Fizyczne AI ściąga miliony od inwestorów, podczas gdy rynek cyfrowy łapie zadyszkę

Fizyczne AI ściąga miliony od inwestorów, podczas gdy rynek cyfrowy łapie zadyszkę

Podczas gdy entuzjazm na wykresach aktywów cyfrowych nieco opadł, na halach fabrycznych dzieje się coś dokładnie odwrotnego. Kapitał venture capital wykonuje właśnie gwałtowny zwrot, zamieniając wirtualne tokeny na roboty, które potrafią wykonać konkretną pracę. Mówimy tu o potężnym przepływie gotówki w stronę tzw. fizycznego AI.

Pieniądze lubią konkrety

Rok 2025 pokazał nam jedną ważną rzecz: użyteczność jest królem. Kiedy rynki spekulacyjne przechodziły swoje naturalne cykle, w salach konferencyjnych funduszy VC zapadały decyzje o zmianie kursu.

Co ciekawe, inwestorzy nie szukają już tylko kodu, który liczy czy generuje obrazy. Szukają maszyn, które potrafią chwycić skalpel albo złożyć skrzynię biegów. Jeśli startup rozwiązuje problem braku rąk do pracy za pomocą sprzętu, portfele otwierają się szeroko.

Ręce zamiast całego robota

Świetnym przykładem tego trendu jest Haply Robotics z Montrealu. Firma zgarnęła 16 milionów dolarów kanadyjskich w rundzie finansowania, która miała miejsce na początku 2026 roku.

Zamiast budować autonomiczne roboty od zera, Haply skupia się na technologii haptycznej – tworząc swego rodzaju „kierownice” dla fizycznego AI.

Technologia ta znajduje zastosowanie między innymi w szkoleniach chirurgicznych. Kapitał wyraźnie wyczuł pismo nosem – zamiast gonić za kolejnym wirtualnym trendem, inwestuje w to, co fizyczne, namacalne i, co najważniejsze, użyteczne.

Źródła

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *