Tag: agentyczna inżynieria

  • Wibrujący kod czy agentyczna inżynieria? Twórca OpenClaw mówi, że „vibe coding” stało się obelgą

    Wibrujący kod czy agentyczna inżynieria? Twórca OpenClaw mówi, że „vibe coding” stało się obelgą

    Peter Steinberger, twórca najszybciej rozwijającego się projektu open-source w historii GitHub, ma dość pewnego terminu. Mowa o "vibe coding", które w jego oczach przerodziło się w coś więcej niż tylko żargon. To, według niego, "obelga" używana przez krytyków, by zdyskredytować nowatorskie podejście do programowania z AI.

    Steinberger, którego projekt OpenClaw w krótkim czasie po viralnym wzroście pod koniec stycznia 2026 roku zdobył ponad 215 tysięcy gwiazdek na GitHubie, a on sam został zatrudniony przez OpenAI w lutym 2026 roku do pracy nad rozwojem agentów AI, stawia sprawę jasno. W publicznych wypowiedziach porównał kodowanie z AI do nauki gry na gitarze – to umiejętność, którą trzeba opanować, a nie magiczny trik. I właśnie to przeświadczenie o łatwości jest sednem problemu z terminem "vibe coding".

    Czym naprawdę jest "vibe coding"?

    Sam termin wyłonił się jako potoczne określenie stylu programowania, w którym deweloperzy wykorzystują asystentów AI, takich jak ChatGPT czy Claude, do generowania kodu na podstawie ogólnych wskazówek. Zamiast precyzyjnych specyfikacji czy tradycyjnego, krok po kroku, pisania kodu, chodzi tu o nakreślenie intencji i "wyczucie" właściwego kierunku przy pomocy modelu językowego. To jakby prowadzić rozmowę z niezwykle pojętnym, choć czasem literackim, stażystą.

    To podejście zyskało ogromną popularność w 2025 roku, na tyle dużą, że termin stał się powszechnie rozpoznawany. Szybko jednak, jak to bywa z nowymi zjawiskami, termin zaczął żyć własnym życiem. Dla jednych stał się wygodnym skrótem myślowym opisującym nową rzeczywistość. Dla innych – właśnie jak dla Steinbergera – nabrał pejoratywnego wydźwięku.

    Obelga czy tylko żargon? Spór o słowa

    "Oni nie rozumieją, że to umiejętność" – tak Steinberger skomentował postrzeganie pracy z AI przez część środowiska. Dla niego określenie "vibe coding" jest używane po to, by sprawić, że kodowanie z AI brzmi banalnie i trywialnie. To zdaniem programisty pomija cały warsztat, doświadczenie i intuicję potrzebną do skutecznego prowadzenia "rozmowy" z maszyną.

    Zamiast tego, Steinberger proponuje termin "agentic engineering" – inżynieria agentowa. To określenie ma oddawać powagę i strategiczny charakter tej metody. Nie chodzi już o "wibrowanie", ale o świadome projektowanie i zarządzanie inteligentnymi agentami AI, które wykonują złożone zadania. Ten spór terminologiczny nie jest czysto akademicki. Odzwierciedla głębszy podział w świecie technologii na tych, którzy widzą w AI jedynie narzędzie automatyzacji, i tych, którzy dostrzegają w niej fundament zupełnie nowej metodologii tworzenia oprogramowania.

    Co ciekawe, sam termin "vibe coding" spopularyzował Andrej Karpathy, były szef AI w Tesli. Jednak i on podobno zaczyna dziś preferować "agentic engineering". To sygnał, że nawet twórcy określeń ewoluują wraz ze zrozumieniem zjawiska.

    Od menedżera do wirtuoza AI

    Historia Steinbergera dobrze pokazuje, dlaczego "vibe coding" to uproszczenie. Przed stworzeniem OpenClaw założył on PSPDFKit i przez lata zarządzał zespołami programistów. To doświadczenie okazało się kluczowe. W jednym z wywiadów przyznał, że zarządzanie ludźmi nauczyło go czegoś fundamentalnego: musiał zaakceptować, że podwładni nie napiszą dokładnie takiego kodu, jakiego by on sam oczekiwał. Ta sama zasada dotyczy agentów AI.

    "Wiedzę, kiedy kod jest zły" – mówił, opisując swoją pracę. Dziś potrafi "wydać" kod wygenerowany przez AI, nawet go nie czytając, bo ma wyczucie granic możliwości systemu i wie, na co można mu pozwolić. "Większość kodu jest nudna" – stwierdził, podkreślając, że kluczem jest zrozumienie ogólnych wzorców i architektury, a nie wkuwanie każdej linijki. To połączenie głębokiego doświadczenia programistycznego, umiejętności miękkich wyniesionych z zarządzania i intuicji w pracy z AI złożyło się na sukces OpenClaw.

    Dlaczego OpenAI zatrudniło "wibrującego" programistę?

    Decyzja OpenAI o zatrudnieniu Steinbergera w lutym 2026 roku jest najsilniejszym argumentem w tej dyskusji. Firma ogłosiła to 14 lutego, wskazując, że będzie on pracował nad rozwojem agentów AI. To nie jest zatrudnianie kogoś, kto po prostu "klika prompty". To strategiczny ruch firmy, która dostrzega w jego metodologii przyszłość tworzenia oprogramowania.

    Steinberger nie był zresztą obiektem zainteresowania tylko OpenAI. Jak sam wspominał, prowadził rozmowy z wieloma wiodącymi laboratoriami AI. Firma Anthropic poprosiła go nawet o zmianę nazwy jego chatbota z Clawdbot na Moltbot z powodu kwestii znaku towarowego, co pokazuje, jak poważnie potraktowano jego projekt. Jego sukces dowodzi, że podejście, które niektórzy chcieliby zdyskredytować jako "vibe coding", jest w stanie produkować oprogramowanie na światowym poziomie, przyciągające setki tysięcy zainteresowanych deweloperów.

    Podsumowanie

    Spór o "vibe coding" vs. "agentic engineering" to coś więcej niż tylko wojna na słowa. To starcie dwóch perspektyw na rewolucję, która dzieje się na naszych oczach. Z jednej strony mamy postawę lekceważącą, redukującą złożoną współpracę człowieka z zaawansowaną inteligencją do prostej "wibracji". Z drugiej – widzenie tej relacji jako nowej dyscypliny inżynieryjnej, wymagającej głębokich umiejętności, strategicznego myślenia i zupełnie nowego zestawu kompetencji.

    Sukces Petera Steinbergera i jego OpenClaw, który rozpoczął się jako Clawdbot w listopadzie 2025 roku, a gwałtownie zyskał popularność na przełomie stycznia i lutego 2026, jest mocnym argumentem za tą drugą opcją. Gdy najważniejsze firmy AI świata zabiegają o takiego specjalistę, trudno utrzymywać narrację, że jego praca to jedynie "wyczucie". To raczej zapowiedź nowego zawodu – agentycznego inżyniera – który łączy w sobie znajomość kodu, psychologii zarządzania i sztukę precyzyjnej komunikacji z maszynami. A to już brzmi znacznie poważniej niż jakakolwiek "wibracja".