Jeśli śledzicie rozwój narzędzi AI dla programistów, nazwa Cursor z pewnością nie jest wam obca. Ale ostatnie miesiące, a konkretnie styczeń 2026, przyniosły kilka naprawdę ciekawych ruchów ze strony tego edytora. Nie chodzi już tylko o drobne poprawki, tylko o funkcje, które mają realny wpływ na to, jak pracują duże firmy. Zacznijmy od tego, co nowego w samym narzędziu.
Na początku roku zespół Cursor wypuścił wersję 2.4. Co tam się zmieniło? Przede wszystkim poprawki w systemie agentów – tych małych asystentów AI, które mogą samodzielnie pisać czy refaktoryzować kod. Mówi się o ulepszeniach w tak zwanym 'agent harness’ i 'smarter subagents’. Brzmi technicznie, prawda? W praktyce chodzi o to, że te agenty stały się po prostu sprytniejsze i lepiej radzą sobie z dzieleniem zadań na mniejsze części. To trochę jak mieć zespół specjalistów zamiast jednego ogólnika.
Ale to nie wszystko. Wersja 2.4 wprowadza też coś, co nazwali 'extensible skills’. To możliwość rozszerzania funkcjonalności zarówno edytora, jak i wersji CLI (czyli tej do używania z wiersza poleceń) o nowe umiejętności. Można to porównać do instalowania pluginów, tylko że dla AI. Dodali też generowanie obrazów bezpośrednio w edytorze, co może być przydatne przy tworzeniu dokumentacji czy interfejsów.
Dla dużych przedsiębiorstw kluczowa jest nowa funkcja 'Cursor Blame’ w pakiecie Enterprise. Pozwala ona na… no właśnie, 'attrybucję’ AI. Chodzi o to, by śledzić, które fragmenty kodu zostały wygenerowane lub znacząco zmodyfikowane przez AI. W korporacjach, gdzie audyt i odpowiedzialność są kluczowe, to może być game-changer. Agenci potrafią też teraz zadawać interaktywne, wyjaśniające pytania, jeśli czegoś nie rozumieją w poleceniu, co zmniejsza szansę na błąd.
A teraz przejdźmy do najciekawszej części, czyli tego, jak to wszystko sprawdza się w prawdziwym świecie. Okazuje się, że bardzo dobrze. Dropbox, gigant znany z przechowywania plików, zdecydował się użyć Cursor do indeksowania swojego ogromnego monorepo. Mówimy tutaj o ponad 550 000 plików. I wiecie co? Ponad 90% ich inżynierów używa narzędzi AI przynajmniej raz w tygodniu. Efekt? Zwiększona przepustowość przy tworzeniu 'pull requestów’ i skrócone cykle rozwoju. To nie są puste slogany – to twarde dane z firmy, której kodowa baza jest naprawdę duża i skomplikowana.
Co więcej, Cursor pomaga zespołom bezpiecznie współdzielić już stworzone indeksy kodu. Jak podają, reużywanie istniejącego indeksu współpracownika może skrócić czas do pierwszego zapytania z godzin do minut. Wyobraźcie sobie, że dołączacie do nowego projektu i zamiast czekać cały dzień, żeby wasze AI cokolwiek zrozumiało, zaczyna działać po kilku minutach. To zmienia komfort pracy.
I na koniec wisienka na torcie, która pokazuje skalę ambicji Cursor. Pod koniec stycznia ogłoszono strategiczną współpracę z Infosys. To nie byle kto, tylko globalna firma consultingowa i usługowa z dziesiątkami tysięcy pracowników. Celem tej kolaboracji jest 'przyspieszenie inżynierii oprogramowania dla globalnych przedsiębiorstw’. W praktyce oznacza to, że Infosys będzie wdrażać i promować Cursor wśród swoich klientów na całym świecie. To ogromny krok w stronę mainstreamu dla tego edytora.
Co z tego wszystkiego wynika? Cursor ewoluuje z ciekawego narzędzia dla pojedynczych deweloperów w kierunku kompleksowej platformy dla całych organizacji. Skupiają się na rzeczach, które mają znaczenie w korporacjach: bezpieczeństwie, audycie, skalowaniu i integracji z istniejącymi, ogromnymi bazami kodu. Wersja 2.4 z jej mądrzejszymi agentami i funkcjami dla przedsiębiorstw, wraz z sukcesami w Dropboxie i partnerstwie z Infosys, jasno pokazują ten kierunek. Wygląda na to, że wyścig narzędzi AI dla deweloperów właśnie wszedł na zupełnie nowy poziom.






