrażanie chatbotów w urzędach. To otwarta konfrontacja ze stanami, które próbują regulować AI na własną rękę.

    Prokurator Generalny otrzymał bardzo konkretne zadanie: utworzenie "Grupy Zadaniowej ds. Sporów Sądowych dot. AI" (AI Litigation Task Force). Czas na realizację? Zaledwie 30 dni. Ich cel jest jasny – zidentyfikować i podważyć wszelkie stanowe przepisy, które mogłyby kolidować z wizją rządu federalnego. Jeśli Kalifornia lub Nowy Jork spróbują wprowadzić restrykcje spowalniające rozwój algorytmów, ta grupa ma za zadanie zablokować je w sądzie.

    Pieniądze jako argument siły

    Ale na pozwach się nie kończy. Administracja sięgnęła po najskuteczniejszy argument, jaki posiada Waszyngton – pieniądze. Sekretarz Handlu dostał 90 dni na ocenę stanowych przepisów pod kątem ich zgodności z nową polityką federalną.

    Mechanizm jest brutalnie prosty:

    • Departament Handlu ocenia lokalne prawo.
    • Jeśli przepisy stanu są uznane za "konfliktowe", fundusze mogą zostać wstrzymane.
    • Dotacje federalne zostaną powiązane z posłuszeństwem wobec nowej doktryny AI.

    Federalna Komisja Handlu (FTC) również została wciągnięta do gry, otrzymując 90 dni na wyjaśnienie kwestii wyższości prawa federalnego nad stanowym w kontekście technologii.

    Co to oznacza dla obywateli?

    Obserwujemy właśnie bezprecedensową centralizację władzy nad technologią. Zamiast mozaiki 50 różnych podejść do sztucznej inteligencji, mamy mieć jeden, spójny, federalny standard. Dla firm technologicznych to dobra wiadomość – łatwiej dostosować się do jednego zestawu reguł niż do pięćdziesięciu.

    Z drugiej strony, krytycy zauważają, że takie tempo może prowadzić do błędów. Jednak w obecnym klimacie politycznym w Waszyngtonie, obawy te schodzą na drugi plan. Priorytetem jest dominacja technologiczna i efektywność administracji.

    Fala zmian ruszyła i nic nie wskazuje na to, by miała się zatrzymać. Rząd federalny, dotychczas kojarzony z technologicznym skansenem, próbuje w kilka miesięcy nadrobić dekadę zaległości, nawet jeśli oznacza to prawne starcia z własnymi stanami.

    Źródła