Apple zaspało na rewolucję AI i… właśnie dzięki temu wygrywa

Apple zaspało na rewolucję AI i... właśnie dzięki temu wygrywa

Słucham narzekań moich znajomych z branży i szczerze mówiąc, trudno im się dziwić. Otwierasz pocztę, chcesz po prostu pobrać załącznik, a tam guzik od sztucznej inteligencji. Chcesz odpisać szefowi? Kolejny guzik. Microsoft i Google zachowują się trochę jak nadgorliwy sprzedawca, który nie rozumie słowa „nie”. A Apple? Apple stoi z boku i patrzy.

Wszyscy mają dość guzików

Sytuacja na rynku wygląda dość specyficznie. Użytkownicy Windowsa i Androida otrzymują mnóstwo funkcji, o które nie zawsze prosili. Mój redakcyjny kolega był ostatnio zirytowany, gdy Gmail po raz kolejny próbował mu „podsumować” maila ze zdjęciami z wakacji, zamiast po prostu dać je ściągnąć. To samo dzieje się w Outlooku. Jedyny kolorowy, zachęcający element interfejsu to ten od Copilota. Nie dlatego, że jest przydatny. Dlatego, żebyś w niego kliknął, nawet przez pomyłkę.

Z drugiej strony mamy ekosystem Apple. Korzystam z Mail.app i wiecie co? Tam jest spokój. Jasne, Apple pracuje nad swoimi rozwiązaniami, ale nie wpycha ich nam do gardła na siłę. W wielu regionach funkcje Apple Intelligence wciąż są wdrażane stopniowo, co paradoksalnie stało się… zaletą. Mój iPhone działa dokładnie tak, jak działał rok temu. Nie muszę walczyć z interfejsem.

Spóźnieni na własne życzenie

Tim Cook i jego ekipa są znani z tego, że na imprezy przychodzą spóźnieni. Tyle że zazwyczaj wchodzą w wielkim stylu. Tym razem spóźnienie wynika z czegoś innego. Giganci z Silicon Valley zachłysnęli się AI tak samo, jak wcześniej metaverse czy NFT. Pamiętacie jeszcze te szalone wizje wirtualnych światów? No właśnie. Teraz firmy technologiczne próbują za wszelką cenę udowodnić akcjonariuszom, że wpakowanie miliardów w modele językowe miało sens.

Ciekawe jest to, co dzieje się na rynku sprzętu. Eksperci rynkowi zauważają – i to jest naprawdę ważna informacja – że klienci kupujący komputery niespecjalnie interesują się funkcjami AI. To nie jest ten „killer feature”, który napędza sprzedaż. Ludzie chcą sprawnego sprzętu, a nie wirtualnego asystenta, który halucynuje przy prostym pytaniu.

Strategia na leniwca

Apple zamiast wypuszczać niedopracowany produkt, robi coś sprytniejszego. Według doniesień, planuje zintegrować silnik Gemini od Google w Siri. Nie próbują wyważać otwartych drzwi swoim własnym, niedoskonałym modelem. Biorą to, co działa u konkurencji, ale pakują to w swoje „bezpieczne” opakowanie. To trochę tak, jakby inni producenci samochodów montowali eksperymentalne silniki rakietowe, które czasem wybuchają, a Apple po prostu czekało na sprawdzoną hybrydę.

Jestem już w takim wieku, że irytuje mnie, gdy sklep zmienia układ półek. Wchodzę po chleb, a tam proszek do prania. Dokładnie to robią teraz Google i Microsoft ze swoimi aplikacjami, przesuwając funkcje i dodając nowe przyciski, byle tylko wykresy użycia AI szły w górę. Apple, zostając w tyle, dało użytkownikom to, czego teraz pragną najbardziej: święty spokój i stabilność.

Wygląda na to, że w wyścigu o dominację sztucznej inteligencji wygra ten, kto najmniej zdenerwuje swoich klientów. I na ten moment, ku zaskoczeniu wielu, liderem tej dziwnej konkurencji jest firma z Cupertino.

Źródła

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *