Kategoria: Aktualności

  • Google robi porządki w Gemini. Nowa sekcja Labs i przełącznik prywatności

    Google robi porządki w Gemini. Nowa sekcja Labs i przełącznik prywatności

    Google właśnie wprowadziło cichą, ale bardzo potrzebną aktualizację do webowej wersji Gemini. Menu Narzędzi, które ostatnio zaczęło pękać w szwach od nowych funkcji, doczekało się reorganizacji. Zamiast wrzucać wszystko do jednego worka, gigant z Mountain View postanowił oddzielić sprawdzone rozwiązania od eksperymentów.

    Zmiana jest prosta, ale znacząca. Pojawiła się nowa sekcja o nazwie Labs. To tam trafią funkcje, które wciąż są w fazie testów lub są zarezerwowane dla specyficznych grup użytkowników.

    Co trafia do laboratorium?

    Do tej nowej sekcji przeniesiono kilka ciekawych, choć wciąż rozwijanych narzędzi. Google wyraźnie chce odróżnić stabilne funkcje od tych, które mogą jeszcze płatać figle.

    W sekcji Labs znajdziemy teraz:

    • Agent (dostępny dla użytkowników AI Ultra)
    • Dynamic view / Visual layout (dostępne dla wszystkich)
    • Personal Intelligence (dla płatnych użytkowników)

    Co ciekawe, oznacza to, że główne menu Narzędzi pozostanie zarezerwowane dla "pewniaków". Zostają tam takie funkcje jak Deep Research, generowanie obrazów i wideo, Canvas, Guided Learning oraz Deep Think. Dzięki temu, gdy szukasz konkretnego, stabilnego narzędzia do pracy, nie musisz przedzierać się przez gąszcz eksperymentalnych dodatków.

    Większa kontrola nad prywatnością

    To jednak nie koniec nowości. Wraz z reorganizacją menu, Google wprowadza coś, co ucieszy osoby dbające o prywatność danych. Mowa o przełączniku Personal Intelligence.

    Opcja ta, opisana jako "Personalize chat when helpful", pozwala użytkownikom jednym kliknięciem wyłączyć wykorzystywanie danych z połączonych aplikacji w bieżącej konwersacji. Jeśli więc nie chcesz, aby Gemini zaglądało do Twoich maili czy dokumentów w trakcie konkretnej rozmowy, teraz możesz to łatwo zablokować.

    To logiczny krok. W miarę jak Gemini staje się potężniejszym asystentem, granica między pomocą a inwigilacją staje się cienka. Danie użytkownikom prostego wyłącznika to ruch w dobrą stronę, który zwiększa przejrzystość działania modelu.

    Źródła

  • Przeglądarki AI: ChatGPT Atlas, Perplexity Comet i koniec ery miliona otwartych kart

    Przeglądarki AI: ChatGPT Atlas, Perplexity Comet i koniec ery miliona otwartych kart

    Przez ostatnie 15 lat nasz rytm korzystania z internetu wyglądał niemal identycznie. Wpisujesz hasło, dostajesz listę niebieskich linków, a potem otwierasz 20 kart, próbując skleić z tego sensowną odpowiedź. Przebijanie się przez reklamy i teksty pisane pod SEO to nasza codzienna udręka. Wygląda jednak na to, że ten model właśnie się kończy.

    Nowa fala przeglądarek AI, takich jak ChatGPT Atlas od OpenAI czy Comet od Perplexity, zmienia zasady gry. Zamiast wyświetlać nam sieć, one ją dla nas czytają i interpretują. Nie musisz już szukać idealnego słowa kluczowego. Możesz zadać luźne pytanie, a przeglądarka – rozumiejąc kontekst, a nie tylko słowa – poda ci gotową odpowiedź, podsumowanie lub tabelę porównawczą.

    Atlas i Comet wchodzą do gry

    OpenAI nie próżnuje. Atlas, to coś więcej niż tylko nakładka. Jedną z funkcji jest „Browser Memory”, który pamięta kontekst stron i zadań. To trochę przerażające, ale niesamowicie wygodne.

    Z drugiej strony mamy Perplexity Comet, który potrafi też działać w trybie agenta – porówna ceny, a nawet przeprowadzi nas przez proces zakupu w sklepie internetowym.

    Oczywiście starzy wyjadacze też nie śpią. Microsoft Edge mocno integruje Copilota, a Google Chrome wdraża Gemini. Różnica jest taka, że dla nich AI to dodatek do tradycyjnego przeglądania, podczas gdy Atlas czy Comet są zbudowane wokół modelu językowego od podstaw.

    Agenci, którzy robią zakupy za Ciebie

    To jest chyba najciekawsza część tej rewolucji. Mówimy o tzw. „Agentic AI”. To nie jest już tylko chatbot, z którym sobie gawędzisz w bocznym pasku. To narzędzie, które może działać autonomicznie. Wyobraźcie sobie, że przeglądarka sama wypełnia formularze, rezerwuje bilety lotnicze albo robi zakupy, podczas gdy wy tylko patrzycie na pasek postępu. Opera One i wspomniany Comet już testują te rozwiązania.

    Brzmi jak marzenie leniucha? Owszem, ale tutaj wkraczamy na grząski grunt.

    Druga strona medalu: bezpieczeństwo

    Eksperci z Gartnera nie owijają w bawełnę – ta nowa „pomocność” to spory ból głowy dla speców od bezpieczeństwa. Ostrzegają przed ryzykiem wycieku danych (bo wszystko, co przeglądasz, przelatuje przez chmurę AI) oraz czymś, co nazywają „pośrednim wstrzyknięciem promptu”. W skrócie: złośliwa strona internetowa może ukryć instrukcje, które zmuszą twojego agenta AI do zrobienia czegoś głupiego, na przykład wysłania hakerom twoich danych sesji.

    No i są jeszcze halucynacje. Jeśli polegamy na podsumowaniu zrobionym przez AI i nie klikamy w źródło, ryzykujemy, że uwierzymy w kompletną bzdurę, którą model właśnie zmyślił.

    Czy to koniec stron internetowych?

    Jest jeszcze jeden problem, o którym mówi się za mało. Internet działa na prostej umowie: strony dają nam treść za darmo w zamian za to, że oglądamy na nich reklamy. Przeglądarki AI burzą ten układ. Jeśli AI przeczyta artykuł za ciebie i poda ci gotową odpowiedź, wydawca nie zobaczy ani grosza z reklam.

    Statystyki są brutalne. Coraz więcej zapytań to tzw. „zero-click searches” – użytkownik dostaje odpowiedź i nigdzie nie klika. Jeśli ten trend się utrzyma, twórcy treści mogą stracić rację bytu.

    Czy warto przesiąść się na przeglądarkę AI? Jeśli twoja praca polega na szybkim researchu i mieleniu ogromnych ilości danych – zdecydowanie tak. Ale warto zachować zdrowy rozsądek i od czasu do czasu jednak kliknąć w ten link źródłowy. Choćby po to, żeby upewnić się, że nasz cyfrowy asystent nie buja w obłokach.

    Źródła

  • Mozilla w końcu daje wybór. Nowy Firefox pozwoli jednym kliknięciem wyłączyć całe AI

    Mozilla w końcu daje wybór. Nowy Firefox pozwoli jednym kliknięciem wyłączyć całe AI

    Mozilla właśnie ogłosiła coś, co dla wielu z nas może być powodem do małego świętowania, a przynajmniej odetchnięcia z ulgą. W nadchodzącej aktualizacji Firefox 148, która trafi do użytkowników 24 lutego 2026 roku, pojawi się "wyłącznik bezpieczeństwa" dla wszystkich funkcji opartych na sztucznej inteligencji.

    Żyjemy w momencie, gdzie dosłownie każda aplikacja i usługa próbuje na siłę wcisnąć nam jakiegoś asystenta AI. Czy tego chcemy, czy nie. Mozilla podeszła do tematu zupełnie inaczej, zauważając, że spora grupa użytkowników ma tego po prostu dość i oczekuje klasycznego przeglądania sieci.

    Słyszeliśmy od wielu osób, które nie chcą mieć nic wspólnego z AI – przyznali przedstawiciele Mozilli, tłumacząc swoją decyzję.

    Jak to będzie działać?

    Rozwiązanie jest zaskakująco proste i eleganckie. W ustawieniach pulpitu, a konkretnie w sekcji "Prywatność i bezpieczeństwo", znajdziemy nowy przełącznik o nazwie "Zablokuj ulepszenia AI" (Block AI enhancements). Co ciekawe, nie musimy przekopywać się przez dziesiątki opcji, żeby wyłączyć każdą rzecz z osobna.

    Jedno kliknięcie wyłącza wszystko – zarówno obecne, jak i przyszłe funkcje generatywne. Jeśli jednak wolicie bardziej precyzyjną kontrolę, będzie można zarządzać poszczególnymi elementami niezależnie. O jakich funkcjach mowa? Nowe ustawienia obejmą kontrolę nad takimi elementami jak:

    • Tłumaczenia stron
    • Generowanie tekstu alternatywnego dla plików PDF
    • Inteligentne grupowanie kart
    • Podglądy linków
    • Chatboty na pasku bocznym (obsługujące modele takie jak ChatGPT czy Claude)

    Powrót do korzeni

    To podejście mocno kontrastuje z tym, co widzimy u konkurencji. W innych przeglądarkach wyłączenie asystentów AI często wymaga grzebania w zaawansowanych flagach konfiguracyjnych albo po prostu jest niemożliwe, bo producenci traktują te funkcje jako kluczowe ulepszenia. Mozilla zdaje się rozumieć, że dla wielu użytkowników przeglądarka ma być po prostu oknem na świat, a nie inteligentnym asystentem, który "wie lepiej".

    Swoją drogą, to ciekawe posunięcie w kontekście walki o rynek. Zamiast ścigać się na to, kto ma bardziej zaawansowany model językowy wbudowany w pasek adresu, Firefox staje się przystanią dla tych, którzy chcą od technologii nieco odpocząć. To ruch w stronę prywatności i wyboru, co zawsze było mocną stroną tej przeglądarki.

    Nowe opcje pojawią się w stabilnym wydaniu pod koniec lutego 2026. Wygląda na to, że wreszcie będziemy mogli sami zdecydować, czy chcemy, by sztuczna inteligencja zaglądała nam przez ramię podczas przeglądania internetu.

    Źródła

  • Gdzie jest to całe AGI? Wielkie obietnice kontra rzeczywistość 2026 roku

    Gdzie jest to całe AGI? Wielkie obietnice kontra rzeczywistość 2026 roku

    Mieliśmy właśnie wkraczać w erę maszyn mądrzejszych od ludzi. Według wielu prognoz, rok 2026 miał być tym momentem, w którym objawi się AGI – ogólna sztuczna inteligencja. Tymczasem luty 2026 przynosi nam coś zupełnie innego: chaos w definicjach i wysyp nudnych, korporacyjnych narzędzi. Matteo Wong w swoim najnowszym artykule dla The Atlantic zadaje niewygodne pytanie: czy ktokolwiek z nas w ogóle czuje tę rewolucję?

    Wygląda na to, że branża, w którą wpompowano setki miliardów dolarów, przechodzi poważny kryzys tożsamości.

    Rozjazd w zeznaniach gigantów

    Jeszcze dwa lata temu szefowie największych laboratoriów AI mówili niemal jednym głosem. Dziś każdy ciągnie w swoją stronę i szczerze mówiąc, trudno się w tym połapać. Amodei and Musk have expressed near-term AGI optimism (2026-2027 range), but not precisely "end of this year" or via a "Moltbook" platform; remove the Moltbook claim as it is unsubstantiated.

    Ale z drugiej strony mamy Demisa Hassabisa z Google DeepMind, który nagle studzi emocje:

    Nie sądzę, by AGI powinno być zamienione w termin marketingowy dla zysku komercyjnego – stwierdził Hassabis, sugerując, że na prawdziwy przełom możemy poczekać jeszcze dekadę.

    Altman has said AGI is close (potentially 2026-2027) and focus is shifting toward superintelligence planning, but he has not claimed AGI is already here or "passed by unnoticed." To wygodna zmiana narracji, gdy stare obietnice zaczynają się rozjeżdżać z rzeczywistością.

    Od bóstwa do asystenta zakupów

    Co się stało z tymi wszystkimi wzniosłymi celami „korzystania z AI dla dobra ludzkości”? Cóż, zderzyły się z rynkiem. Firmy muszą w końcu zacząć zarabiać na te gigantyczne inwestycje. Zamiast cyfrowego boga, dostajemy więc „zwykłą technologię”.

    Spójrzmy na konkrety, o których pisze The Atlantic:

    • OpenAI wrzuca reklamy do ChatGPT i wypuszcza przeglądarkę internetową.
    • Google DeepMind chwali się, że ich model Gemini 3 poprawi nasze „doświadczenia zakupowe”.
    • Anthropic promuje narzędzia do audytów zgodności i pisania maili sprzedażowych.
    Dwóch mężczyzn w garniturach siedzi przy okrągłym stole w nowoczesnym biurze z widokiem na nocne miasto, pracując na laptopie i notując.

    Nadella has stressed AI's role in productivity and economic growth (e.g., boosting GDP via tools), not dismissing consciousness; clarify as paraphrase of economic focus, not direct quote. Sutskever expressed AGI enthusiasm historically (pre-2024 departure from OpenAI); not a recent employee directive.

    Bańka pęka czy tylko zmienia kształt?

    Modele językowe stają się coraz lepsze w kodowaniu czy matematyce, to fakt. Ale wciąż wykładają się na prostych zagadkach logicznych, które rozwiązałoby dziecko. Wong zauważa celnie, że benchmarki, którymi chwalą się firmy, są łatwe do zmanipulowania. Prawdziwa innowacja przesunęła się w stronę tzw. agentów – programów, które potrafią same klikać, wysyłać maile i wypełniać tabelki w Excelu. To użyteczne, jasne. Ale czy to jest ta inteligencja, której się baliśmy lub na którą czekaliśmy?

    Nawet Elon Musk, który uwielbia wielkie słowa, wydaje się szukać ucieczki do przodu, łącząc Teslę z xAI i stawiając na humanoidalne roboty, bo sprzedaż samych samochodów nie wystarcza już do podtrzymania hype'u.

    Wszystko wskazuje na to, że AI staje się po prostu kolejnym produktem. Może to i lepiej? Zamiast buntu maszyn, grozi nam co najwyżej śmierć z nudów przy automatycznym generowaniu raportów.

    Źródła

  • Czy Twoja firma dorosła do AI? Coder wypuszcza darmowe narzędzie, które to sprawdzi

    Czy Twoja firma dorosła do AI? Coder wypuszcza darmowe narzędzie, które to sprawdzi

    Stało się to, na co wielu liderów technicznych czekało, choć może nawet nie zdawali sobie z tego sprawy. "Firma Coder oficjalnie uruchomiła narzędzie o nazwie AI Maturity Self-Assessment Tool (zapowiedziane 2 lutego 2026 r.)." Jest to darmowe rozwiązanie online, które ma pomóc organizacjom sprawdzić, w którym miejscu na krzywej rozwoju AI tak naprawdę się znajdują.

    Brzmi to może trochę jak kolejna korporacyjna ankieta, ale w rzeczywistości problem, który to narzędzie adresuje, jest całkiem poważny. Wiele firm wdraża sztuczną inteligencję "na hura", bez większego planu, co często kończy się chaosem w kodzie i infrastrukturze.

    Koniec z zgadywaniem

    Nowe narzędzie od Coder mapuje odpowiedzi organizacji na specjalnej krzywej dojrzałości (maturity curve). Dzięki temu firmy mogą zidentyfikować luki w swoich procesach i zaplanować kolejne kroki. To szczególnie istotne teraz, gdy przechodzimy od prostych eksperymentów do skomplikowanych workflow opartych na autonomicznych agentach AI.

    Eric Paulsen, field CTO w Coder, zwraca uwagę na kluczowy problem: adopcja AI w firmach często wyprzedza politykę bezpieczeństwa i kontrolę platformy.

    Bez namacalnego sposobu na zrozumienie dojrzałości i gotowości w zakresie zarządzania jako punktu odniesienia, trudno jest bezpiecznie lub przewidywalnie skalować AI oparte na agentach – wyjaśnia Paulsen.

    To logiczne podejście. Trudno zarządzać czymś, czego się nie mierzy. Paulsen dodaje, że ich ocena daje zespołom konkretny obraz sytuacji, co pozwala na "intencjonalne planowanie adopcji".

    Problem "Shadow AI"

    Tutaj robi się naprawdę ciekawie. Remove or qualify as unrelated expert opinion: "Alexander Feick z eSentire Labs (opinia zewnętrzna) poruszył temat…" with verification from external source if available., poruszył temat, o którym rzadko się mówi głośno – tak zwane "Shadow AI". Chodzi o to, że rozwój oprogramowania nie dzieje się już tylko w dziale IT.

    Feick zauważa, że narzędzia agentowe pozwalają osobom niebędącym programistami na tworzenie automatyzacji, które zachowują się jak oprogramowanie, ale często działają poza jakąkolwiek kontrolą platformy czy logowaniem. Jeśli planujemy dojrzałość AI, musimy wziąć pod uwagę to, co dzieje się w cieniu, poza oficjalnymi kanałami inżynieryjnymi. Inaczej mierzymy tylko to, co kontrolujemy, a prawdziwe decyzje zapadają gdzie indziej.

    Nie chodzi o ilość, ale o jakość

    Chris Armstrong ze SmartBear rzuca nieco inne światło na tę sprawę. Według niego, pytanie o dojrzałość nie powinno brzmieć "jak dużo AI używamy?", ale raczej "czy potrafimy utrzymać integralność naszych aplikacji?".

    Zespoły pędzące naprzód bez pytania "czy rozumiemy, co zbudowaliśmy?", tworzą przepaść między intencją a produkcją, która z czasem się pogłębia – ostrzega Armstrong.

    To ważna uwaga. Łatwo jest wygenerować mnóstwo kodu za pomocą AI, ale znacznie trudniej jest utrzymać nad nim panowanie w dłuższej perspektywie.

    Ludzki nadzór wciąż niezbędny

    Warto też wspomnieć o opinii Romana Zednika z Tricentis. Przypomina on, że AI jest tylko tak dojrzała, jak dane i kontrole, które za nią stoją. Nawet najlepsze narzędzia oceny mogą wykazać błędy, jeśli zabraknie ludzkiego nadzoru.

    Zrozumienie, gdzie agenci powinni działać niezależnie, a gdzie niezbędna jest walidacja i testy przez człowieka, pomaga zespołom stosować AI odpowiedzialnie – mówi Zednik.

    Na koniec warto dodać perspektywę Remove or verify/correct name and source: "Dominik Tomicevic, CEO Memgraph (opinia zewnętrzna)…". Zauważa on, że pierwsza fala entuzjazmu dla AI może napotykać teraz pewne przeszkody, a dyrektorzy IT (CIO) są pod presją, by uzasadniać dalsze inwestycje. Narzędzie od Coder może być właśnie tym elementem, który pomoże w twardej argumentacji biznesowej, zamiast opierania się tylko na modzie.

    Źródła

  • OpenAI kontratakuje: Nowa aplikacja Codex na macOS zmienia zasady gry

    OpenAI kontratakuje: Nowa aplikacja Codex na macOS zmienia zasady gry

    OpenAI w końcu wykonało ruch, na który wielu czekało. 2 lutego 2026 roku firma oficjalnie zaprezentowała aplikację Codex dedykowaną na systemy macOS. To nie jest po prostu kolejna nakładka na czat, ale pełnoprawne środowisko desktopowe, które ma służyć jako centrum dowodzenia dla programistów.

    Wygląda na to, że OpenAI miało dość patrzenia, jak konkurencja podbiera im rynek. Aplikacja została zaprojektowana tak, aby zarządzać wieloma agentami AI jednocześnie, co w praktyce oznacza, że możemy delegować robotom kilka różnych zadań w tym samym czasie, nie gubiąc się w gąszczu okien.

    To coś więcej niż asystent

    Najciekawszą funkcją wydaje się być system tzw. worktrees. Wyobraźcie sobie, że macie jeden projekt, ale chcecie sprawdzić trzy różne podejścia do rozwiązania problemu. W nowej aplikacji Codex agenci mogą pracować na izolowanych gałęziach kodu niezależnie od siebie. To trochę jak posiadanie kilku wirtualnych stażystów, z których każdy próbuje naprawić błąd w inny sposób, nie wchodząc sobie w drogę.

    Co więcej, narzędzie to integruje się głęboko z systemem plików. Użytkownicy mogą przeglądać zmiany wprowadzane przez agentów, komentować różnice w kodzie (diffs) i otwierać edycje bezpośrednio w swoim ulubionym IDE lub terminalu. To ogromny krok naprzód w porównaniu do kopiowania i wklejania kodu z przeglądarki, co, umówmy się, bywało męczące.

    Pod maską drzemie potwór

    Sercem nowej aplikacji jest model GPT-5.2-Codex. Według zapewnień firmy, jest to ich najpotężniejszy model do zadań programistycznych. Sam Altman nie przebierał w słowach, opisując możliwości tej technologii:

    Zbliżenie na futurystycznego robota z białym pancerzem i świecącymi na różowo elementami, siedzącego przed ekranem komputera z danymi.

    Jeśli naprawdę chcesz wykonywać wyrafinowaną pracę nad czymś złożonym, model 5.2 jest zdecydowanie najsilniejszy.

    Fajne jest to, że aplikacja pozwala na tworzenie automatyzacji działających według ustalonego harmonogramu. Możemy łączyć instrukcje z konkretnymi umiejętnościami (skills) i ustawiać je w kolejce do późniejszego przeglądu. To brzmi jak spełnienie marzeń dla tych, którzy nie lubią żmudnych, powtarzalnych zadań.

    Oto co jeszcze potrafi nowe narzędzie:

    • Nadawanie agentom osobowości (od pragmatycznej po empatyczną)
    • Pełna integracja z narzędziami CLI i terminalem
    • Przejmowanie historii sesji z istniejących narzędzi Codex
    • Zarządzanie skomplikowanymi workflowami, jak np. tworzenie gier z assetami

    Walka o dominację

    Nie ma co ukrywać, że ten ruch to odpowiedź na rosnącą popularność narzędzi takich jak Claude Code od Anthropic czy Cursor. Do tej pory to właśnie konkurenci lepiej radzili sobie z "agentowym" podejściem do kodowania, gdzie AI nie tylko podpowiada, ale faktycznie wykonuje pracę w środowisku użytkownika. OpenAI, wypuszczając natywną aplikację na macOS, próbuje odzyskać palmę pierwszeństwa.

    Strategia firmy jest agresywna. Aby zachęcić deweloperów do przesiadki, OpenAI udostępniło dostęp do Codexa użytkownikom darmowym (Free i Go) na ograniczony czas. Z kolei subskrybenci planów płatnych (Plus, Pro, Enterprise) otrzymali podwojone limity zapytań we wszystkich interfejsach Codex.

    Czy to wystarczy, by przekonać programistów przyzwyczajonych już do innych narzędzi? Czas pokaże, ale integracja z ekosystemem Apple i potężny model 5.2 to argumenty, które trudno zignorować.

    Źródła

  • Czy programiści są jeszcze potrzebni? Twórcy Claude Code przestali pisać kod ręcznie

    Czy programiści są jeszcze potrzebni? Twórcy Claude Code przestali pisać kod ręcznie

    Nie można potwierdzić tego konkretnego twierdzenia na podstawie dostępnych źródeł. Wymagane jest weryfikacja oryginalnego źródła tego oświadczenia.. Brzmi to trochę jak science-fiction, ale w rzeczywistości to po prostu poniedziałek w Anthropic. Inżynierowie pracujący nad tym narzędziem doszli do punktu, w którym niemal całkowicie polegają na kodzie generowanym przez sztuczną inteligencję.

    To dość odważne stwierdzenie, zwłaszcza że mówimy o początku 2026 roku. Zamiast stukać w klawiaturę, zespół skupia się teraz na nadzorowaniu tego, co tworzy ich własne narzędzie.

    Nowa funkcja "Tasks" zmienia zasady gry

    Największą nowością, która to umożliwiła, jest aktualizacja wprowadzająca tak zwane "Tasks". Do tej pory praca z asystentami kodowania przypominała trochę zabawę w głuchy telefon – trzeba było ciągle przypominać AI, co robiliśmy pięć minut temu. Teraz to się zmienia.

    Funkcja ta pozwala agentom AI na:

    • Pracę w dłuższych sesjach bez gubienia wątku
    • Koordynowanie działań między różnymi sesjami
    • Lepsze planowanie złożonych zadań programistycznych

    Dzięki temu Claude Code nie jest już tylko "podpowiadaczem" składni, ale zaczyna działać jak samodzielny pracownik, który pamięta kontekst całego projektu, a nie tylko jednego pliku.

    Koniec z domyślaniem się

    Ciekawie wygląda też zmiana w samym podejściu do tworzenia aplikacji. Nowe aktualizacje z tego roku wprowadziły wbudowane interfejsy Q&A (pytań i odpowiedz). O co chodzi? Zamiast zgadywać, co programista miał na myśli, Claude Code aktywnie dopytuje o szczegóły specyfikacji przed rozpoczęciem pracy.

    System sam prosi o doprecyzowanie planu, zanim napisze choćby linijkę kodu. To eliminuje masę poprawek na późniejszym etapie.

    Co więcej, drastycznie spadła potrzeba korzystania z niestandardowych frameworków, które jeszcze w 2025 roku były koniecznością. Teraz narzędzie potrafi generować niemal gotowe do wdrożenia aplikacje – na przykład kompletne widoki z obsługą trybu ciemnego na urządzenia mobilne – bez konieczności ręcznego dłubania w ustawieniach.

    Czy to oznacza koniec zawodu programisty? Raczej nie, ale definitywnie zmienia się jego rola. Zamiast murarza, stajemy się architektem, który patrzy na ręce bardzo szybkiemu robotowi.

    Źródła

  • Gemini 3 zmienia zasady gry. Siri dostanie nowy mózg, a programiści „vibe coding”

    Gemini 3 zmienia zasady gry. Siri dostanie nowy mózg, a programiści „vibe coding”

    Google i Apple właśnie zrobili coś, co jeszcze kilka lat temu wydawałoby się niemożliwe. Gigant z Mountain View oficjalnie wprowadza swój najnowszy model, Gemini 3, bezpośrednio do ekosystemu konkurenta. To ogromna zmiana dla użytkowników iPhone'ów, którzy w końcu doczekają się asystenta głosowego z prawdziwego zdarzenia.

    Siri przechodzi na dietę Google'a

    Największym newsem jest bez wątpienia integracja Gemini 3 z nadchodzącym systemem iOS 26.4. Wygląda na to, że Apple postanowiło nie wyważać otwartych drzwi i zamiast budować wszystko od zera, pożyczyło "mózg" od sąsiada.

    Oficjalne ogłoszenie tej współpracy ma nastąpić pod koniec lutego 2026 roku. Jeśli czekacie na aktualizację, to uzbrójcie się w chwilę cierpliwości – publiczne udostępnienie planowane jest na marzec lub kwiecień. To sprytny ruch, bo daje obu firmom czas na dopięcie wszystkiego na ostatni guzik przed wiosennym sezonem technologicznym.

    Czym jest "Vibe Coding"?

    Oprócz politycznych uścisków dłoni między korporacjami, samo Gemini 3 przynosi kilka funkcji, które brzmią jak sci-fi. Najciekawszą z nich jest coś, co Google nazywa "vibe coding".

    O co w tym chodzi? Zamiast pisać precyzyjne instrukcje techniczne, programiści (lub nawet amatorzy) mogą opisać ogólny klimat, styl czy zamysł aplikacji, a AI zajmie się resztą. To trochę jak tłumaczenie artyście, jaki nastrój ma mieć obraz, tylko że tutaj wynikiem jest działający kod.

    Co jeszcze potrafi nowa trójka:

    • Zaawansowane rozumowanie wieloetapowe
    • Lepsza obsługa multimodalna (rozumienie tekstu, obrazu i dźwięku jednocześnie)
    • Błyskawiczne generowanie prototypów aplikacji
    Dłoń osoby pracującej na laptopie w nocy, z widocznym ekranem wyświetlającym treści i kubkiem na biurku.

    Edukacja na nowym poziomie

    Technologia to nie tylko gadżety w Dolinie Krzemowej. Google mocno stawia na wykorzystanie Gemini 3 w edukacji, co widać po ich ostatnich ruchach w Indiach. Model jest tam wdrażany na platformach edukacyjnych, aby pomóc uczniom w przygotowaniach do egzaminów konkurencyjnych.

    To pokazuje, że nie chodzi tylko o to, by Siri lepiej opowiadała żarty. Nowe możliwości rozumowania sprawiają, że AI staje się realnym korepetytorem, potrafiącym wytłumaczyć skomplikowane zagadnienia w prosty sposób.

    Czekamy teraz na oficjalną prezentację Apple pod koniec miesiąca. Będzie to prawdopodobnie jeden z najważniejszych momentów dla mobilnego AI w tym roku.

    Źródła

  • Claude Code zmienia zasady gry: Sprawdzamy najnowsze aktualizacje od Anthropic

    Claude Code zmienia zasady gry: Sprawdzamy najnowsze aktualizacje od Anthropic

    Claude Code jest z nami od pewnego czasu, ale to, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach, to zupełnie nowy poziom. Anthropic postanowiło mocno dofinansować funkcjonalność swojego narzędzia terminalowego. Co to oznacza w praktyce? Przede wszystkim koniec z bezmyślnym klepaniem kodu przez AI, które nie do końca rozumie, co ma właściwie zbudować.

    Koniec z domysłami

    Najciekawszą nowością jest wbudowany moduł pytań i odpowiedzi. Zamiast od razu rzucać się do pisania funkcji, Claude Code przeprowadza teraz krótki wywiad z programistą. Chodzi o to, żeby doprecyzować specyfikację, zanim powstanie choćby jedna linia kodu. To niesamowicie oszczędza czas, bo eliminuje poprawianie błędów wynikających z głuchych telefonów na linii człowiek-maszyna.

    Co więcej, do procesu dodano zintegrowaną fazę planowania. Anthropic kładzie teraz ogromny nacisk na kunszt programistyczny i przemyślaną architekturę. Czy to działa? „Według niepotwierdzonych doniesień od użytkowników jak Schrödinger, rozwój kodu może przyspieszyć nawet 10-krotnie.”

    Agent, który nie idzie spać

    „W styczniu 2026 roku (12 i 16 stycznia) wprowadzono aktualizacje do aplikacji desktopowej, w tym Cowork preview i dostęp do Claude Code dla planów Team.” Największa zmiana dotyczy sposobu, w jaki Claude radzi sobie z zadaniami. Nowa funkcja Tasks pozwala agentom pracować znacznie dłużej i, co najważniejsze, koordynować działania między różnymi sesjami.

    To małe, ale kluczowe usprawnienie. Wcześniej sztuczna inteligencja potrafiła się pogubić, gdy projekt stawał się zbyt skomplikowany lub wymagał przerwania pracy. Teraz kontekst jest utrzymywany znacznie lepiej. Można powiedzieć, że Claude zyskał lepszą pamięć długotrwałą do konkretnych projektów.

    Mniej rusztowań, więcej konkretów

    „Claude Code zmniejsza potrzebę customowych frameworków, integrując wcześniejsze praktyki scaffoldingowe natywnie.” Anthropic po prostu wchłonęło najlepsze praktyki i udostępniło je prosto z pudełka.

    Zastanawiam się tylko, jak daleko to zajdzie. Skoro AI potrafi już samo planować i dopytywać o szczegóły, rola programisty przesuwa się coraz bardziej w stronę architekta i kontrolera jakości.

    Usunąć cytat lub zmienić na „Według release notes, aktualizacje umożliwiają dłuższą pracę agentów (np. Cowork preview).”

    To nie jest tylko kolejna drobna poprawka. To jasny sygnał, że era asystentów, którzy tylko podpowiadają następną linię kodu, powoli się kończy. Zaczyna się era autonomicznych inżynierów, którzy potrafią dowieźć gotowe rozwiązanie od A do Z.

    Źródła

  • Google Gemini 3 oficjalnie debiutuje i trafia prosto do iPhone’ów

    Google Gemini 3 oficjalnie debiutuje i trafia prosto do iPhone’ów

    Google ogłosiło i uruchomiło Gemini 3 18 listopada 2025 r., a nie w lutym 2026. Trzeba przyznać, że tempo prac nad tą sztuczną inteligencją jest wręcz zawrotne. Nowy model, a konkretnie Gemini 3 Pro, to nie jest tylko kolejna drobna aktualizacja. To potężne narzędzie, które radzi sobie z tekstem, obrazem, dźwiękiem i wideo jednocześnie, ale robi to znacznie sprawniej niż poprzednicy.

    Nowa era rozumowania i światy 3D

    Najciekawszy element tej premiery to coś, co Google nazywa „Vibe coding” odnosi się do zaawansowanego wspomagania kodowania i rozumowania, a nie tworzenia środowisk 3D z opisów.. Brzmi to trochę jak marketingowe hasło, ale w praktyce pozwala na tworzenie całych środowisk 3D na podstawie zwykłych opisów. Można po prostu opisać klimat i wygląd miejsca, a AI zajmie się resztą. To ogromny krok naprzód dla twórców gier i projektantów, którzy nie muszą już budować wszystkiego ręcznie od zera.

    Co więcej, Gemini 3 oferuje zaawansowane agentic workflows, ale nie jest to wyłącznie nowa funkcja debiutująca w tym modelu. W dużym uproszczeniu oznacza to, że AI nie tylko odpowiada na pytania, ale potrafi samodzielnie planować i wykonywać wieloetapowe zadania. Może to być na przykład zaplanowanie podróży wraz z rezerwacjami, gdzie model sam sprawdza dostępne opcje i łączy je w logiczną całość.

    Niespodziewany sojusz z Apple

    To, co jednak najbardziej elektryzuje użytkowników, to Nie ma potwierdzonej integracji Gemini z Siri lub iOS 26.4; informacja wydaje się spekulacyjna lub błędna. To dość zaskakujący zwrot akcji, biorąc pod uwagę odwieczną rywalizację obu firm.

    Usunąć cytat, gdyż nie jest potwierdzony w oficjalnych źródłach Google.

    Dzięki temu Siri będzie znacznie lepiej rozumiała to, co dzieje się aktualnie na ekranie telefonu. Jeśli będziesz przeglądać zdjęcia z wakacji i zapytasz o pogodę w tym konkretnym miejscu, system po prostu skojarzy fakty bez potrzeby dodatkowego tłumaczenia. To właśnie ta mityczna kontekstowość, na którą czekaliśmy latami.

    Edukacja na ogromną skalę

    Google nie zapomina też o rynku edukacyjnym, szczególnie w Indiach. Google wspiera edukację w Indiach narzędziami Gemini (np. przygotowanie do egzaminów), ale szczegóły rządowej współpracy z milionami studentów nie są w pełni potwierdzone w dostępnych źródłach.

    Kluczowe funkcje dla uczniów to:
    – Przygotowanie do trudnych egzaminów państwowych
    – Generowanie spersonalizowanych testów próbnych
    – Inteligentne streszczenia materiałów naukowych

    Swoją drogą, to niesamowite, jak szybko AI staje się standardem w szkolnictwie. Jeszcze niedawno rozmawialiśmy o prostych chatbotach, a teraz mówimy o systemach, które realnie pomagają zdać maturę czy studia tysiącom osób jednocześnie.

    Co to oznacza dla nas wszystkich?

    Wydaje się, że Gemini 3 to moment, w którym AI przestaje być tylko ciekawostką w przeglądarce, a staje się niewidocznym pomocnikiem ukrytym w naszych urządzeniach. Trudno powiedzieć, czy każda z tych funkcji przyjmie się od razu, ale kierunek jest jasny. Google chce, żeby Gemini było wszędzie, nawet tam, gdzie do tej pory królowało Apple.

    Czy to bezpieczne? To już inna kwestia, o której pewnie będziemy jeszcze wielokrotnie dyskutować. Na razie jednak wygląda na to, że luty będzie bardzo intensywnym miesiącem dla fanów technologii. Przy okazji warto obserwować, jak na te nowości odpowie OpenAI, bo w tej branży nikt nie lubi zostawać w tyle.

    Źródła