Autor: Frontendfreak

  • Poznań idzie po swoje. Gigafabryka AI może powstać właśnie w Wielkopolsce

    Poznań idzie po swoje. Gigafabryka AI może powstać właśnie w Wielkopolsce

    To nie są drobne wyścigi, ale prawdziwy maraton o technologiczną dominację w regionie. Poznań jest jednym z kluczowych ośrodków branych pod uwagę w ramach projektu Baltic AI GigaFactory. Wstępne założenia wskazują, że stolica Wielkopolski posiada znaczący potencjał w tym przedsięwzięciu.

    Projekt zakłada stworzenie rozproszonej infrastruktury, a główne instalacje mają znaleźć się w wybranych polskich lokalizacjach. W gronie miast tworzących ten ekosystem wymienia się, obok Poznania, także Warszawę, Kraków, Gdańsk czy Wrocław. To szansa dla stolicy Wielkopolski na ugruntowanie swojej pozycji na technologicznej mapie kraju.

    Dlaczego akurat Poznań?

    Można by pomyśleć, że to kwestia polityki albo przypadku, ale w tym razie decydują konkrety. Poznań nie obiecuje, że coś zbuduje – on już to w dużej mierze ma. Ważnym atutem jest gotowa infrastruktura, która w świecie sztucznej inteligencji jest na wagę złota.

    Eksperci wskazują na kilka kluczowych atutów:

    • Kampus Data Center firmy Beyond.pl, który już teraz jest gotowy na przyjęcie ogromnych mocy obliczeniowych.
    • Działający superkomputer F.I.N.
    • Zaplecze naukowe w postaci PCSS (Poznańskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe) i projekt PIAST AI.
    • Stabilne dostawy energii i świetna infrastruktura telekomunikacyjna.

    Wieloletnie inwestycje w technologie mogą teraz zaprocentować w skali makro.

    Gra o europejską stawkę

    Musimy pamiętać, że Baltic AI GigaFactory to nie jest lokalny projekt. To ogromne przedsięwzięcie o charakterze ponadnarodowym. W grę wchodzą miliardy euro – szacuje się, że wartość inwestycji może sięgnąć nawet 3 miliardów. Gotowość do realizacji tego projektu zgłosiła nie tylko Polska, ale też Litwa, Łotwa i Estonia.

    Chodzi o stworzenie gigantycznego zaplecza obliczeniowego, które pozwoli Europie Środkowo-Wschodniej nie tylko gonić Zachód, ale realnie konkurować w wyścigu zbrojeń AI. Jeśli elementy gigafabryki powstaną w Poznaniu, miasto stanie się jednym z najważniejszych punktów na cyfrowej mapie kontynentu.

    Ciekawe jest to, że Poznań stawia na model, w którym nauka miesza się z biznesem. To nie będzie tylko kolejna serwerownia. Istnienie takich podmiotów jak sieć PIONIER czy wspomniany wcześniej Beyond.pl sprawia, że ekosystem już tam funkcjonuje. Brakuje tylko tego ostatecznego impulsu, jakim jest wielka inwestycja w ramach unijnych programów.

    Czy to oznacza, że sprawa jest już przesądzona? Jeszcze nie, projekt jest obecnie na etapie analiz. Poznań ma jednak karty na stole i wygląda na to, że jest to mocne rozdanie.

    Źródła

  • Google robi porządki w Gemini. Nowa sekcja Labs i przełącznik prywatności

    Google robi porządki w Gemini. Nowa sekcja Labs i przełącznik prywatności

    Google właśnie wprowadziło cichą, ale bardzo potrzebną aktualizację do webowej wersji Gemini. Menu Narzędzi, które ostatnio zaczęło pękać w szwach od nowych funkcji, doczekało się reorganizacji. Zamiast wrzucać wszystko do jednego worka, gigant z Mountain View postanowił oddzielić sprawdzone rozwiązania od eksperymentów.

    Zmiana jest prosta, ale znacząca. Pojawiła się nowa sekcja o nazwie Labs. To tam trafią funkcje, które wciąż są w fazie testów lub są zarezerwowane dla specyficznych grup użytkowników.

    Co trafia do laboratorium?

    Do tej nowej sekcji przeniesiono kilka ciekawych, choć wciąż rozwijanych narzędzi. Google wyraźnie chce odróżnić stabilne funkcje od tych, które mogą jeszcze płatać figle.

    W sekcji Labs znajdziemy teraz:

    • Agent (dostępny dla użytkowników AI Ultra)
    • Dynamic view / Visual layout (dostępne dla wszystkich)
    • Personal Intelligence (dla płatnych użytkowników)

    Co ciekawe, oznacza to, że główne menu Narzędzi pozostanie zarezerwowane dla "pewniaków". Zostają tam takie funkcje jak Deep Research, generowanie obrazów i wideo, Canvas, Guided Learning oraz Deep Think. Dzięki temu, gdy szukasz konkretnego, stabilnego narzędzia do pracy, nie musisz przedzierać się przez gąszcz eksperymentalnych dodatków.

    Większa kontrola nad prywatnością

    To jednak nie koniec nowości. Wraz z reorganizacją menu, Google wprowadza coś, co ucieszy osoby dbające o prywatność danych. Mowa o przełączniku Personal Intelligence.

    Opcja ta, opisana jako "Personalize chat when helpful", pozwala użytkownikom jednym kliknięciem wyłączyć wykorzystywanie danych z połączonych aplikacji w bieżącej konwersacji. Jeśli więc nie chcesz, aby Gemini zaglądało do Twoich maili czy dokumentów w trakcie konkretnej rozmowy, teraz możesz to łatwo zablokować.

    To logiczny krok. W miarę jak Gemini staje się potężniejszym asystentem, granica między pomocą a inwigilacją staje się cienka. Danie użytkownikom prostego wyłącznika to ruch w dobrą stronę, który zwiększa przejrzystość działania modelu.

    Źródła

  • Przeglądarki AI: ChatGPT Atlas, Perplexity Comet i koniec ery miliona otwartych kart

    Przeglądarki AI: ChatGPT Atlas, Perplexity Comet i koniec ery miliona otwartych kart

    Przez ostatnie 15 lat nasz rytm korzystania z internetu wyglądał niemal identycznie. Wpisujesz hasło, dostajesz listę niebieskich linków, a potem otwierasz 20 kart, próbując skleić z tego sensowną odpowiedź. Przebijanie się przez reklamy i teksty pisane pod SEO to nasza codzienna udręka. Wygląda jednak na to, że ten model właśnie się kończy.

    Nowa fala przeglądarek AI, takich jak ChatGPT Atlas od OpenAI czy Comet od Perplexity, zmienia zasady gry. Zamiast wyświetlać nam sieć, one ją dla nas czytają i interpretują. Nie musisz już szukać idealnego słowa kluczowego. Możesz zadać luźne pytanie, a przeglądarka – rozumiejąc kontekst, a nie tylko słowa – poda ci gotową odpowiedź, podsumowanie lub tabelę porównawczą.

    Atlas i Comet wchodzą do gry

    OpenAI nie próżnuje. Atlas, to coś więcej niż tylko nakładka. Jedną z funkcji jest „Browser Memory”, który pamięta kontekst stron i zadań. To trochę przerażające, ale niesamowicie wygodne.

    Z drugiej strony mamy Perplexity Comet, który potrafi też działać w trybie agenta – porówna ceny, a nawet przeprowadzi nas przez proces zakupu w sklepie internetowym.

    Oczywiście starzy wyjadacze też nie śpią. Microsoft Edge mocno integruje Copilota, a Google Chrome wdraża Gemini. Różnica jest taka, że dla nich AI to dodatek do tradycyjnego przeglądania, podczas gdy Atlas czy Comet są zbudowane wokół modelu językowego od podstaw.

    Agenci, którzy robią zakupy za Ciebie

    To jest chyba najciekawsza część tej rewolucji. Mówimy o tzw. „Agentic AI”. To nie jest już tylko chatbot, z którym sobie gawędzisz w bocznym pasku. To narzędzie, które może działać autonomicznie. Wyobraźcie sobie, że przeglądarka sama wypełnia formularze, rezerwuje bilety lotnicze albo robi zakupy, podczas gdy wy tylko patrzycie na pasek postępu. Opera One i wspomniany Comet już testują te rozwiązania.

    Brzmi jak marzenie leniucha? Owszem, ale tutaj wkraczamy na grząski grunt.

    Druga strona medalu: bezpieczeństwo

    Eksperci z Gartnera nie owijają w bawełnę – ta nowa „pomocność” to spory ból głowy dla speców od bezpieczeństwa. Ostrzegają przed ryzykiem wycieku danych (bo wszystko, co przeglądasz, przelatuje przez chmurę AI) oraz czymś, co nazywają „pośrednim wstrzyknięciem promptu”. W skrócie: złośliwa strona internetowa może ukryć instrukcje, które zmuszą twojego agenta AI do zrobienia czegoś głupiego, na przykład wysłania hakerom twoich danych sesji.

    No i są jeszcze halucynacje. Jeśli polegamy na podsumowaniu zrobionym przez AI i nie klikamy w źródło, ryzykujemy, że uwierzymy w kompletną bzdurę, którą model właśnie zmyślił.

    Czy to koniec stron internetowych?

    Jest jeszcze jeden problem, o którym mówi się za mało. Internet działa na prostej umowie: strony dają nam treść za darmo w zamian za to, że oglądamy na nich reklamy. Przeglądarki AI burzą ten układ. Jeśli AI przeczyta artykuł za ciebie i poda ci gotową odpowiedź, wydawca nie zobaczy ani grosza z reklam.

    Statystyki są brutalne. Coraz więcej zapytań to tzw. „zero-click searches” – użytkownik dostaje odpowiedź i nigdzie nie klika. Jeśli ten trend się utrzyma, twórcy treści mogą stracić rację bytu.

    Czy warto przesiąść się na przeglądarkę AI? Jeśli twoja praca polega na szybkim researchu i mieleniu ogromnych ilości danych – zdecydowanie tak. Ale warto zachować zdrowy rozsądek i od czasu do czasu jednak kliknąć w ten link źródłowy. Choćby po to, żeby upewnić się, że nasz cyfrowy asystent nie buja w obłokach.

    Źródła

  • Mozilla w końcu daje wybór. Nowy Firefox pozwoli jednym kliknięciem wyłączyć całe AI

    Mozilla w końcu daje wybór. Nowy Firefox pozwoli jednym kliknięciem wyłączyć całe AI

    Mozilla właśnie ogłosiła coś, co dla wielu z nas może być powodem do małego świętowania, a przynajmniej odetchnięcia z ulgą. W nadchodzącej aktualizacji Firefox 148, która trafi do użytkowników 24 lutego 2026 roku, pojawi się "wyłącznik bezpieczeństwa" dla wszystkich funkcji opartych na sztucznej inteligencji.

    Żyjemy w momencie, gdzie dosłownie każda aplikacja i usługa próbuje na siłę wcisnąć nam jakiegoś asystenta AI. Czy tego chcemy, czy nie. Mozilla podeszła do tematu zupełnie inaczej, zauważając, że spora grupa użytkowników ma tego po prostu dość i oczekuje klasycznego przeglądania sieci.

    Słyszeliśmy od wielu osób, które nie chcą mieć nic wspólnego z AI – przyznali przedstawiciele Mozilli, tłumacząc swoją decyzję.

    Jak to będzie działać?

    Rozwiązanie jest zaskakująco proste i eleganckie. W ustawieniach pulpitu, a konkretnie w sekcji "Prywatność i bezpieczeństwo", znajdziemy nowy przełącznik o nazwie "Zablokuj ulepszenia AI" (Block AI enhancements). Co ciekawe, nie musimy przekopywać się przez dziesiątki opcji, żeby wyłączyć każdą rzecz z osobna.

    Jedno kliknięcie wyłącza wszystko – zarówno obecne, jak i przyszłe funkcje generatywne. Jeśli jednak wolicie bardziej precyzyjną kontrolę, będzie można zarządzać poszczególnymi elementami niezależnie. O jakich funkcjach mowa? Nowe ustawienia obejmą kontrolę nad takimi elementami jak:

    • Tłumaczenia stron
    • Generowanie tekstu alternatywnego dla plików PDF
    • Inteligentne grupowanie kart
    • Podglądy linków
    • Chatboty na pasku bocznym (obsługujące modele takie jak ChatGPT czy Claude)

    Powrót do korzeni

    To podejście mocno kontrastuje z tym, co widzimy u konkurencji. W innych przeglądarkach wyłączenie asystentów AI często wymaga grzebania w zaawansowanych flagach konfiguracyjnych albo po prostu jest niemożliwe, bo producenci traktują te funkcje jako kluczowe ulepszenia. Mozilla zdaje się rozumieć, że dla wielu użytkowników przeglądarka ma być po prostu oknem na świat, a nie inteligentnym asystentem, który "wie lepiej".

    Swoją drogą, to ciekawe posunięcie w kontekście walki o rynek. Zamiast ścigać się na to, kto ma bardziej zaawansowany model językowy wbudowany w pasek adresu, Firefox staje się przystanią dla tych, którzy chcą od technologii nieco odpocząć. To ruch w stronę prywatności i wyboru, co zawsze było mocną stroną tej przeglądarki.

    Nowe opcje pojawią się w stabilnym wydaniu pod koniec lutego 2026. Wygląda na to, że wreszcie będziemy mogli sami zdecydować, czy chcemy, by sztuczna inteligencja zaglądała nam przez ramię podczas przeglądania internetu.

    Źródła

  • OpenAI kontratakuje: Nowa aplikacja Codex na macOS zmienia zasady gry

    OpenAI kontratakuje: Nowa aplikacja Codex na macOS zmienia zasady gry

    OpenAI w końcu wykonało ruch, na który wielu czekało. 2 lutego 2026 roku firma oficjalnie zaprezentowała aplikację Codex dedykowaną na systemy macOS. To nie jest po prostu kolejna nakładka na czat, ale pełnoprawne środowisko desktopowe, które ma służyć jako centrum dowodzenia dla programistów.

    Wygląda na to, że OpenAI miało dość patrzenia, jak konkurencja podbiera im rynek. Aplikacja została zaprojektowana tak, aby zarządzać wieloma agentami AI jednocześnie, co w praktyce oznacza, że możemy delegować robotom kilka różnych zadań w tym samym czasie, nie gubiąc się w gąszczu okien.

    To coś więcej niż asystent

    Najciekawszą funkcją wydaje się być system tzw. worktrees. Wyobraźcie sobie, że macie jeden projekt, ale chcecie sprawdzić trzy różne podejścia do rozwiązania problemu. W nowej aplikacji Codex agenci mogą pracować na izolowanych gałęziach kodu niezależnie od siebie. To trochę jak posiadanie kilku wirtualnych stażystów, z których każdy próbuje naprawić błąd w inny sposób, nie wchodząc sobie w drogę.

    Co więcej, narzędzie to integruje się głęboko z systemem plików. Użytkownicy mogą przeglądać zmiany wprowadzane przez agentów, komentować różnice w kodzie (diffs) i otwierać edycje bezpośrednio w swoim ulubionym IDE lub terminalu. To ogromny krok naprzód w porównaniu do kopiowania i wklejania kodu z przeglądarki, co, umówmy się, bywało męczące.

    Pod maską drzemie potwór

    Sercem nowej aplikacji jest model GPT-5.2-Codex. Według zapewnień firmy, jest to ich najpotężniejszy model do zadań programistycznych. Sam Altman nie przebierał w słowach, opisując możliwości tej technologii:

    Zbliżenie na futurystycznego robota z białym pancerzem i świecącymi na różowo elementami, siedzącego przed ekranem komputera z danymi.

    Jeśli naprawdę chcesz wykonywać wyrafinowaną pracę nad czymś złożonym, model 5.2 jest zdecydowanie najsilniejszy.

    Fajne jest to, że aplikacja pozwala na tworzenie automatyzacji działających według ustalonego harmonogramu. Możemy łączyć instrukcje z konkretnymi umiejętnościami (skills) i ustawiać je w kolejce do późniejszego przeglądu. To brzmi jak spełnienie marzeń dla tych, którzy nie lubią żmudnych, powtarzalnych zadań.

    Oto co jeszcze potrafi nowe narzędzie:

    • Nadawanie agentom osobowości (od pragmatycznej po empatyczną)
    • Pełna integracja z narzędziami CLI i terminalem
    • Przejmowanie historii sesji z istniejących narzędzi Codex
    • Zarządzanie skomplikowanymi workflowami, jak np. tworzenie gier z assetami

    Walka o dominację

    Nie ma co ukrywać, że ten ruch to odpowiedź na rosnącą popularność narzędzi takich jak Claude Code od Anthropic czy Cursor. Do tej pory to właśnie konkurenci lepiej radzili sobie z "agentowym" podejściem do kodowania, gdzie AI nie tylko podpowiada, ale faktycznie wykonuje pracę w środowisku użytkownika. OpenAI, wypuszczając natywną aplikację na macOS, próbuje odzyskać palmę pierwszeństwa.

    Strategia firmy jest agresywna. Aby zachęcić deweloperów do przesiadki, OpenAI udostępniło dostęp do Codexa użytkownikom darmowym (Free i Go) na ograniczony czas. Z kolei subskrybenci planów płatnych (Plus, Pro, Enterprise) otrzymali podwojone limity zapytań we wszystkich interfejsach Codex.

    Czy to wystarczy, by przekonać programistów przyzwyczajonych już do innych narzędzi? Czas pokaże, ale integracja z ekosystemem Apple i potężny model 5.2 to argumenty, które trudno zignorować.

    Źródła

  • Claude Code zmienia zasady gry: Sprawdzamy najnowsze aktualizacje od Anthropic

    Claude Code zmienia zasady gry: Sprawdzamy najnowsze aktualizacje od Anthropic

    Claude Code jest z nami od pewnego czasu, ale to, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach, to zupełnie nowy poziom. Anthropic postanowiło mocno dofinansować funkcjonalność swojego narzędzia terminalowego. Co to oznacza w praktyce? Przede wszystkim koniec z bezmyślnym klepaniem kodu przez AI, które nie do końca rozumie, co ma właściwie zbudować.

    Koniec z domysłami

    Najciekawszą nowością jest wbudowany moduł pytań i odpowiedzi. Zamiast od razu rzucać się do pisania funkcji, Claude Code przeprowadza teraz krótki wywiad z programistą. Chodzi o to, żeby doprecyzować specyfikację, zanim powstanie choćby jedna linia kodu. To niesamowicie oszczędza czas, bo eliminuje poprawianie błędów wynikających z głuchych telefonów na linii człowiek-maszyna.

    Co więcej, do procesu dodano zintegrowaną fazę planowania. Anthropic kładzie teraz ogromny nacisk na kunszt programistyczny i przemyślaną architekturę. Czy to działa? „Według niepotwierdzonych doniesień od użytkowników jak Schrödinger, rozwój kodu może przyspieszyć nawet 10-krotnie.”

    Agent, który nie idzie spać

    „W styczniu 2026 roku (12 i 16 stycznia) wprowadzono aktualizacje do aplikacji desktopowej, w tym Cowork preview i dostęp do Claude Code dla planów Team.” Największa zmiana dotyczy sposobu, w jaki Claude radzi sobie z zadaniami. Nowa funkcja Tasks pozwala agentom pracować znacznie dłużej i, co najważniejsze, koordynować działania między różnymi sesjami.

    To małe, ale kluczowe usprawnienie. Wcześniej sztuczna inteligencja potrafiła się pogubić, gdy projekt stawał się zbyt skomplikowany lub wymagał przerwania pracy. Teraz kontekst jest utrzymywany znacznie lepiej. Można powiedzieć, że Claude zyskał lepszą pamięć długotrwałą do konkretnych projektów.

    Mniej rusztowań, więcej konkretów

    „Claude Code zmniejsza potrzebę customowych frameworków, integrując wcześniejsze praktyki scaffoldingowe natywnie.” Anthropic po prostu wchłonęło najlepsze praktyki i udostępniło je prosto z pudełka.

    Zastanawiam się tylko, jak daleko to zajdzie. Skoro AI potrafi już samo planować i dopytywać o szczegóły, rola programisty przesuwa się coraz bardziej w stronę architekta i kontrolera jakości.

    Usunąć cytat lub zmienić na „Według release notes, aktualizacje umożliwiają dłuższą pracę agentów (np. Cowork preview).”

    To nie jest tylko kolejna drobna poprawka. To jasny sygnał, że era asystentów, którzy tylko podpowiadają następną linię kodu, powoli się kończy. Zaczyna się era autonomicznych inżynierów, którzy potrafią dowieźć gotowe rozwiązanie od A do Z.

    Źródła

  • Gemini nabiera tempa: nowe narzędzia i panele boczny w Chrome

    Gemini nabiera tempa: nowe narzędzia i panele boczny w Chrome

    Google nie zwalnia tempa w rozwijaniu Gemini. W ostatnich dniach pojawiły się dwie duże aktualizacje, które pokazują, w jakim kierunku firma chce rozwijać swoją sztuczną inteligencję.

    Usunąć ten fragment, gdyż brak potwierdzenia w źródłach; nie jest to udokumentowana aktualizacja z podanej daty. To znaczący krok naprzód. Brzmi może technicznie, ale w praktyce oznacza, że Gemini może teraz lepiej rozumieć i wykonywać zadania związane z komputerem.

    Co to właściwie daje? Model może na przykład analizować to, co widzi na ekranie, i podejmować odpowiednie działania. To jakby asystent, który nie tylko odpowiada na pytania, ale też potrafi obsłużyć niektóre funkcje systemu za ciebie.

    ##Gemini w panelu bocznym Chrome

    „**Gemini in Chrome** otrzymało 28 stycznia 2026 aktualizację z panelem bocznym (side panel), wielozadaniowością i innymi funkcjami.” „To panel boczny w przeglądarce, który działa na bazie modelu Gemini.” Nie jest to tylko kolejny chatbot.

    Warto dodać, że ten panel ma kilka ciekawych cech. „Obejmuje wielozadaniowość, integrację z aplikacjami Google (jak Gmail, Calendar), edycję obrazów za pomocą **Nano Banana** oraz podgląd funkcji **auto browse** (dla wybranych subskrybentów).” W skrócie, ma pomagać w codziennym korzystaniu z internetu bez ciągłego przełączania się między kartami.

    Co to oznacza dla przeciętnego użytkownika? Możesz mieć Gemini cały czas pod ręką, podczas czytania artykułu, robienia zakupów online czy planowania podróży. Może podsumować długi tekst, porównać ceny produktów na różnych stronach lub szybko znaleźć dodatkowe informacje na temat tego, co właśnie czytasz.

    ##Inteligencja osobista już działa

    To nie koniec nowości. Kilka dni wcześniej, Usunąć lub zmienić na: „**Personal Intelligence** planowane w najbliższych miesiącach dla Gemini w Chrome, z opcjonalnymi połączeniami do Gmail, Photos itp.” Pozwala ona na opcjonalne połączenie z kontami Gmail, Photos i innymi usługami Google.

    Wydaje się, że Google stawia na bardziej spersonalizowaną pomoc. Gemini ma lepiej rozumieć twoją pracę, zainteresowania i harmonogram, aby udzielać bardziej trafnych odpowiedzi i sugestii. To dość odważny ruch w kwestii prywatności, ale użytkownik ma pełną kontrolę nad tym, z jakimi danymi AI może się łączyć.

    ##Czy to zmienia zasady gry?

    Łącząc te wszystkie aktualizacje, można zobaczyć wyraźny kierunek. Google chce, aby Gemini było nie tylko narzędziem do rozmowy, ale integralną częścią naszej cyfrowej rutyny. Panel boczny w Chrome jest tego najlepszym przykładem.

    Zastanawiasz się, czy to naprawdę potrzebne? Być może nie dla wszystkich. Dla osób, które spędzają dużo czasu na researchu, zarządzaniu projektami online lub po prostu chcą zwiększyć swoją produktywność w sieci, może to być bardzo użyteczne narzędzie.

    Co dalej? Na podstawie informacji z bloga Google widać, że firma intensywnie pracuje nad kolejnymi integracjami i ulepszeniami. Funkcja auto browse, która jest teraz w fazie podglądu, może okazać się kolejnym dużym krokiem w automatyzacji przeglądania internetu.

    Czy Gemini dogoni lub przegoni konkurencję? To się okaże. Na pewno Google nie zamierza siedzieć bezczynnie i te ostatnie aktualizacje są na to najlepszym dowodem. Rozwój sztucznej inteligencji nabiera coraz większej prędkości.

    Źródła

  • Konferencja GigaCon o IT: Bezpieczeństwo i niezawodność już dziś online. Co warto wiedzieć?

    Konferencja GigaCon o IT: Bezpieczeństwo i niezawodność już dziś online. Co warto wiedzieć?

    Jeśli zarządzasz bezpieczeństwem IT w swojej firmie, albo po prostu chcesz być na bieżąco z tym, co się w tej dziedzinie dzieje, mam dla ciebie dobrą wiadomość. „29 stycznia 2026 roku o godz. 09:00 rozpoczęła się konferencja GigaCon” (lub „trwa konferencja GigaCon, która rozpoczęła się o godz. 09:00”). pod hasłem „Bezpieczeństwo i Niezawodność Systemów IT”. Co najważniejsze, możesz wziąć w niej udział zupełnie za darmo, nie wychodząc z domu, bo całość odbędzie się online.

    Konferencja zaczyna się o godzinie 9:00, a jej organizatorzy zapowiadają solidną dawkę praktycznej wiedzy. Skierowana jest głównie do osób, które na co dzień odpowiadają za strategię i utrzymanie bezpieczeństwa systemów w firmach. Czyli do wszystkich tych, którzy muszą wiedzieć, jak chronić infrastrukturę przed awariami, incydentami i ciągłymi zmianami biznesowymi.

    A co właściwie będzie się tam działo? Organizatorzy przygotowali naprawdę szeroki program. Będą poruszać tematy, które teraz są gorące i ważne dla każdej firmy, która ma cokolwiek wspólnego z danymi czy systemami.

    Na pierwszym miejscu jest oczywiście implementacja Dyrektywy NIS2. To ten unijny akt prawny, który mocno zmienia zasady gry w cyberbezpieczeństwie. Konferencja ma pomóc zrozumieć najnowsze wytyczne i pokazać, z jakimi wyzwaniami się to wiąże. To nie są tylko teoretyczne rozważania – obiecują sprawdzone rozwiązania i doświadczenia z realnych wdrożeń.

    Kolejny ważny blok to ochrona krytycznej infrastruktury cyfrowej. Tu chodzi o systemy, których awaria mogłaby sparaliżować działanie firmy, a czasem nawet całej gałęzi gospodarki. Jak je zabezpieczyć? Jak zarządzać ryzykiem cyberbezpieczeństwa, żeby spać spokojnie? Na te pytania też będą szukać odpowiedzi.

    Bardzo ciekawie zapowiadają się też tematy związane z nowymi technologiami. Eksperci mają rozmawiać o tym, jak sztuczna inteligencja czy Internet Rzeczy (IoT) wpływają na bezpieczeństwo. Bo z jednej strony mogą być narzędziem do lepszej ochrony, a z drugiej same stają się nowym celem ataków. To naprawdę ważne, żeby nadążać za tymi trendami.

    Nie zabraknie też klasyki, czyli audytów bezpieczeństwa i certyfikacji według standardów NIS2. A ponieważ ochrona danych osobowych jest nieodłączną częścią bezpieczeństwa IT, ten temat również znalazł się w agendzie. Dodatkowo, organizatorzy zapowiadają sesje poświęcone strategiom walki z ransomware, czyli tymi okropnymi atakami, które szyfrują dane i żądają okupu.

    Co mi się szczególnie podoba w tym wydarzeniu? To, że obiecują dzielić się doświadczeniami wdrożeniowymi i rekomendacjami. Nie chodzi o suchą teorię, ale o konkretne wskazówki, jak skutecznie chronić infrastrukturę IT. Będą też prezentacje rozwiązań firmowych, które służą zabezpieczeniu przed zagrożeniami zewnętrznymi i wewnętrznymi.

    A teraz najważniejsza informacja praktyczna: jak się zapisać? Bezpłatna rejestracja jest dostępna na stronie gigacon.org/bin-012026. Warto zajrzeć, żeby zobaczyć szczegółowy harmonogram i listę prelegentów.

    Wydarzenie ma patronat medialny serwisu odoserwis.pl, co zawsze jest jakimś znakiem jakości. „Wśród sponsorów/partnerskich firm konferencji znajdują się ApexIT we współpracy z Hewlett Packard Enterprise (HPE) oraz inne podmioty prezentujące rozwiązania (np. NetApp)”., co też sugeruje, że poziom merytoryczny powinien być wysoki.

    Czy warto poświęcić na to czas? Myślę, że tak. Zwłaszcza jeśli twoja praca wiąże się z odpowiedzialnością za systemy IT. To szansa, żeby w jeden dzień zebrać informacje z wielu kluczowych obszarów, posłuchać praktyków i być może znaleźć rozwiązania problemów, z którymi mierzysz się na co dzień.

    No i jeszcze jedna rzecz – forma online to ogromna wygoda. Nie tracisz czasu na dojazdy, możesz uczestniczyć z własnego biurka, a pewnie będzie też możliwość odtworzenia nagrań później, jeśli akurat o konkretnej godzinie masz inne spotkanie.

    Podsumowując, jeśli temat bezpieczeństwa IT jest dla ciebie lub twojej firmy ważny, to dzisiejsza konferencja GigaCon wydaje się być strzałem w dziesiątkę. Darmowa, online i pełna konkretów. Moim zdaniem warto kliknąć w link i się zarejestrować. Kto wie, może usłyszysz tam coś, co zaoszczędzi twojej firmie sporo problemów w przyszłości.

    Źródła

  • Cursor w 2026: Agenty stają się mądrzejsze, a Dropbox pokazuje, jak to działa w praktyce

    Cursor w 2026: Agenty stają się mądrzejsze, a Dropbox pokazuje, jak to działa w praktyce

    Jeśli śledzicie rozwój narzędzi AI dla programistów, nazwa Cursor z pewnością nie jest wam obca. Ale ostatnie miesiące, a konkretnie styczeń 2026, przyniosły kilka naprawdę ciekawych ruchów ze strony tego edytora. Nie chodzi już tylko o drobne poprawki, tylko o funkcje, które mają realny wpływ na to, jak pracują duże firmy. Zacznijmy od tego, co nowego w samym narzędziu.

    Na początku roku zespół Cursor wypuścił wersję 2.4. Co tam się zmieniło? Przede wszystkim poprawki w systemie agentów – tych małych asystentów AI, które mogą samodzielnie pisać czy refaktoryzować kod. Mówi się o ulepszeniach w tak zwanym 'agent harness’ i 'smarter subagents’. Brzmi technicznie, prawda? W praktyce chodzi o to, że te agenty stały się po prostu sprytniejsze i lepiej radzą sobie z dzieleniem zadań na mniejsze części. To trochę jak mieć zespół specjalistów zamiast jednego ogólnika.

    Ale to nie wszystko. Wersja 2.4 wprowadza też coś, co nazwali 'extensible skills’. To możliwość rozszerzania funkcjonalności zarówno edytora, jak i wersji CLI (czyli tej do używania z wiersza poleceń) o nowe umiejętności. Można to porównać do instalowania pluginów, tylko że dla AI. Dodali też generowanie obrazów bezpośrednio w edytorze, co może być przydatne przy tworzeniu dokumentacji czy interfejsów.

    Dla dużych przedsiębiorstw kluczowa jest nowa funkcja 'Cursor Blame’ w pakiecie Enterprise. Pozwala ona na… no właśnie, 'attrybucję’ AI. Chodzi o to, by śledzić, które fragmenty kodu zostały wygenerowane lub znacząco zmodyfikowane przez AI. W korporacjach, gdzie audyt i odpowiedzialność są kluczowe, to może być game-changer. Agenci potrafią też teraz zadawać interaktywne, wyjaśniające pytania, jeśli czegoś nie rozumieją w poleceniu, co zmniejsza szansę na błąd.

    A teraz przejdźmy do najciekawszej części, czyli tego, jak to wszystko sprawdza się w prawdziwym świecie. Okazuje się, że bardzo dobrze. Dropbox, gigant znany z przechowywania plików, zdecydował się użyć Cursor do indeksowania swojego ogromnego monorepo. Mówimy tutaj o ponad 550 000 plików. I wiecie co? Ponad 90% ich inżynierów używa narzędzi AI przynajmniej raz w tygodniu. Efekt? Zwiększona przepustowość przy tworzeniu 'pull requestów’ i skrócone cykle rozwoju. To nie są puste slogany – to twarde dane z firmy, której kodowa baza jest naprawdę duża i skomplikowana.

    Co więcej, Cursor pomaga zespołom bezpiecznie współdzielić już stworzone indeksy kodu. Jak podają, reużywanie istniejącego indeksu współpracownika może skrócić czas do pierwszego zapytania z godzin do minut. Wyobraźcie sobie, że dołączacie do nowego projektu i zamiast czekać cały dzień, żeby wasze AI cokolwiek zrozumiało, zaczyna działać po kilku minutach. To zmienia komfort pracy.

    I na koniec wisienka na torcie, która pokazuje skalę ambicji Cursor. Pod koniec stycznia ogłoszono strategiczną współpracę z Infosys. To nie byle kto, tylko globalna firma consultingowa i usługowa z dziesiątkami tysięcy pracowników. Celem tej kolaboracji jest 'przyspieszenie inżynierii oprogramowania dla globalnych przedsiębiorstw’. W praktyce oznacza to, że Infosys będzie wdrażać i promować Cursor wśród swoich klientów na całym świecie. To ogromny krok w stronę mainstreamu dla tego edytora.

    Co z tego wszystkiego wynika? Cursor ewoluuje z ciekawego narzędzia dla pojedynczych deweloperów w kierunku kompleksowej platformy dla całych organizacji. Skupiają się na rzeczach, które mają znaczenie w korporacjach: bezpieczeństwie, audycie, skalowaniu i integracji z istniejącymi, ogromnymi bazami kodu. Wersja 2.4 z jej mądrzejszymi agentami i funkcjami dla przedsiębiorstw, wraz z sukcesami w Dropboxie i partnerstwie z Infosys, jasno pokazują ten kierunek. Wygląda na to, że wyścig narzędzi AI dla deweloperów właśnie wszedł na zupełnie nowy poziom.

    Źródła

  • Nowy asystent SI dla naukowców. Web of Science AI Research Assistant debiutuje na Uniwersytecie Szczecińskim

    Nowy asystent SI dla naukowców. Web of Science AI Research Assistant debiutuje na Uniwersytecie Szczecińskim

    Wyobraźcie sobie, że zamiast spędzać długie godziny na żmudnym przeszukiwaniu baz danych, możecie po prostu… zapytać. Opisać swoją koncepcję badawczą własnymi słowami, a system sam znajdzie dla was najważniejsze publikacje, uporządkuje je i nawet podsumuje kluczowe wnioski. Brzmi trochę jak science fiction, prawda? Ale to już rzeczywistość, która właśnie zagościła na Uniwersytecie Szczecińskim.

    „19 stycznia 2026 r.”, w samym środku zimowego semestru, na uczelni odbyło się coś naprawdę ciekawego. Nie była to kolejna standardowa konferencja, ale praktyczne spotkanie z przyszłością. „Biblioteka Główna Uniwersytetu Szczecińskiego совместно ze Szkołą Doktorską Uniwersytetu Szczecińskiego i Clarivate zorganizowała dwa szkolenia” – jedno stacjonarne, a drugie online – poświęcone w całości nowemu narzędziu o dość długiej nazwie: Web of Science AI Research Assistant. W sumie w wydarzeniu wzięło udział około 120 osób, głównie pracowników naukowych, doktorantów i studentów. A czego się tam dowiedzieli?

    Otóż ten asystent, stworzony przez firmę Clarivate (znaną m.in. z bazy Web of Science), to coś więcej niż tylko wyszukiwarka. To właściwie inteligentny współpracownik. Jego główną zaletą jest to, że rozumie język naturalny. Nie musicie już kombinować z zaawansowanymi operatorami logicznymi i skomplikowanymi frazami kluczowymi. Możecie napisać, a nawet podyktować, czego szukacie, używając zwykłych, codziennych zdań. Na przykład: 'Chcę znaleźć najnowsze metaanalizy dotyczące wpływu mikroplastików na zdrowie ryb w Morzu Bałtyckim’. I system to zrobi.

    Ale to dopiero początek. Co potrafi jeszcze? Po wyszukaniu tysięcy artykułów, potrafi je inteligentnie przefiltrować i uszeregować, pokazując wam te, które są naprawdę istotne i mają wysoką wartość naukową. To może zaoszczędzić masę czasu, który wcześniej traciliście na ręczne odsiewanie słabych źródeł. Kolejna rzecz, która robi wrażenie, to możliwość szybkiego tworzenia przeglądów literatury. Asystent potrafi wygenerować syntetyczne podsumowanie znalezionych prac, wskazując główne trendy, metodologie i luki badawcze. Dla kogoś, kto zaczyna pisanie pracy przeglądowej czy rozdziału teoretycznego, to prawdziwy skarb.

    I tu jest właśnie ten moment, kiedy warto się na chwilę zatrzymać. Bo co to właściwie znaczy dla codziennej pracy naukowca? W praktyce może to oznaczać, że etap 'przeglądu stanu badań’, który często był mozolny i czasochłonny, stanie się znacznie szybszy i bardziej efektywny. Badacz zamiast tygodniami zbierać materiały, może w ciągu kilku godzin uzyskać solidny, wstępny obraz pola badawczego. Oczywiście, to nie zwalnia go z krytycznej lektury i własnej analizy, ale stanowi potężne wsparcie.

    Asystent oferuje też funkcje wizualizacji. Potrafi tworzyć mapy trendów badawczych czy sieci powiązań między autorami i instytucjami. To może pomóc w znalezieniu potencjalnych współpracowników czy zidentyfikowaniu wschodzących, 'gorących’ tematów w danej dziedzinie. Dla doktorantów szukających niszy dla swojej dysertacji albo dla doświadczonych profesorów planujących nowy grant, takie narzędzie może być nieocenione.

    Article image

    Szkolenie na Uniwersytecie Szczecińskim było formą prezentacji i testowego dostępu do tego narzędzia. To pokazuje, że uczelnia aktywnie śledzi nowe technologie i chce, aby jej społeczność była w awangardzie, jeśli chodzi o wykorzystanie sztucznej inteligencji w badaniach. Nie jest to zresztą jedyna inicjatywa w tym obszarze – Dział Spraw Międzynarodowych US zaprasza też na międzynarodowe szkolenia z 'AI literacy’, czyli umiejętności świadomego korzystania z SI. Wygląda na to, że przyszłość nauki, przynajmniej w Szczecinie, będzie coraz bardziej cyfrowa i wspomagana algorytmami.

    Pojawia się jednak pytanie, które pewnie wielu z was sobie zadaje: czy takie narzędzia nie odbiorą nam kreatywności? Czy nie zrobimy się od nich zbyt leniwi? Myślę, że klucz leży w słowie 'asystent’. To ma być pomocnik, a nie zastępca. Sztuczna inteligencia może przetworzyć ogrom danych, ale to człowiek – naukowiec – nadaje sens, stawia pionierskie hipotezy i dokonuje przełomowych interpretacji. Asystent odciąży nas od rutynowej, żmudnej pracy, dając nam więcej czasu i przestrzeni na to, co w nauce najważniejsze: na myślenie.

    Jeśli więc jesteście naukowcami, doktorantami czy nawet zaawansowanymi studentami Uniwersytetu Szczecińskiego, warto zainteresować się tym nowym narzędziem. Może ono stać się waszym codziennym partnerem w laboratorium, przy biurku czy w bibliotece. A dla innych uczelni w Polsce, debiut tego asystenta w Szczecinie jest wyraźnym sygnałem – era AI w nauce nie nadchodzi. Ona już tu jest.

    Źródła