Kategoria: Programowanie

  • Codex od OpenAI: Nadchodzą nowe narzędzia, a pierwsze już za tydzień

    Codex od OpenAI: Nadchodzą nowe narzędzia, a pierwsze już za tydzień

    Jeśli śledzicie rozwój sztucznej inteligencji w programowaniu, to mam dla was gorące wieści prosto z OpenAI. Sam Altman, szef firmy, właśnie ogłosił, że w ciągu nadchodzącego miesiąca zobaczymy całą serię nowych produktów związanych z Codex. I to nie są jakieś odległe plany – pierwsze z nich ma trafić do nas już w przyszłym tydzień.

    Co to właściwie jest ten Codex? W dużym uproszczeniu, to potężny model AI, który OpenAI trenowało na ogromnych ilościach kodu. Jego zadaniem jest pomagać w pisaniu, tłumaczeniu i generowaniu kodu. Można o nim myśleć jak o niezwykle zdolnym asystencie programistycznym, który rozumie dziesiątki języków programowania. A teraz dostaje solidny upgrade.

    O co chodzi w tej nowej serii produktów? Altman w swojej zapowiedzi z 23 stycznia wyraźnie podkreślił jeden kluczowy obszar: cyberbezpieczeństwo. To nie jest przypadek. Wygląda na to, że OpenAI chce, żeby Codex stał się ważnym graczem w obronie przed cyberatakami. Mówił o czymś, co nazwał „przyspieszeniem defensywnym”. Brzmi poważnie, prawda? W praktyce chodzi o narzędzia, które pomogą błyskawicznie łatać luki w zabezpieczeniach oprogramowania. Wyobraźcie sobie system, który automatycznie analizuje kod, znajduje słabe punkty i od razu generuje dla nich poprawki. To właśnie ma na celu ta „defensywa”.

    I tutaj pojawia się bardzo ważny, a może nawet najważniejszy element całej tej zapowiedzi. Altman jasno stwierdził, że te nowe możliwości będą od początku obwarowane restrykcjami, które mają zapobiec nadużyciom. Mówiąc wprost: OpenAI nie chce, żeby ktoś użył Codexa do hakowania. Planują wbudować zabezpieczenia, które utrudnią lub uniemożliwią wykorzystanie narzędzia do złych celów. To mądry ruch, bo daje nadzieję, że potężna technologia trafi w dobre ręce.

    Ta fala nowości nie bierze się znikąd. To logiczna kontynuacja tego, co działo się pod koniec zeszłego roku. Model GPT-5-Codex (GPT-5.2 Codex) został oficjalnie ogłoszony około 22 stycznia 2026 roku przez OpenAI Developers, a nie 18 grudnia 2025.. I ten model naprawdę zaimponował. W benchmarku SWE-bench Verified GPT-5-Codex uzyskał lepsze wyniki, ale konkretny procent 74.5% powinien być przypisany do SWE-bench Verified, a nie generalnie do SWE-bench.. To naprawdę dobry wynik, który pokazuje, jak daleko zaszła technologia w rozumieniu i generowaniu kodu. Model ten już teraz zyskuje natywne wsparcie w środowiskach takich jak JetBrains, co ułatwia programistom włączanie go do codziennej pracy.

    Co ciekawe, w sieci krążyły nawet doniesienia (na przykład z portalu 36kr), że OpenAI testuje wersję Codexa, która ma być w 100% samowystarczalna – czyli taka, która teoretycznie mogłaby tworzyć oprogramowanie bez ani jednej linijki kodu napisanej przez człowieka. To brzmi jak science fiction, ale pokazuje, w jakim kierunku zmierza cała branża. Pamiętajmy jednak, że to na razie pogłoski i testy. Oficjalne komunikaty skupiają się na asystowaniu, a nie zastępowaniu.

    Article image

    Wracając do zapowiedzi Altmana – co właściwie możemy się spodziewać w przyszłym tygodniu? Szczegółów jeszcze nie znamy, ale kontekst sugeruje, że będzie to narzędzie lub platforma skierowana przede wszystkim do zespołów zajmujących się bezpieczeństwem IT. Może to być coś w rodzaju automatycznego skanera luk połączonego z generatorem poprawek. Albo system do analizy logów i wykrywania anomalii. Naprawdę jestem ciekawy.

    Dlaczego to wszystko jest takie ważne? Cóż, świat oprogramowania ma jeden ogromny problem: jest go coraz więcej, a specjalistów od cyberbezpieczeństwa wciąż brakuje. Luki w popularnych bibliotekach potrafią pozostawać niezałatane przez miesiące, co stanowi ogromne ryzyko. Jeśli Codex będzie w stanie znacząco przyspieszyć ten proces, to może realnie wpłynąć na bezpieczeństwo w sieci. To nie jest tylko gadżet dla programistów, to potencjalnie narzędzie o globalnym znaczeniu.

    Oczywiście, zawsze przy takich ogłoszeniach trzeba zachować zdrowy sceptycyzm. Obietnice to jedno, a realne działanie w praktyce to drugie. Test SWE-bench jest dobrym wskaźnikiem, ale prawdziwą weryfikacją będzie to, jak nowe produkty sprawdzą się w rękach tysięcy developerów i analityków bezpieczeństwa. Czy generowany kod będzie naprawdę bezpieczny? Czy zabezpieczenia przeciw nadużyciom okażą się skuteczne? Na te pytania odpowie dopiero czas.

    Mimo wszystko, zapowiedź Altmana jest wyraźnym sygnałem, że OpenAI traktuje Codexa bardzo poważnie i widzi w nim coś więcej niż tylko kolejnego asystenta do autouzupełniania. To ambitna próba wejścia w kluczową niszę rynkową i rozwiązania realnego problemu. Jesteście gotowi na to, co przyniesie przyszły tydzień? Ja na pewno będę śledził ogłoszenie.

    Źródła

  • Cursor w 2026: Agenty stają się mądrzejsze, a Dropbox pokazuje, jak to działa w praktyce

    Cursor w 2026: Agenty stają się mądrzejsze, a Dropbox pokazuje, jak to działa w praktyce

    Jeśli śledzicie rozwój narzędzi AI dla programistów, nazwa Cursor z pewnością nie jest wam obca. Ale ostatnie miesiące, a konkretnie styczeń 2026, przyniosły kilka naprawdę ciekawych ruchów ze strony tego edytora. Nie chodzi już tylko o drobne poprawki, tylko o funkcje, które mają realny wpływ na to, jak pracują duże firmy. Zacznijmy od tego, co nowego w samym narzędziu.

    Na początku roku zespół Cursor wypuścił wersję 2.4. Co tam się zmieniło? Przede wszystkim poprawki w systemie agentów – tych małych asystentów AI, które mogą samodzielnie pisać czy refaktoryzować kod. Mówi się o ulepszeniach w tak zwanym 'agent harness’ i 'smarter subagents’. Brzmi technicznie, prawda? W praktyce chodzi o to, że te agenty stały się po prostu sprytniejsze i lepiej radzą sobie z dzieleniem zadań na mniejsze części. To trochę jak mieć zespół specjalistów zamiast jednego ogólnika.

    Ale to nie wszystko. Wersja 2.4 wprowadza też coś, co nazwali 'extensible skills’. To możliwość rozszerzania funkcjonalności zarówno edytora, jak i wersji CLI (czyli tej do używania z wiersza poleceń) o nowe umiejętności. Można to porównać do instalowania pluginów, tylko że dla AI. Dodali też generowanie obrazów bezpośrednio w edytorze, co może być przydatne przy tworzeniu dokumentacji czy interfejsów.

    Dla dużych przedsiębiorstw kluczowa jest nowa funkcja 'Cursor Blame’ w pakiecie Enterprise. Pozwala ona na… no właśnie, 'attrybucję’ AI. Chodzi o to, by śledzić, które fragmenty kodu zostały wygenerowane lub znacząco zmodyfikowane przez AI. W korporacjach, gdzie audyt i odpowiedzialność są kluczowe, to może być game-changer. Agenci potrafią też teraz zadawać interaktywne, wyjaśniające pytania, jeśli czegoś nie rozumieją w poleceniu, co zmniejsza szansę na błąd.

    A teraz przejdźmy do najciekawszej części, czyli tego, jak to wszystko sprawdza się w prawdziwym świecie. Okazuje się, że bardzo dobrze. Dropbox, gigant znany z przechowywania plików, zdecydował się użyć Cursor do indeksowania swojego ogromnego monorepo. Mówimy tutaj o ponad 550 000 plików. I wiecie co? Ponad 90% ich inżynierów używa narzędzi AI przynajmniej raz w tygodniu. Efekt? Zwiększona przepustowość przy tworzeniu 'pull requestów’ i skrócone cykle rozwoju. To nie są puste slogany – to twarde dane z firmy, której kodowa baza jest naprawdę duża i skomplikowana.

    Co więcej, Cursor pomaga zespołom bezpiecznie współdzielić już stworzone indeksy kodu. Jak podają, reużywanie istniejącego indeksu współpracownika może skrócić czas do pierwszego zapytania z godzin do minut. Wyobraźcie sobie, że dołączacie do nowego projektu i zamiast czekać cały dzień, żeby wasze AI cokolwiek zrozumiało, zaczyna działać po kilku minutach. To zmienia komfort pracy.

    I na koniec wisienka na torcie, która pokazuje skalę ambicji Cursor. Pod koniec stycznia ogłoszono strategiczną współpracę z Infosys. To nie byle kto, tylko globalna firma consultingowa i usługowa z dziesiątkami tysięcy pracowników. Celem tej kolaboracji jest 'przyspieszenie inżynierii oprogramowania dla globalnych przedsiębiorstw’. W praktyce oznacza to, że Infosys będzie wdrażać i promować Cursor wśród swoich klientów na całym świecie. To ogromny krok w stronę mainstreamu dla tego edytora.

    Co z tego wszystkiego wynika? Cursor ewoluuje z ciekawego narzędzia dla pojedynczych deweloperów w kierunku kompleksowej platformy dla całych organizacji. Skupiają się na rzeczach, które mają znaczenie w korporacjach: bezpieczeństwie, audycie, skalowaniu i integracji z istniejącymi, ogromnymi bazami kodu. Wersja 2.4 z jej mądrzejszymi agentami i funkcjami dla przedsiębiorstw, wraz z sukcesami w Dropboxie i partnerstwie z Infosys, jasno pokazują ten kierunek. Wygląda na to, że wyścig narzędzi AI dla deweloperów właśnie wszedł na zupełnie nowy poziom.

    Źródła

  • Web development 2026: solidny fundament czy gonienie za AI?

    Web development 2026: solidny fundament czy gonienie za AI?

    Zacznijmy od prostego pytania. Jeśli sztuczna inteligencja potrafi napisać fragment kodu w kilka sekund, to po co w ogóle uczyć się programowania? To pytanie pewnie pojawia się w głowach wielu osób, które w 2026 roku postanawiają wejść do świata IT. I jest w nim sporo racji, ale też, co ciekawe, całkiem sporo pułapki.

    Otóż, według analityków z Beecommerce, odpowiedź jest zaskakująco prosta. Twoją największą wartością w świecie napędzanym AI nie jest znajomość dziesięciu frameworków, które i tak za rok mogą wyjść z mody. Twoją supermocą jest powrót do absolutnych podstaw. Tak, brzmi to trochę staroświecko, ale chwila, pozwól, że wyjaśnię.

    Co właściwie znaczą te 'podstawy’? Mówimy tutaj o czymś, co jeden z deweloperów z Beecommerce ładnie opisał. Chodzi o zrozumienie, jak dane płyną między serwerem a przeglądarką. To jest ten szkielet, na którym buduje się wszystko inne. Nowoczesne narzędzia, takie jak React czy Next.js, nie są od tego, żeby zastąpić tę wiedzę. One są od tego, żeby na tej wiedzy budować lepsze, szybsze i bardziej stabilne aplikacje.

    Weźmy na przykład Reacta. Często mówi się, że frontend zatacza koło. Ale to nie jest regres. To jest ewolucja. Komponenty Reacta przejmują rolę starych szablonów z wbudowaną logiką, a routing wyznacza jasne granice w aplikacji. To nie jest jakaś rewolucja, to po prostu lepsze, bardziej uporządkowane wykonanie tego, co programiści robili od dawna. Klucz to zrozumieć, co dzieje się pod spodem.

    A gdzie w tym wszystkim jest sztuczna inteligencja? Oczywiście, że jest i jest potężnym narzędziem. Ale, i tu jest ważny punkt, łatwo jest ulec pokusie chodzenia na skróty. AI wygeneruje Ci komponent, ale czy zrozumiesz, jak on działa w szerszym kontekście Twojej aplikacji? Czy wiesz, jak zoptymalizować przepływ danych, który ten komponent wywołuje?

    Weźmy praktyczny przykład z użyciem popularnych narzędzi. Powiedzmy, że chcesz użyć Tailwind CSS, bo wszyscy o nim mówią. To świetne narzędzie, które drastycznie przyspiesza stylowanie. Ale co, jeśli nie rozumiesz dobrze, jak działa czysty CSS? Bez tej podstawowej wiedzy, każde nieco bardziej skomplikowane zadanie stylistyczne zamieni się w walkę z klasami utility, zamiast być płynnym procesem. Tailwind jest wzmacniaczem umiejętności, a nie ich substytutem.

    Podobna zasada dotyczy gotowych bibliotek komponentów, jak MUI czy Chakra UI. Są jak gotowe klocki – świetne do szybkiego prototypowania. Ale żeby je sensownie modyfikować, rozszerzać lub debugować, nadal potrzebujesz wiedzy o tym, jak działa frontend. Bez tego jesteś uzależniony od dokumentacji i ograniczony wizją twórców biblioteki.

    Co więc robić? Eksperci proponują kilka złotych zasad na ten rok, a może i na kolejne.

    Po pierwsze, naprawdę naucz się HTML, CSS i JavaScript. To nie są przestarzałe technologie. To jest DNA internetu. Każda nowa biblioteka, każdy framework, to tak naprawdę tylko abstrakcja zbudowana na tej trójce. Jeśli rozumiesz DNA, zrozumiesz też abstrakcję. Inaczej będziesz tylko klikał w magiczne przyciski bez pojęcia, dlaczego coś działa, a coś innego nie.

    Po drugie, skup się na cyklu życia danych. Jak użytkownik wysyła formularz? Gdzie te dane lecą? Jak serwer je przetwarza i co odsyła z powrotem? Jak przeglądarka to renderuje? Opanowanie tej ścieżki to jak zdobycie mapy skarbu. Nagle przejście z Reacta do Next.js czy innego frameworka nie jest już nauką nowego języka, a tylko nauką nowej składni na znanej już mapie.

    Po trzecie, pamiętaj o dostępności, czyli A11y. To w 2026 roku już nie jest 'miło mieć’. To jest standard profesjonalizmu i często wymóg prawny. A co ciekawe, budowanie dostępnych interfejsów wymusza na tobie pisanie dobrego, semantycznego HTML-a. Co z kolei prowadzi do lepszego SEO i ogólnie lepszej jakości kodu. To jest sytuacja, w której wszyscy wygrywają.

    I ostatnia rada, która może brzmieć banalnie, ale jest niesamowicie skuteczna: czytaj kod innych. Nie tylko swój. Zaglądaj na GitHub do repozytoriów popularnych bibliotek. Zobacz, jak doświadczeni inżynierowie rozwiązują problemy ze skalowalnością, zarządzaniem stanem czy architekturą. Możesz nauczyć się na ich błędach, zamiast popełniać własne. To jak darmowe lekcje od najlepszych.

    A co z biznesem? Tutaj przykład z e-commerce jest doskonały. Praca na platformach takich jak Shopify pokazuje, że technologia ma przede wszystkim zarabiać. Sukces projektu nie zależy od tego, czy użyłeś najmodniejszego frameworka z zeszłego miesiąca, ale od tego, czy Twoja aplikacja stabilnie obsługuje proces zakupowy, jest szybka i dobrze widoczna w wyszukiwarce.

    Dlatego podejścia takie jak Shopify Hydrogen zyskują na popularności. Łączą one swobodę rozwoju, jaką daje React, z biznesową niezawodnością, której wymaga sklep internetowy. W takim modelu optymalizacja wydajności i SEO są wbudowane w architekturę od samego początku.

    Podsumowując, cała ta dyskusja sprowadza się do jednego słowa: rzemiosło. W świecie, który co chwilę krzyczy o nowym, przełomowym trendzie, cicha, konsekwentna praca nad fundamentami daje trwałą przewagę. AI jest fantastycznym asystentem, ale nie zastąpi głębokiego zrozumienia tego, jak działa przeglądarka, serwer i cała ta maszyneria pomiędzy.

    W 2026 roku wygrywa nie ten, kto zna najwięcej nazw bibliotek, ale ten, kto wie, jak połączyć kropki między nimi. I to chyba dobra wiadomość dla wszystkich, którzy chcą w tym zawodzie pozostać na dłużej.

    Źródła

  • Claude Code: Jak narzędzie do generowania kodu ewoluowało w rok? Oto najnowsze odkrycia

    Claude Code: Jak narzędzie do generowania kodu ewoluowało w rok? Oto najnowsze odkrycia

    Jeśli śledzicie świat sztucznej inteligencji i programowania, pewnie słyszeliście o Claude Code. To narzędzie od Anthropic, które ma pomóc w pisaniu kodu. Ale to, co działo się z nim przez ostatni rok, to nie jest zwykła aktualizacja kilku błędów. To właściwie całkiem nowa jakość. Przyjrzyjmy się, co się zmieniło.

    „Pamiętacie, jak w okolicach początku 2025 roku, wkrótce po uruchomieniu Claude Code, wymagało ono szczegółowej specyfikacji?” Wiecie, takiej instrukcji krok po kroku. Albo musieliście używać różnych frameworków, żeby nakierować model na właściwe tory. Cóż, teraz to już w dużej mierze przeszłość.

    Największą nowością, o której donoszą użytkownicy, jest coś, co można nazwać trybem 'pytającego agenta’. Jak to działa? W skrócie: zamiast pisać esej o tym, co ma zrobić program, możesz po prostu powiedzieć Claude’owi: 'Hej, potrzebuję skrypt, który robi X’. A on w odpowiedzi zacznie cię pytać. Będzie zadawał naprawdę trafne, szczegółowe pytania, żeby samemu uzupełnić brakujące założenia. Na przykład: 'Jaki format danych wejściowych przewidujesz?’ albo 'Czy w przypadku błędu ma się wyświetlić komunikat, czy cicho zakończyć działanie?’. To trochę jak rozmowa z bardzo dociekliwym, ale niesamowicie pomocnym juniorem.

    I tu dochodzimy do kluczowej sprawy. Okazuje się, że sukces Claude Code w obecnej formie w ogromnym stopniu zależy od fazy planowania. Użytkownicy, którzy odnoszą największe sukcesy, podkreślają, że nie rzucają się od razu na generowanie kodu. Zamiast tego spędzają czas na przemyśleniu zadania, na doprecyzowaniu go właśnie przez tę interakcję Q&A. To takie podejście 'najpierw pomyśl, potem buduj’. A kiedy już agent ma jasny plan, potrafi działać całkiem autonomicznie. To zdecydowanie redukuje potrzebę ręcznego pisania skomplikowanych 'rusztowań’ lub używania zewnętrznych frameworków, które były popularne jeszcze rok temu.

    Co jeszcze potrafi? Integracje. I to nie byle jakie. Claude Code nauczył się płynnie współpracować z narzędziami, których używamy na co dzień. „Integracje z narzędziami takimi jak GitHub (poprzez pluginy i skills) czy Linear do zarządzania zadaniami (w ramach ekosystemu pluginów).”, a nawet potrafi obsłużyć wiele instancji jednocześnie. Wyobraźcie sobie, że możecie przekazać plan działania z jednej sesji do drugiej, poprosić o przegląd kodu, a na końcu – i to jest naprawdę cool – automatycznie stworzyć Pull Requesta z gotowymi zmianami. To nie jest już tylko generator fragmentów kodu. To zaczyna być asystent, który uczestniczy w szerszym procesie developmentu.

    A co z tą 'ukrytą funkcją’, o której czasem się mówi? W kręgach, na przykład na forach takich jak Hacker News, przewijał się termin 'swarms’, czyli 'roje’. Brzmi tajemniczo, prawda? Koncepcja, o której dyskutowano, mogła dotyczyć możliwości koordynowania wielu agentów Claude Code do pracy nad jednym, rozłożonym w czasie projektem. Jeden agent planuje, inny pisze testy, jeszcze inny dokumentację. To wizja, która pokazuje, w jakim kierunku to wszystko może zmierzać – w stronę zautomatyzowanych, współpracujących zespołów AI. Choć trzeba tu zachować ostrożność, bo szczegóły implementacji bywają płynne, sama idea jest niezwykle pociągająca dla złożonych projektów.

    Article image

    Czy to oznacza, że programiści stracą pracę? Absolutnie nie. Raczej zmienia się jej charakter. Claude Code wydaje się najlepiej sprawdzać jako 'wzmacniacz’ dla programisty. Odbiera mu żmudną, powtarzalną pracę, ale wymaga od niego bycia klarownym architektem i recenzentem. To narzędzie błyskawicznie generuje kod, który potem człowiek musi zweryfikować, zintegrować i utrzymywać. To wciąż człowiek decyduje o architekturze systemu i ponosi za niego odpowiedzialność.

    Co dalej? Firma Anthropic cały czas pracuje nad swoimi modelami, czego dowodem są publikacje o nowych 'konstytucjach’ dla AI – czyli zestawach zasad, które mają kierować ich zachowaniem i bezpieczeństwem. To pokazuje, że rozwój nie dotyczy tylko nowych funkcji, ale też podstaw, na których te funkcje działają. Możemy się spodziewać, że Claude Code będzie stawał się coraz bardziej niezawodny i świadomy kontekstu.

    Podsumowując, po roku Claude Code przestał być ciekawostką, a stał się poważnym narzędziem w arsenale developerów. Jego siła nie leży już tylko w szybkim pisaniu kodu, ale w zdolności do prowadzenia dialogu, planowania i integracji z ekosystemem. Sekretem skutecznego użycia jest poświęcenie czasu na początku – na dobrą, szczegółową rozmowę z maszyną. A jeśli tak zrobimy, może nas ona bardzo pozytywnie zaskoczyć efektami swojej pracy.

    Źródła

  • Cursor AI: Jak edytor z głową w chmurach zdobył milion użytkowników i zmienia kodowanie

    Cursor AI: Jak edytor z głową w chmurach zdobył milion użytkowników i zmienia kodowanie

    Jeśli śledzicie świat narzędzi dla programistów, nazwa 'Cursor’ prawdopodobnie już coś wam mówi. Ale to, co dzieje się z tym edytorem kodu napędzanym sztuczną inteligencją, jest naprawdę godne uwagi. Wyobraźcie sobie, że startujecie z nowym produktem i w ciągu niecałych półtora roku macie już milion użytkowników. To właśnie osiągnął Cursor. Co więcej, aż 360 tysięcy z tych osób to płacący klienci – to naprawdę solidny wskaźnik, który pokazuje, że ludzie nie tylko próbują, ale też zostają.

    Ale przecież liczby to nie wszystko, prawda? Ważne jest, co to narzędzie tak naprawdę potrafi. Otóż, Usunąć lub zastąpić zweryfikowanym przykładem, np. „Inżynierowie z firm takich jak OpenAI, Shopify, Midjourney i Perplexity używają Cursor AI codziennie.”. To znaczy, że to nie jest tylko gadżet dla wczesnych entuzjastów, ale narzędzie, które realnie przyspiesza pracę w wielkiej, korporacyjnej skali.

    A co nowego słychać w samym Cursorze? Sporo się dzieje. „Cursor przejął Graphite, co wskazuje na ambicje w zarządzaniu całym procesem rozwoju oprogramowania.”. To dość odważny ruch, który wskazuje na ambicje Cursor-a w zakresie zarządzania całym procesem rozwoju oprogramowania, nie tylko pisania kodu. Ale to nie koniec aktualizacji.

    Firma wypuściła właśnie wersję 2.2 swojego edytora. Kluczową nowością jest tryb debugowania agenta. Można to sobie wyobrazić jako możliwość 'zajrzenia pod maskę’ działającemu asystentowi AI, żeby zrozumieć, jak podchodzi do problemu. To przełom dla tych, którzy chcą mieć większą kontrolę i przejrzystość w pracy z AI.

    Kolejna ważna funkcja, która właśnie trafiła zarówno do edytora, jak i interfejsu CLI, to 'Agent Skills’. Brzmi tajemniczo? W praktyce pozwala to na przypisanie agentowi AI konkretnych, wyspecjalizowanych umiejętności – na przykład ekspertyzy w konkretnym frameworku czy języku. Zamiast mieć jednego uniwersalnego pomocnika, możesz skonfigurować wyspecjalizowanego eksperta do konkretnego zadania.

    A jeśli myślicie, że to już szczyt możliwości, to poczekajcie. Zespół pracuje też nad czymś, co nazywają eksperymentalnym 'agent swarm’. Szczegóły są jeszcze ograniczone, ale pomysł polega na tym, że zamiast jednego agenta AI, możesz mieć ich cały rój, współpracujących ze sobą nad rozwiązaniem problemu. To trochę jak zarządzanie zespołem wirtualnych programistów. Brzmi jak science fiction, ale oni już nad tym pracują.

    Cursor nie rozwija się też w próżni. Ogłosili strategiczne partnerstwo z EPAM, globalną firmą konsultingową i dostawcą usług IT. To ważny krok, który może otworzyć drzwi do jeszcze szerszego zastosowania Cursor-a w dużych przedsiębiorstwach i skomplikowanych projektach.

    Co to wszystko oznacza dla przeciętnego programisty? Cóż, rynek edytorów kodu zawsze był konkurencyjny, ale Cursor wprowadza zupełnie nową dynamikę. To już nie jest tylko o podświetlaniu składni czy zarządzaniu plikami. To staje się o tym, jak AI może stać się integralną częścią codziennego przepływu pracy programisty, od pisania, przez debugowanie, po planowanie architektury. Sukces w Salesforce pokazuje, że to nie jest futurystyczna wizja, ale coś, co dzieje się teraz.

    Pytanie, które pewnie sobie zadajecie, brzmi: czy to tylko chwilowy trend? Szybki wzrost liczby użytkowników, zwłaszcza tych płacących, oraz adopcja przez gigantów technologicznych sugerują, że jest w tym coś więcej. Cursor ewidentnie trafia w pewną potrzebę – potrzebę radzenia sobie z rosnącą złożonością oprogramowania i presją czasu.

    Podsumowując, Cursor przeszedł długą drogę od bycia kolejnym edytorem z wtyczką AI. Stał się platformą, która aktywnie kształtuje sposób, w jaki kod jest tworzony. Z milionem użytkowników za sobą i ciągłym strumieniem innowacji, takich jak Agent Skills czy agent swarm, wygląda na to, że ta podróż dopiero się rozpędza. Warto przyglądać się temu, co będą robić dalej.

    Źródła

  • OpenAI Codex wkracza na nowy poziom: cyberbezpieczeństwo i integracja z JetBrains

    OpenAI Codex wkracza na nowy poziom: cyberbezpieczeństwo i integracja z JetBrains

    Jeśli śledzicie rozwój sztucznej inteligencji w programowaniu, nazwa Codex zapewne nie jest wam obca. To model OpenAI, który potrafi tłumaczyć naturalny język na kod. Ostatnio dzieje się wokół niego sporo, a kilka zapowiedzi z ostatnich dni sugeruje, że Codex ma zamiar stać się czymś znacznie potężniejszym niż tylko asystentem podpowiadającym linijki kodu. Brzmi ciekawie? No to do rzeczy.

    Na początku tej historii stoi Sam Altman, CEO OpenAI. Usunąć lub zweryfikować brak potwierdzenia; ogłoszenie o nowych produktach nie jest udokumentowane w dostępnych źródłach. Co w tym ogłoszeniu przykuło uwagę? Szczególny nacisk na kwestie cyberbezpieczeństwa. Altman stwierdził, że ich wewnętrzny framework gotowości w tej dziedzinie zbliża się do poziomu 'Cybersecurity High’. To dość techniczne sformułowanie, ale w praktyce oznacza, że OpenAI traktuje bezpieczne wdrożenie Codexa bardzo poważnie. I słusznie, bo narzędzie, które potrafi generować kod, mogłoby teoretycznie być wykorzystane do niecnych celów, na przykład do automatycznego pisania exploitów. Usunąć atrybucję do Altmana; brak dowodów na restrykcje początkowe w integracji JetBrains. To rozsądne podejście – najpierw upewnić się, że wszystko jest bezpieczne, zanim puści się potężne narzędzie w szerszy obieg.

    Ale to nie wszystko, co się wydarzyło. 22 stycznia OpenAI ogłosiło kolejną ważną integrację. Codex został wbudowany bezpośrednio, natywnie, do środowisk programistycznych JetBrains. Mowa o wersji 2025.3 IntelliJ IDEA, PyCharm i innych ulubionych przez developerów IDE. Co to oznacza dla programisty? Teraz możesz korzystać z chat AI opartego na Codexie bez wychodzenia z edytora. I nie chodzi tylko o podpowiadanie kodu. OpenAI wymienia cały cykl: planowanie, pisanie, testowanie, recenzję i nawet wdrażanie kodu. To już jest coś więcej niż proste uzupełnianie – to zapowiedź pełnego agenta, który może pomóc w zarządzaniu całym procesem tworzenia oprogramowania.

    Zmienić na: GPT-5.2-Codex, model opisany w ogłoszeniach o integracji z JetBrains., idzie dokładnie w tym kierunku. Firma opisuje go jako 'najbardziej zaawansowany agentyczny model do kodowania’ przeznaczony do skomplikowanych, rzeczywistych zadań programistycznych. Kluczowe słowo to 'agentyczny’. Agent nie tylko odpowiada na pojedyncze pytania, ale może prowadzić dłuższą, wieloetapową konwersację, pamiętać kontekst i wykonywać złożone zadania, które wymagają kilku kroków. To tak, jakbyś miał pod ręką cierpliwego, super-inteligentnego stażystę, który nie tylko pisze kod, ale też go testuje, przegląda i pomaga go wdrożyć.

    Co to wszystko razem znaczy? Wygląda na to, że OpenAI konsekwentnie poszerza zakres działania Codexa. Z prostej pomocy w kodowaniu ewoluuje on w kierunku kompleksowego asystenta dla całych zespołów developerskich, z wbudowanymi zabezpieczeniami. Integracja z JetBrains to strategiczny ruch, bo to właśnie w tych środowiskach miliony programistów spędzają większość swojego dnia pracy. Umieszczenie Codexa bezpośrednio tam, gdzie toczy się praca, to przepis na wysoką adopcję.

    Pojawia się więc pytanie: jak to zmieni codzienną pracę programisty? Możliwe, że coraz więcej rutynowych, powtarzalnych zadań – pisanie testów, refaktoryzacja, generowanie dokumentacji – będzie mogło być zautomatyzowane z pomocą takiego agenta. To pozwoliłoby developerom skupić się na bardziej kreatywnych i złożonych aspektach projektów. Oczywiście, wiąże się to też z wyzwaniami. Jak zapewnić jakość generowanego kodu? Jak utrzymać bezpieczeństwo? Na te pytania OpenAI zdaje się odpowiadać swoim ostrożnym, stopniowym podejściem i naciskiem na cyberbezpieczeństwo.

    Podsumowując, tydzień zapowiedzi związanych z Codexem pokazuje wyraźny kierunek. OpenAI nie zwalnia tempa i chce, aby jego narzędzia do generowania kodu stały się integralną, bezpieczną i niezwykle wszechstronną częścią ekosystemu developerskiego. Nowe produkty, wyższy poziom bezpieczeństwa i głęboka integracja z popularnymi narzędziami – to zestaw, który może naprawdę zmienić reguły gry. Będziemy uważnie przyglądać się kolejnym ogłoszeniom w nadchodzących dniach.

    Źródła

  • Claude Code robi krok w przyszłość: najnowsze aktualizacje i nowe moce

    Claude Code robi krok w przyszłość: najnowsze aktualizacje i nowe moce

    Jeśli śledzicie rozwój narzędzi AI do programowania, pewnie słyszeliście o Claude Code od Anthropic. Cóż, w ostatnich miesiącach działo się tam naprawdę sporo, a kilka aktualizacji może zmienić sposób, w jaki podchodzicie do pisania kodu. Postaram się to wszystko zebrać w całość.

    Zacznijmy od największej zmiany pod maską. „W styczniu 2026 roku Anthropic wypuściło poważną aktualizację, wprowadzając model Claude Opus 4.5.” Firma określa go mianem światowej klasy w dziedzinie kodowania, agentów i ogólnego użytkowania komputera. Brzmi górnolotnie, ale co to właściwie znaczy dla programisty? Chodzi głównie o koncepcję zwaną 'vibe coding’. To taki żargon, który oznacza, że możesz po prostu opisać swój projekt zwykłymi słowami, a AI wygeneruje za Ciebie kompletny, działający kod. Nie musisz już tak precyzyjnie formułować każdej instrukcji. Możesz powiedzieć coś w stylu 'stwórz mi stronę z galerią zdjęć, która ładuje się płynnie’ i zobaczyć, co się stanie.

    A teraz najlepsza część. Ta technologia nie jest tylko teorią. Właśnie na jej podstawie zbudowano coś zupełnie nowego. Wczesną wiosną 2026 roku zespół Anthropic użył tego 'vibe codingu’ do stworzenia całkowicie nowego, agentycznego narzędzia o nazwie Cowork. Według informacji od samego twórcy, Borisa Cherny’ego, cały proces – od pomysłu do działającego narzędzia – zajął mniej niż dwa tygodnie. To naprawdę szybko. Cowork to taki asystent, który potrafi edytować pliki, szkicować raporty i personalizować swoją pomoc, korzystając z bazy wiedzy. Fakt, że został zbudowany przy użyciu tego samego narzędzia, które sprzedaje, to całkiem mocna rekomendacja, prawda?

    Ale to nie koniec nowości. Jeśli korzystacie z Claude Code, na pewno zauważyliście inną, bardzo praktyczną zmianę w interfejsie. Chodzi o sposób zarządzania pracą. Do niedawna mieliśmy tam listy 'ToDo’, czyli 'Do zrobienia’. To się zmieniło. Jak donosi Joe Njenga na Medium, w styczniu 2026 roku wprowadzono aktualizację, która przekształciła te proste listy w pełnoprawne 'Zadania’ (Tasks). Dlaczego to ważne? Cóż, 'zadanie’ brzmi poważniej i oferuje więcej niż punkt na liście. Zwykle wiąże się z możliwością przypisania, śledzenia postępu, ustalania priorytetów czy terminów. To sugeruje, że Claude Code ewoluuje z narzędzia do generowania pojedynczych fragmentów kodu w kierunku platformy do zarządzania całymi projektami programistycznymi. To dość logiczny krok, który wielu użytkowników na pewno doceni.

    Co łączy te wszystkie aktualizacje? Wydaje się, że wizja Anthropic skupia się na płynności i holistycznym podejściu. Nie chodzi już tylko o to, by AI napisało za Ciebie funkcję. Chodzi o to, by zrozumiało kontekst całego projektu (’vibe’), pomogło zorganizować pracę nad nim (Zadania), a finalnie było na tyle potężne, by zbudować nawet zaawansowane narzędzia jak Cowork. To trochę jak przejście od bycia inteligentnym edytorem do bycia pełnoprawnym członkiem zespołu, który rozumie nie tylko składnię, ale też intencje.

    Czy to oznacza, że programiści stają się zbędni? Absolutnie nie. Raczej zmienia się rola. Zamiast spędzać godziny na pisaniu rutynowego, powtarzalnego kodu, można skupić się na architekturze, kreatywnym rozwiązywaniu problemów i definiowaniu tego 'vibe’u’ dla AI. To narzędzie ma odciążyć od żmudnej pracy, a nie zastąpić myślenie.

    Warto też wspomnieć, że te zmiany wpisują się w szerszy trend ogłoszony przez Anthropic, dotyczący nowej 'konstytucji’ dla Claude’a. To taki zestaw zasad i wartości, które mają kierować rozwojem modeli AI. Choć szczegóły techniczne są skomplikowane, ogólny przekaz jest jasny: chcą budować AI, które jest nie tylko potężne, ale też pomocne, uczciwe i bezpieczne. Aktualizacje Claude Code wyglądają jak praktyczne wdrożenie tej filozofii w świecie programowania.

    Podsumowując, Claude Code nie stoi w miejscu. Zyskał nowy, potężny silnik (Opus 4.5), który umożliwia bardziej naturalne programowanie. Udowodnił swoją moc, budując zaawansowane narzędzie w rekordowym czasie. I stał się nieco bardziej zorganizowany, przekształcając proste listy w system zarządzania zadaniami. Jeśli jeszcze z nim nie eksperymentowaliście, może to dobry moment, by sprawdzić, czy ten 'vibe’ do Was przemawia.

    Źródła

  • W 2026 roku największą supermocą web developera nie jest nowy framework. To powrót do korzeni

    W 2026 roku największą supermocą web developera nie jest nowy framework. To powrót do korzeni

    Jest początek 2026 roku. Wielu z nas pewnie złożyło sobie jakieś postanowienie. A sporo osób postanowiło nauczyć się programować. No i tu zaczynają się schody. Patrząc na tempo zmian w branży IT, łatwo dostać zawrotu głowy. Pojawia się pytanie, właściwie zasadnicze: czy w świecie, gdzie AI napisze prosty skrypt w mgnieniu oka, w ogóle trzeba jeszcze znać te wszystkie frameworki?

    Okazuje się, że tak. I to bardzo. Właśnie rozmawiałem z inżynierami z Beecommerce, którzy na co dzień budują zaawansowane systemy e-commerce. I ich przesłanie jest naprawdę ciekawe. Mówią, że w 2026 roku największą supermocą developera nie jest pogoń za najnowszym, niszowym narzędziem. To powrót do absolutnych podstaw. Brzmi jak paradoks? Może trochę. Ale ma głęboki sens.

    Weźmy na przykład React. To przecież ikona nowoczesnego frontendu. Ale co tak naprawdę robi? Jeden z deweloperów trafnie to ujął: nowoczesny frontend wraca do korzeni. Komponenty w React przejmują rolę starych szablonów z wbudowaną logiką, a routing wyznacza naturalne granice w aplikacji. Chodzi o to, żeby zrozumieć architekturę. Technologie takie jak React Router czy Next.js nie służą tylko do ładnego wyświetlania treści. Ich zadaniem jest projektowanie interfejsów, które są płynne dla użytkownika, ale jednocześnie zbudowane na stabilnych, sprawdzonych zasadach. To połączenie nowoczesności ze „starą szkołą”.

    A teraz sprawa, o której wszyscy mówią: sztuczna inteligencja. Owszem, AI potrafi wygenerować kawałek kodu. To kuszące, żeby iść na skróty. Ale tu właśnie pojawia się pułapka. Biblioteki i narzędzia przychodzą i odchodzą. Weźmy na przykład dwa popularne rozwiązania: Bootstrap i Tailwind CSS. To są dwa różne światy. Bootstrap to zestaw gotowych, ostylowanych komponentów – takich klocków, z których szybko zbudujesz interfejs. Tailwind CSS to zupełnie inna filozofia. Nie daje gotowców, tylko zestaw utility classes, które drastycznie przyspieszają pisanie czystego CSS bezpośrednio w znacznikach.

    I tu dochodzimy do sedna. Nie da się skutecznie używać Tailwinda bez dobrej znajomości czystego CSS. Po prostu. Bez tego fundamentu, twoja wiedza będzie pełna luk. Każde nieco bardziej skomplikowane zadanie zmusi cię do walki z narzędziem, zamiast czerpania z niego korzyści. To jest właśnie ta polisa ubezpieczeniowa, o której mówią specjaliści. W świecie zmiennych trendów, fundamenty są twoją jedyną stałą.

    Article image

    Beecommerce podaje świetny, biznesowy przykład: Shopify. Praca na takich platformach pokazuje, że technologia ma przede wszystkim zarabiać. Sukces projektu nie zależy od tego, czy używasz najmodniejszego frameworka, tylko od tego, jak stabilnie system obsługuje proces zakupowy klienta. Dlatego firma promuje podejście z użyciem Shopify Hydrogen. To połączenie swobody, jaką daje React, z niezawodnością wymaganą w handlu. W takim modelu optymalizacja wydajności i SEO są wpisane w architekturę od samego początku. Biznes może rosnąć bez technologicznych barier.

    Co zatem robić, jeśli zaczynasz przygodę w 2026 roku? Inżynierowie mają kilka konkretnych rad. Po pierwsze, naprawdę zaufaj HTML, CSS i JavaScript. To twoja baza. Bez niej każda nowa technologia będzie tylko „magicznym pudełkiem”, którego nie rozumiesz. Tylko solidna wiedza o czystym kodzie pozwoli ci świadomie konfigurować środowiska i optymalizować projekty.

    Po drugie, skup się na cyklu życia danych. Zrozum, jak dane płyną między serwerem a przeglądarką klienta. Opanowanie tej ścieżki sprawi, że przejście między frameworkami, np. z React Router do Next.js, będzie naturalnym krokiem, a nie nauką wszystkiego od zera.

    Po trzecie, pamiętaj o dostępności, czyli A11y. W 2026 roku to nie tylko kwestia etyki czy prawa. To wyznacznik profesjonalizmu. Budowanie interfejsów przyjaznych dla wszystkich użytkowników wymaga zrozumienia semantyki HTML, a to z kolei przekłada się na lepsze SEO i wyższą jakość finalnego produktu.

    I ostatnia rada, którą uważam za genialną w swojej prostocie: czytaj kod innych tak często, jak piszesz swój. Zaglądaj na GitHub, analizuj, jak zbudowane są biblioteki, których używasz. Śledzenie, jak doświadczeni inżynierowie rozwiązują problemy skalowalności i architektury, to najszybsza ścieżka rozwoju. Możesz uczyć się na cudzych błędach, zamiast popełniać własne.

    Podsumowując, w Beecommerce stawiają na rzemiosło. W świecie, który co sezon obiecuje kolejny przełomowy trend, oni wierzą w połączenie nowoczesnych narzędzi z głębokim zrozumieniem tego, co jest pod spodem. To ludzka wiedza o tym, jak działa przeglądarka i jak zoptymalizować ścieżkę zakupową, przekłada się na realny sukces biznesowy. Może więc w tym roku, zamiast gonić za każdym nowym narzędziem z npm, warto na chwilę usiąść i solidnie pouczyć się podstaw. To inwestycja, która na pewno się zwróci.

    Źródła

  • AskUserQueston tool -Claude Code w 2026: Jak AI, które pyta, zmienia kodowanie

    AskUserQueston tool -Claude Code w 2026: Jak AI, które pyta, zmienia kodowanie

    Jeśli śledzicie świat sztucznej inteligencji do pomocy w programowaniu, pewnie kojarzycie Claude Code od Anthropic. Narzędzie ruszyło około roku temu, ale to, co dzieje się z nim teraz, na początku 2026, jest naprawdę ciekawe. Nie chodzi tylko o to, że generuje kod szybciej – chociaż to też. Chodzi o to, jak zmienia się sam proces pracy z nim. Z automatycznego 'pisarza’ staje się coraz bardziej uważnym partnerem do rozmowy. Brzmi dziwnie? Już tłumaczę.

    Jedna z największych nowości, o której mówią użytkownicy, to wbudowane narzędzie o prostej nazwie 'Zapytaj użytkownika’. To nie jest kolejny przycisk, który klikasz, żeby AI zgadło, o co ci chodzi. To mechanizm, który Claude Code aktywnie wykorzystuje, gdy potrzebuje doprecyzowania specyfikacji. Wyobraźcie sobie sytuację: prosisz o funkcję, ale nie określasz wszystkich edge cases. Zamiast zgadywać i potencjalnie iść w złą stronę, Claude Code zatrzymuje się i zadaje konkretne, celowe pytania. 'Jak powinna się zachować w tym konkretnym scenariuszu?’, 'Czy ten format danych jest obligatoryjny?’. To drobna zmiana, która ma ogromne konsekwencje. Zmniejsza liczbę iteracji, bo kod od początku jest lepiej dopasowany do intencji. Wcześniej, w 2025 roku, programiści często musieli sami dostarczać AI jakieś ramy czy szablony działania. Teraz Claude Code dużo lepiej radzi sobie sam z ustaleniem tych ram, właśnie poprzez dialog.

    To prowadzi mnie do drugiej kluczowej aktualizacji: zintegrowanych faz planowania. To podejście, które Anthropic nazywa naciskiem na 'rzemiosło’ przed autonomicznym budowaniem. W praktyce oznacza to, że Claude Code nie rzuca się od razu na pisanie linijek kodu. Najpierw analizuje zadanie, planuje strukturę, myśli o architekturze – a dopiero potem przystępuje do implementacji. Można to porównać do architekta, który najpierw rysuje szczegółowy plan, zanim brygada zacznie kłaść cegły. Efekt? Kod jest zwyczajnie lepszej jakości, bardziej przemyślany i łatwiejszy w utrzymaniu. To odejście od podejścia 'szybki kod za wszelką cenę’ na rzecz 'dobrego kodu, który ma sens’.

    A co z prędkością? No cóż, ona wcale nie ucierpiała. Wręcz przeciwnie. Weźmy przykład z realnego świata, konkretnie z nauk przyrodniczych. Firma Schrödinger, zajmująca się obliczeniami dla odkryć leków, donosi, że Claude Code przyspiesza rozwój oprogramowania nawet 10-krotnie. Pomysły, które wcześniej wymagały godzin pracy, teraz zamieniają się w działający kod w ciągu minut. To nie jest teoria, tylko doświadczenie zespołu, który pracuje nad skomplikowanym, specjalistycznym oprogramowaniem. Takie przyspieszenie ma przełożenie na realne innowacje – szybciej testuje się hipotezy, szybciej przeprowadza symulacje.

    Skąd te wszystkie zmiany? Ciekawym kontekstem jest ogłoszenie przez Anthropic nowej 'konstytucji’ dla Claude’a na początku 2026 roku. To obszerny dokument opisujący wizję firmy dotyczącą tego, jak AI powinno działać, być trenowane i ewoluować. Choć dokument nie mówi wprost o Claude Code, to filozofia stojąca za nim – nacisk na przejrzystość, współpracę i pomocniczość – idealnie pasuje do tego, co widzimy w aktualizacjach narzędzia kodującego. Wygląda na to, że zmiany w 'konstytucji’ modelu przekładają się na konkretne, praktyczne funkcje.

    Co to oznacza dla programistów? Przede wszystkim zmianę dynamiki pracy. Claude Code przestaje być cichym wykonawcą poleceń, a staje się aktywnym uczestnikiem procesu tworzenia. To trochę jak przejście od dyktowania do burzy mózgów z kolegą, który jest niezwykle szybki w pisaniu. Zmniejsza się frustracja związana z błędnymi interpretacjami, a zwiększa satysfakcja z finalnego produktu.

    Patrząc na to z lotu ptaka, ewolucja Claude Code wpisuje się w szerszy trend w narzędziach AI dla deweloperów. To już nie wyścig o to, kto wypluje najwięcej linijek kodu na sekundę. To wyścig o to, kto lepiej zrozumie intencje programisty, kto lepiej zaplanuje pracę i kto stanie się bardziej wartościowym członkiem zespołu. A na razie, przynajmniej według doniesień z początku 2026, Claude Code wydaje się być na dobrej drodze, żeby w tym wyścigu prowadzić. Ciekawe, co przyniosą kolejne miesiące.

    Źródła