Kategoria: Bezpieczeństwo Danych

  • Zerobyte: Twój własny menedżer backupów, który w końcu ujarzmi chaos na serwerach

    Zerobyte: Twój własny menedżer backupów, który w końcu ujarzmi chaos na serwerach

    Jeśli samodzielnie zarządzasz jakimkolwiek serwerem, pewnie znasz ten dylemat. Masz ważne dane – może to są pliki strony, baza danych projektu, zdjęcia z wakacji czy archiwum dokumentów. Wiesz, że powinieneś robić regularne backupy. Ale między konfiguracją usług, aktualizacjami a gaszeniem pożarów, temat kopii zapasowych często ląduje na szarym końcu listy zadań. Skrypty cron są kłopotliwe, ręczne kopiowanie to droga przez mękę, a skomplikowane rozwiązania korporacyjne to zwyczajnie przegięcie. Brzmi znajomo? No właśnie.

    Tu pojawia się Zerobyte. To nowy projekt, który trafił ostatnio do jednego z popularnych polskich newsletterów technicznych, i od razu przykuł moją uwagę. W skrócie? To darmowe, samodzielnie hostowane narzędzie, które ma za zadanie uporządkować ten bałagan. A robi to w naprawdę elegancki sposób.

    Zacznijmy od fundamentów. Zerobyte nie wymyśla koła na nowo. Bazuje na resticu, czyli już dobrze znanym i szanowanym w środowisku narzędziu do tworzenia wydajnych, przyrostowych kopii zapasowych. Jeśli kiedykolwiek majstrowałeś przy resticu z linii poleceń, wiesz, że jest potężny, ale wymaga nieco ręcznej konfiguracji. I tu właśnie Zerobyte wchodzi do gry. Bierze tę potęgę i pakuje ją w przystępny, webowy interfejs. Nie musisz już pamiętać skomplikowanych komend. Wszystko – harmonogramy, zarządzanie repozytoriami, polityki przechowywania starych kopii – obsługujesz przez przeglądarkę.

    A co właściwie możemy tym backuppować? Lista jest całkiem pokaźna. Zerobyte potrafi zabezpieczać lokalne katalogi, ale też dane z udziałów sieciowych jak NFS czy SMB, a nawet źródła WebDAV. To oznacza, że możesz zrobić backup nie tylko plików z samego serwera, na którym stoi Zerobyte, ale też z innych maszyn w Twojej domowej sieci czy z zewnętrznych zasobów. To całkiem elastyczne.

    No dobrze, backupy są, ale gdzie je trzymać? Tutaj projekt też nie zawodzi. Możesz wysyłać swoje zaszyfrowane paczki danych do popularnych chmur jak AWS S3, Google Cloud Storage czy Azure Blob Storage. Ale, i to jest naprawdę fajne, wspiera też ponad 40 innych dostawców przez integrację z rclone. Czyli jeśli wolisz Backblaze B2, Wasabi, Scaleway albo własny serwer SFTP – Zerobyte prawdopodobnie to ogarnie. To rozwiązuje problem „więzienia dostawcy”. Nie jesteś przywiązany do jednej platformy.

    Article image

    Bezpieczeństwo? To kluczowy element. Wszystkie dane są szyfrowane end-to-end, zanim opuszczą Twój serwer. Używasz własnych kluczy. Kompresja też jest w standardzie, więc oszczędzasz miejsce i transfer. A jak to wszystko postawić? Autorzy zadbali o prostotę. Całość dostarczana jest jako zestaw kontenerów Dockera. W praktyce, jeśli masz już Dockera na swoim serwerze, wystarczy, że sklonujesz repozytorium z GitHuba i uruchomisz `docker-compose up`. Po chwili masz działający panel dostępny pod wybranym portem. To jest podejście, które docenia każdy, kto nie chce tracić całego popołudnia na walkę z zależnościami.

    W panelu webowym tworzymy tak zwane zadania backupu. Definiujemy źródło danych, wybieramy repozytorium docelowe, ustawiamy harmonogram (np. codziennie o 2 w nocy) i politykę retencji (np. „trzymaj kopie z ostatnich 7 dni, z ostatniego miesiąca i z ostatniego roku”). System sam pilnuje terminów, wykonuje zadania i zbiera logi. Możesz na bieżąco sprawdzać status ostatnich operacji, a w razie problemu – dostać powiadomienie. To taka centralna sterownia dla całej Twojej strategii backupowej.

    Dla kogo jest Zerobyte? Myślę, że to świetne rozwiązanie dla adminów-hobbystów, małych firm, które chcą kontrolować swoje dane, czy dla każdego, kto prowadzi własne usługi na VPS-ie. To narzędzie, które nie wymaga wielkiej infrastruktury. Możesz je postawić na tym samym serwerze, którego dane chcesz zabezpieczać, albo na oddzielnej, małej maszynie, która będzie pełnić rolę „strażnika” dla innych.

    Czy ma jakieś wady? Jako młody projekt, pewnie jeszcze będzie ewoluował. Dokumentacja na GitHubie jest, ale jak to często bywa w open source, może wymagać od użytkownika odrobiny technicznej ciekawości. Nie jest to też gotowy, komercyjny produkt z supportem 24/7. To narzędzie tworzone przez społeczność dla społeczności. Ale właśnie w tym często tkwi jego siła.

    Podsumowując, Zerobyte wygląda na bardzo obiecujące wypełnienie luki na rynku. Łączy potężny silnik backupowy z przystępnym interfejsem i dużą elastycznością, a wszystko to w modelu self-hosted, gdzie zachowujesz pełną kontrolę. Jeśli temat backupów spędza Ci sen z powiek, albo po prostu chcesz w końcu zautomatyzować ten proces w humaniczny sposób, warto rzucić okiem na ten projekt. Może to być właśnie ten brakujący element, który uporządkuje zarządzanie Twoimi danymi.

    Źródła